UE sprawdza system kontroli w Brazylii
Dyskusja wokół brazylijskiej wołowiny nabrała tempa po informacjach, że od września 2026 r. Brazylia może zostać wykreślona z listy państw trzecich uprawnionych do eksportu części produktów pochodzenia zwierzęcego do Unii Europejskiej. Powodem mają być zastrzeżenia dotyczące dokumentowania i kontroli stosowania substancji przeciwdrobnoustrojowych.
Jak wyjaśnia Tobias Fier z VDF, sednem sporu jest to, czy Brazylia potrafi wiarygodnie zagwarantować zgodność z nowymi przepisami UE, które zaczną obowiązywać od września 2026 r.
– Zasadniczo chodzi o to, czy Brazylia może zapewnić wystarczające gwarancje zgodności z nowymi przepisami UE dotyczącymi substancji przeciwdrobnoustrojowych – mówi Tobias Fier z VDF.
Fier przypomina, że Komisja Europejska już wcześniej wskazywała w audytach na niedociągnięcia brazylijskiego systemu kontroli pozostałości. Brazylia wdrożyła działania naprawcze, jednak w ocenie unijnych audytorów nie zdołała jeszcze w pełni wykazać, że wszystkie zastrzeżenia zostały skutecznie usunięte.
Brak dowodów na skażone mięso w UE
Zdaniem VDF obecnie nie ma jednoznacznych dowodów na to, że brazylijska wołowina niespełniająca unijnych wymagań trafiła na rynek Wspólnoty. Pojawiają się natomiast zastrzeżenia wobec samego systemu kontroli i identyfikowalności.
– Istnieją podejrzenia i krytyka systemu kontroli – ale brak jednoznacznych dowodów na to, że brazylijska wołowina z ferm stosujących antybiotykowe stymulatory wzrostu faktycznie trafiła na rynek UE – podkreśla Fier.
W rozmowie zwraca on uwagę, że podejrzany przypadek odnotowany w listopadzie 2025 r. dotyczył mrożonej wołowiny i hormonu 17-beta-estradiolu, a nie antybiotyków. Partie objęte zastrzeżeniami zostały wycofane z obrotu.
Projekt, a nie obowiązujący zakaz
Według VDF handel i przetwórstwo nie mają dziś powodów do nerwowych reakcji. Propozycja usunięcia Brazylii z listy państw trzecich pozostaje na razie projektem, a import nadal może się odbywać zgodnie z obowiązującymi przepisami.
– Nie widzę pilnej potrzeby działania, bo Brazylia pozostaje na aktualnej liście państw trzecich i posiada niezbędne zezwolenia – zaznacza Tobias Fier.
Jak dodaje, dopóki projekt nie stanie się prawnie wiążący, brazylijska wołowina może być dalej sprowadzana do UE, o ile spełnia pozostałe warunki importowe.
Spadek cen bydła nie przez Mercosur
VDF nie zgadza się także z opinią, że obecne spadki cen bydła rzeźnego są już skutkiem porozumienia UE z Mercosurem. Zdaniem stowarzyszenia przyczyny są przede wszystkim rynkowe i wynikają ze słabszego popytu konsumenckiego.
– Spadek cen rozpoczął się jeszcze przed tymczasowym wejściem w życie umowy Mercosur – wskazuje Fier.
Jak wyjaśnia, konsumenci nadal ostrożnie podchodzą do wydatków, a wołowina wcześniej osiągała rekordowo wysokie ceny. Dodatkowo pierwsze nowe kwoty w ramach Mercosuru mają zacząć obowiązywać dopiero od czerwca 2026 r., więc bezpośrednie łączenie ich z obecną sytuacją cenową jest – według VDF – mało przekonujące.
Mercosur wpłynie tylko na wybrane segmenty
Fier zwraca uwagę, że już teraz obowiązują obniżki ceł dla istniejących kontyngentów Hilton, gdzie stawka ad valorem została zredukowana z 20 do 0 proc. Może to oddziaływać na konkretny segment rynku, ale nie powinno być automatycznie traktowane jako wyjaśnienie zmian cen na całym rynku wołowiny w UE.
W ocenie VDF dyskusja wokół Brazylii i Mercosuru jest więc uzasadniona, ale na tym etapie bardziej chodzi o ocenę wiarygodności systemu kontroli niż o potwierdzone zagrożenie dla rynku unijnego.
Trzy miesiące nie naprawią tego, czego nie naprawiono przez lata
Według z kolei krajowych ubojni na rynku tuż przed wejściem w życie umowy z krajami Mercosur doszło do celowych spekulacji na rynku wołowiny, aby obniżać stawki bydła.
- Audyty z 2024 i 2025 roku jednoznacznie wykazały, że brazylijski system kontroli weterynaryjnej jest na tyle słaby, że Brazylia nie jest w stanie zagwarantować, iż mięso trafiające do UE nie zawiera substancji zakazanych. To nie jest kwestia jednej wpadki to systemowa niewydolność trwająca od lat i wszyscy dokładnie o tym wiedzą. Znamienne jest, że na problemy brazylijskiego systemu kontroli wskazywały nie tylko unijne audyty, ale również same organizacje branżowe po stronie brazylijskiej. Trudno więc mówić o zaskoczeniu czy niesprawiedliwym traktowaniu. A fakt, że skażone mięso rzeczywiście trafiało na rynek unijny, nie jest domysłem potwierdzają to konkretne notyfikacje w systemie wczesnego ostrzegania RASFF. Skoro Brazylia przez lata, pomimo wielokrotnych wezwań Komisji, nie była w stanie wykazać skuteczności swojego systemu kontroli, nie ma żadnych podstaw, by sądzić, że dokona tego w ciągu trzech miesięcy okresu przejściowego. Trzy miesiące nie naprawią tego, czego nie naprawiono przez lata. Nie ma żadnych racjonalnych przesłanek, by kraj w takiej sytuacji nadal korzystał z przywilejów eksportowych na rynek unijny. Europejscy hodowcy od lat konkurują z mięsem produkowanym w warunkach, które w UE są po prostu nielegalne. Oczekujemy, że Komisja dopilnuje, by do 3 września objęty był stuprocentową kontrolą każdej przesyłki. Inaczej zakaz pozostanie gestem politycznym, a problem nierozwiązany - komentuje z kolei Jacek Zarzecki z Polskiej Platformy Zrównoważonej Wołowiny.
oprac. dkol na podst. topagrar.com
