Sposób szacowania strat w uprawach coraz częściej budzi sprzeciw rolników, którzy wskazują na duże rozbieżności między wyliczeniami osób szacujących szkody a rzeczywistą sytuacją roślin w polu. Szczególnie dużo emocji wzbudza metodologia stosowana w roślinach strączkowych, gdzie matematyczne wyliczenia potrafią prowadzić do zupełnie nierealnych wyników.
„To się w głowie nie mieści” spór o metodologię liczenia strat
Najwięcej emocji budzi sposób liczenia strat w grochu. Otrzymaliśmy dziś telefon od jednego z rolników, u którego pojawił się rzeczoznawca z jednej z firm ubezpieczeniowych po tym jak rolnik zgłosił szkody w uprawie grochu jarego.
Jak wskazał rolnik w czasie naszej rozmowy, rzeczoznawcy opierają się na potencjale roślin, co w praktyce prowadzi do oderwanych od rzeczywistości wyników.
- Rzeczoznawca zaczyna matematycznie liczyć, że jest tyle i tyle roślin (…) i mu wychodziło sześć czy osiem tysięcy nasion na metrze”. W przeliczeniu na plon, dawałoby to nawet kilkanaście ton z hektara, co, jak podkreślono, jest nierealne. Ja mówię do niego: słyszał pan kiedyś o takim plonie grochu? (…) Maksymalny plon to są cztery do pięciu ton z 1 ha – przytacza rozmowę z rzeczoznawcą rolnik.
Rozmówca zwraca uwagę na brak spójności w podejściu: „skoro tak się plonu nie liczy, to dlaczego wy tak stratę liczycie?”. Jego zdaniem obecna metodyka „jest tak oderwana od rzeczywistości, że to się w głowie nie mieści” i wymaga zmian, zwłaszcza w kontekście praktyki rolniczej.
Nie każdy ubezpieczyciel chciał ubezpieczać groch zimujący
O ile u wszystkich firm ubezpieczeniowych rolnicy mogą ubezpieczyć groch jary, o tyle jesienią 2025 roku był problem z grochem zimującym. To w zasadzie jest groch jary tyle, że wysiewany jesienią (optymalny termin jest w październiku, ale rolnicy robią to także w listopadzie). Nasiona zdążą przed zimą skiełkować, powschodzić i w takim stanie wejść w okres zimowania. Jeśli zima jest łagodna, to wówczas ten groch ma szybszy start wiosną, szybciej dojrzewa i często można go zbierać już na początku lipca. Daje to możliwość wcześniejszego zasiania na tym stanowisku, poplonu, międzyplonu, lub nawet kolejnej rośliny w plonie głównym. Są rolnicy, którzy po grochu sieją kukurydzę z krótkim FAO, by jesienią zebrać ją na kiszonkę lub późną jesienią na ziarno.
Wróćmy do ubezpieczenia – jesienią 2025 roku tylko niektóre z firm chciały się podjąć ubezpieczenia grochu zimującego. Podczas szacowania ujemnych skutków przezimowania liczona jest obsada na 1 m 2 oraz liczbą zdrowych roślin na 1 m2. W jednej z ubezpieczalni obsada powinna wynosić powyżej 130 roślin na 1 m2, jeżeli jest ona poniżej 40 szt. na 1 m2 to plantacja jest do całkowitej likwidacji.
Zobacz także: Dlaczego soja przyciąga młodych rolników? Rynek, dopłaty i mniejsze koszty
Rzepak liczony uczciwiej, ale strączki „to tragedia”
Nieco lepiej oceniane jest szacowanie strat w rzepaku, gdzie jak wskazał rolnik, wyniki bywają bardziej zbliżone do rzeczywistości: „jeżeli chodzi o rzepak, to to szacowanie było uczciwe (…) gdzieś tam było 11%, gdzieś 25% i tam się nie kłóciłem z rzeczoznawcą”. Zupełnie inaczej wygląda sytuacja w przypadku roślin strączkowych: - Jeżeli chodzi o strączki, to jest tragedia – mówi nam rolnik.
Problemem jest przede wszystkim przyjęta metodyka, która zakłada określony próg potencjalnych strat: „musi być 800 czy 900 nasion na metr kwadratow (…) żeby w ogóle zacząć szacować. Ale to jest nierealne”. Jak podkreśla, nawet rzeczoznawcy zdają sobie z tego sprawę, jednak działają według narzuconych zasad. Jak dodaje rolnik przyjęta metodyka, określa próg potencjalnych strat, więc straty sa liczone dopiero powyżej wspomnianych 800 nasion.
Niska opłacalność grochu mimo roli w zmianowaniu
Dodatkowym problemem jest opłacalność uprawy grochu. Mimo relatywnie niższych kosztów produkcji, plony są znacznie niższe niż w przypadku zbóż, a ceny nie rekompensują różnicy: - Groch kosztuje po 800 zł (…) a plony są trzy do czterech razy niższe. To jest tragedia po prostu, jeśli spojrzeć na czysto ekonomiczny aspekt uprawy – zaznacza nasz rozmówca.
Mimo to rolnicy nadal decydują się na uprawę grochu, głównie ze względu na jego korzystny wpływ na glebę, bardzo dobry przedplon dla kolejnych roślin i łatwość w zwalczaniu chwastów w uprawach (często wystarcza 1 zabieg doglebowy przed wschodami): - Uprawiam groch, bo widzę wpływ na glebę (…) żeby ograniczyć występowanie uciążliwych chwastów – podkreśla rolnik.
Nie bez znaczenia jest także fakt, że do uprawy roślin strączkowych w ramach płatności obszarowych rolnik może otrzymać z ARiMR dodatkową dopłatę do każdego hektara.
Brak ubezpieczenia to świadome ryzyko
Wielu rolników wciąż nie korzysta z tej formy zabezpieczenia swoich przychodów, mimo że koszty nie są wysokie. Np. ubezpieczenie uprawy od ryzyka wystąpienia gradu to jest kilkanaście złotych na 1 ha, biorąc pod uwagę dopłatę do ubezpieczeń z budżetu Państwa, która wynosi obecnie 65% stawki. Zdaniem naszego rozmówcy brak ubezpieczenia to świadome ryzyko: - Jeżeli ktoś się nie ubezpiecza, to świadomie bierze ryzyko na swoje barki – ocenia rolnik.
Powierzchnia uprawy grochu w Polsce
Uprawa grochu w Polsce, według danych ARiMR między 2022 rokiem, a 2024 wzrosła o ponad 60 tys. ha. Dopiero w roku 2025, względem 2024 powierzchnia uprawy spadła o 22 480,46 ha i wyniosła 135 375,58 ha.
- 2022 - 96 849,56
- 2023 - 118 073,52
- 2024 - 157 856,04
- 2025 - 135 375,58
Patrycja Bernat
