Profesjonalizacja uprawy ziemniaka
Uprawa ziemniaka wymaga profesjonalizmu oraz ciągłego rozwoju. Okazją do zgłębienia wiedzy jest seminarium ziemniaczane, które odbyło się w Bagatelce koło Wrześni w Wielkopolsce.
Zaraza ziemniaka i odporność patogenów
Grzyby chorobotwórcze, aby wniknąć do liścia, wymagają dużo siły. Ciśnienie dla większości z nich wynosi aż 8 atmosfer. Sprawca zarazy wypracował metodę wnikania strzępki pod kątem i dzięki temu wnika w tkanki roślin już przy ciśnieniu zaledwie 0,3 atmosfery. Tłumaczy to, dlaczego choroba ta rozwija się na plantacji błyskawicznie – powiedział dr Jerzy Osowski z IHAR, oddział w Boninie.
Jednak błyskawiczny rozwój zarazy na polu to jedno. Ekspert z Bonina omówił także zagadnienie odporności szczepów patogenu na różne substancje czynne. Przedstawił wyniki badań Fungicide Resistance Action Committee nad tym zagadnieniem.
– Jeszcze kilkanaście lat temu zalecano stosowanie dawek zmniejszonych fungicydów i ich pojedyncze aplikowanie. Obecnie zostało to całkowicie odwrócone. Teraz każdy zabieg powinien być wykonywany mieszaniną substancji, a przy tym trzeba stosować duże ilości wody, aby np. substancje powierzchniowe dobrze pokryły roślinę – dodał dr Osowski.
Według zaleceń brytyjskich pierwszy zabieg na zarazę wykonuje się w fazie BBCH 15, kiedy rośliny są jeszcze małe. Z jednej strony zabezpieczy to liście, ale także doprowadzi do powierzchniowej dezynfekcji gleby, w której są zoospory sprawcy zarazy – mówił dr Osowski.
Rotacja substancji czynnych i walka ze stonką
Temat odporności patogenów poruszył także Marcin Kraśner z firmy Corteva. Fungicydy według niego powinny być stosowane nie tylko zapobiegawczo, ale także koniecznie trzeba zmieniać używane substancje czynne. Wspomniał także o problemie stonki ziemniaczanej.
– Do zwalczania szkodników mamy jeszcze mniej możliwości niż w ochronie przed grzybami. Dlatego dostępne insektycydy powinny być z jeszcze większą uwagą stosowane rotacyjnie, aby nie stymulować odporności owadów – mówił Marcin Kraśner.
Alternarioza – drugie najważniejsze zagrożenie
Przemysław Kostrzewski z BASF wspomniał nie tylko o konieczności zapobiegania zarazie, ale także o chorobie nr 2 w ziemniaku, czyli o alternariozie.
– Choroba ta lubi zestresowane rośliny. Znosi bardzo dobrze przemienną pogodę, wytrzymuje okresy bez deszczu, a nawet znosi wyższe temperatury. Ponadto choroba ta w Polsce powodowana jest przez dwa różne patogeny o różnych wymaganiach. Przykładowo Alternaria alternata pojawia się wcześniej, a A.solani później. Dlatego w zabiegach fungicydowych powinniśmy dodawać środki na tych sprawców bardzo wcześnie – mówił Przemysław Kostrzewski.
Dr Aneta Chałańska z NEFScience mówiła o nicieniach, które są dużym zagrożeniem dla ziemniaka. Wyróżniła m.in. guzaki czy korzeniaki, które przenosić mogą groźne dla ziemniaka wirusy. Podkreśliła, że niektóre gatunki nicieni można ograniczać np. roślinami miedzyplonowymi.
Krzysztof Sułkowski, ekspert z firmy Agrosimex zauważył, że rośliny słabo odżywione i w kiepskiej kondycji szybciej są atakowane przez alternariozę. Dlatego też oprócz precyzyjniej ochrony ziemniaka ważne jest też jego nawożenie i biostymulacja. Przedstawił podział biostymulatorów. Wydzielił wśród nich stresoodpornościowe (aminokwasy, algi, antyoksydanty, krzem), glebowe i korzeniowe (kwasy humusowe, preparaty mikrobiiologiczne), fizjologiczne, które stymulują wzrost i bulwy (algi, peptydy, mikroelementy, nitrofenolany) oraz regeneracyjne (aminokwasy, betainy, fosfolipidy).
- W ochronie ziemniaka biostymulatry są wykorzystywane m.in. do wzmacniania odporności roślin, poprawy gospodarki wodnej i odporności na stres, umożliwiają szybszą regenerację po stresach oraz lepszy rozwój i wyrównanie bulw - dodał Sułkowski.
- Rizoktonioza może zabierać nawet 30 proc. plonu ziemniaka. Z drugiej strony stosowane środki chemiczne z czasem tracą skuteczność i mamy coraz mniej zapraw chemicznych. Dlatego warto zastanowić się nad stosowaniem środków biologicznych, na które nie powstaje odporność. Środek Proradix służy do zaprawiania sadzeniaków i zawierające go bakterie zasiedlają ryzosferę i zapobiegają rozwojowi patogenów. Poza tym bakterie indukują maturalną odporność roślin - mówił Radosław Wilk z Intermagu.
Ekspert z Intemagu mówił także o nicieniach, jako czynnikach wpływających negatywnie na plon ziemniaka. Do ograniczenia ich szkodliwego działania polecał środek biologiczny Bactim Nemablock SL. Stosuje się go w formie oprysku gleby w uprawach rolniczych, warzywniczych i sadowniczych. Zawiera on wyselekcjonowany szczep bakterii Bacillus firmus, o wysokiej aktywności biologicznej wobec pasożytniczych nicieni roślin, w tym korzeniaków, guzaków, nitków.
O odchwaszczaniu ziemniaka mówił Radosław Suchorzewski z firmy Bayer. Zauważył, że nie mamy już metrybuzyny do odchwaszczania ziemniaków. Mamy do dyspozycji kilka innych skutecznych substancji, np. aklonifen czy prosulfokarb.
- Pod względem ekonomicznym plantatorów ziemniaka czeka trudny sezon. Do tego doszło wycofanie metrybuzuny - substancji chwastobójczej o elastycznym stosowaniu, gdyż zarówno na glebę oraz na wschodzące chwasty. Mamy na szczęście kilka dostępnych substancji, w tym środek o działaniu doglebowym Bandur - mówił Suchorzewski. Zwrócił uwagę na konieczność stosowania na chwasty mieszanin fabrycznych i zbiornikowych, co zwiększa zakres zwalczanych chwastów oraz zapobiega powstawaniu ich odporności. Nie wykluczył mieszanin zawierających 3 składniki oraz stosowanie adiuwantów doglebowych.
- Na rynku jest ponad 1000 nawozów dolistnych. Wybierać trzeba jednak te, z których rośliny pobiorą jak najwięcej składników. Ich przyswajalność z nawozów jest kluczowa - zauważył Waldemar Gaca z firmy ADOB. Firma oferuje nawozy jednoskładnikowe, w tym zawierające mikroelementy metaliczne schelatowane, a zatem najłatwiej dostępne dla roślin oraz wieloskładnikowe.
- Dla ziemniaka najważniejsze mikroelementy to mangan i cynk. Ale nie można zapominać o borze, czyli składniku, którego brakuje w polskich glebach. Mikroelementy wpływają na plon, ale także na jego jakość. Warto dodać, że mikroelementy są mało mobilne w roślinie i jeśli ich brakuje w glebie, to powinny być podawane dolistnie kila razy w sezonie. Przykładowo pierwsza dawka botku powinna być podana już na ok. 2 tygodnie przed kwitnieniem ziemniaka - dodał Gaca.
- Warto podawać nawozy naturalne w uprawie ziemniaka. Jednak muszą one być stosowane w racjonalnych dawkach. Ale obliczenie skutecznej dawki wymaga znajomości składu takiego nawozu naturalnego. Tymczasem rzadko kiedy skład z książki odpowiada rzeczywistemu - powiedział prof. Witold Szczepaniak z UP w Poznaniu.
Podczas seminarium ziemniaczanego uczestnicy mieli okazję rozmawiać z wystawcami oraz zapoznać się z ich ofertą. Pogoda dopisała i zainteresowaniem cieszyły się wstawione przed sala maszyny i narzędzia specjalistyczne do uprawy ziemniaka.
tcz
