StoryEditor

Rzucił korporację i został rolnikiem. Stawia na sprzedaż bezpośrednią i bezobsługowe sklepy

Kamil Nowicki nie pochodzi z rolniczej rodziny i przez lata pracował w międzynarodowej firmie transportowo-logistycznej. Dziś w Mikołajewicach pod Łodzią prowadzi Farmę Bergamutka, gdzie na ponad 7000 m² łączy uprawę warzyw, hodowlę kur i sprzedaż bezpośrednią. Zmiana zaczęła się od potrzeby ucieczki od korporacyjnego stresu, a z czasem przerodziła się w zupełnie nowy sposób na życie i prowadzenie gospodarstwa.

23.09.2026., 09:00h

Dlaczego rzucił korporację i zdecydował się zostać rolnikiem?

Kamil Nowicki nie pochodzi z gospodarstwa. Jest człowiekiem z miasta. Rolnictwo znał głównie z wakacji spędzanych u babci, gdzie pomagał przy żniwach i wykopkach. – Od zawsze byłem taki raczej przyrodniczy chłopak. Do babci przyjeżdżałem tylko na wakacje, wspomagałem rodzinę przy żniwach i wykopkach. Byłem jedynym z wnuczków, który miał swoje ogródeczki – wspomina.

Później jednak jego życie potoczyło się zupełnie inaczej. Zamieszkał w mieście i rozpoczął pracę w międzynarodowej firmie transportowo-logistycznej w Łodzi. Zajmował się reklamacjami w transporcie krajowym i międzynarodowym. Praca oznaczała ciągły stres i kontakt z klientami, którzy nie zawsze byli zadowoleni. – Byłem taką osobą pod ostrzałem z każdej strony – mówi.

Po latach pojawiła się refleksja, że to nie jest życie, którego chce. – Chciałem poczuć namiastkę wolności i uciec z korporacji w naturę – mówi Kamil. Tak zaczęła się historia Farmy Bergamutka.

image
Farma Bergamutka
FOTO: Kamil Nowicki

Od 70 m² do farmy na ponad 7000 m²

Początkowo nie było mowy o gospodarstwie. Był za to niewielki, rodzinny ogródek o powierzchni około 70 m². W czasie pandemii COVID-19 Kamil pracował z domu. Jego żona prowadziła firmę związaną z branżą eventową, która również mocno odczuła ograniczenia związane z pandemią. Na swoim podwórku zaczęli organizować eventy dla dzieci. Mieszkańcy z miasta przyjeżdżali do nich, szukając przestrzeni na świeżym powietrzu. I wtedy uwagę gości przyciągnął ogródek Kamila.

– Każdy zawsze stał pod płotkiem i dopytywał, czy może sobie coś tam wziąć dla siebie. Więc rozdawałem, rozdawałem, aż w końcu stwierdziłem, że zrobimy coś większego – opowiada. To „coś większego” znalazło się kilka kilometrów dalej.

Kamil z żoną zaczęli rozglądać się za większym kawałkiem ziemi. Okazja pojawiła się zupełnie niespodziewanie i wkrótce wydzierżawili w okolicy większe pole. Trafili do Mikołajewic w gminie Lutomiersk. Dziś Farma Bergamutka zajmuje ponad 7000 m², z czego około 5000 m² stanowią uprawy. To niewielka powierzchnia w porównaniu z tradycyjnymi gospodarstwami rolnymi. Kamil nie próbuje jednak konkurować z dużymi producentami ilością. Postawił na różnorodność.

Jakie warzywa i owoce uprawia na Farmie Bergamutka?

– Mam taki mały warzywniak na polu. Generalnie uprawiamy wszystko to, co ludzie na co dzień potrzebują do zrobienia obiadów – mówi. Na farmie rosną pomidory, ogórki, papryka, cukinia, marchew i warzywa potrzebne do włoszczyzny. Są również arbuzy, dynie i melony. Do tego truskawki, maliny, zioła, lubczyk, oregano i rabarbar. Ale na tym lista się nie kończy. Jednym z charakterystycznych elementów Farmy Bergamutka są kwiaty. Kamil nie chce bowiem, żeby jego gospodarstwo było tylko miejscem produkcji.

image
Farma Bergamutka
FOTO: Kamil Nowicki

Nie tylko produkcja. Kwiaty i bioróżnorodność na farmie

Mógłby zlikwidować część trawników i przeznaczyć kolejne metry pod uprawy. Z ekonomicznego punktu widzenia byłoby to łatwe do uzasadnienia. Nie taki jest jednak jego pomysł na farmę.

– Mam taki zmysł, że chcę, żeby było ładnie. Ładnie i praktycznie. Nie da się zawsze zrobić tak, żeby było i praktycznie, i ładnie, więc jest kompromis – tłumaczy. Dlatego na farmie jest dużo kwiatów, trawy i przestrzeni do odpoczynku. To właśnie tutaj organizowane są koncerty i wydarzenia. Goście mogą usiąść na kocu na trawie, zamiast spędzać czas w typowej przestrzeni eventowej. Kwiaty mają jednak nie tylko dekoracyjne znaczenie.

– To też bioróżnorodność, która w rolnictwie ekologicznym jest taka istotna – podkreśla Kamil.

image
Farma Bergamutka
FOTO: Kamil Nowicki

Samoobsługowe sklepiki zamiast tradycyjnej sprzedaży

Produkcja warzyw to jedno. Sprzedaż była dla Kamila kolejnym wyzwaniem. Nie chciał jeździć na targowiska. – Nie czuję chyba za bardzo tego klimatu szykowania wszystkiego i jechania na jeden dzień na targ – przyznaje. Początkowo przy domu stanął parasol, pod którym można było kupić produkty. Szybko okazało się jednak, że trzeba znaleźć lepszy sposób. Pomysł przyszedł podczas wyjazdu do Austrii. Kamil zobaczył tam sklepik działający bezpośrednio przy gospodarstwie. Podobne rozwiązania obserwował podczas rowerowych podróży po Polsce. Postanowił zrobić własną wersję. Dziś Farma Bergamutka ma dwa samoobsługowe sklepiki. Jeden znajduje się w Prusinowiczkach, przy domu Kamila, drugi przy polu w Mikołajewicach.

image
Farma Bergamutka - sklep bezobsługowy
FOTO: Kamil Nowicki

Jak działa sklepik z warzywami bez sprzedawcy?​

Sklepiki działają bez sprzedawcy. Klient wchodzi, wybiera produkty, waży je i zapisuje zakup w specjalnym zeszycie. Przy każdym produkcie znajduje się informacja, czy cena dotyczy sztuki, opakowania czy kilograma. Można zapłacić gotówką albo BLIK-iem. Jest również rozwiązanie dla osób, które nie mają odliczonej kwoty.

– Jest jeszcze jeden sposób płatności, taki na zeszyt. Ktoś wpisuje, co wziął, podaje swoje dane i przy następnych zakupach oddaje już odliczoną kwotę – wyjaśnia Kamil. Sklepiki mają lodówki, wagi, oświetlenie i wszystko, co potrzebne do samodzielnego zrobienia zakupów. I działają przez cały sezon 24 godziny na dobę.

– Trochę jak paczkomat. Możemy przyjechać, kiedy chcemy – mówi rolnik.

image
Farma Bergamutka - sklep bezobsługowy 
FOTO: Kamil Nowicki

Sprzedaż bezpośrednia z gospodarstwa. Klienci przyjeżdżają sami

Model sprzedaży okazał się na tyle wygodny, że większość klientów zaczęła przyjeżdżać bezpośrednio na farmę. Lokalizacja bardzo temu sprzyja. Dom Kamila znajduje się około 15 minut od granic Łodzi, a pole jest kilka minut dalej. Farma leży również przy drodze, którą regularnie przejeżdżają mieszkańcy okolic.

– Mamy bardzo dobrą lokalizację. Jesteśmy bardzo blisko dużego miasta, więc nie jest problemem, żeby ktoś do nas przyjechał – mówi Kamil. Nie oznacza to jednak, że całkowicie zrezygnował z dostaw.

W każdy piątek przygotowuje zamówienia dla klientów z Łodzi. Produkty można zamawiać przez stronę farmabergamutka.pl, a następnie odebrać w wyznaczonych punktach. Ceny są takie same jak w samoobsługowych sklepikach, np. burak czerwony i dynia hokkaido 7zł za 1 kg, pęczek marchwi – 7 zł, papryka 15 zł za 1 kg, kolba kukurydzy 7zł za sztukę, arbuz 10 zł za 1 kg, jajko za 2 zł, bukiet kwiatów – 30 zł, zioła: pęczek bazylii czy lubczyku za 7 zł.

Klienci sami ważą produkty i płacą. Czy taki system działa?

Przy takim systemie sprzedaży najważniejsze jest zaufanie. Kamil prowadzi farmę od 2022 roku i, jak mówi, dotychczas nie miał problemów z kradzieżami. – Nie było żadnych sytuacji, że coś jest nie tak, że ktoś coś ukradł i tak dalej – mówi. Klienci przyjeżdżają, robią zakupy i sami rozliczają się z gospodarstwem. Dla właściciela oznacza to jedno: nie musi cały dzień stać za ladą.

image
Farma Bergamutka
FOTO: Kamil Nowicki

Nie jeździ na targowisko. Klientów zdobywa przez media społecznościowe

Skoro Kamil nie jeździ z warzywami na targowiska, musi inaczej dotrzeć do klientów. Tutaj kluczową rolę odgrywają media społecznościowe. Farma Bergamutka jest aktywna w internecie, a Kamil regularnie pokazuje, co aktualnie rośnie na polu, co można kupić w sklepikach i co dzieje się na farmie. Dużą wagę przywiązuje też do współpracy z innymi lokalnymi firmami. Wzajemne polecanie się i publikowanie wspólnych materiałów pozwala docierać do nowych odbiorców. Przykładem są współprace z zaprzyjaźnionymi firmami. Przy okazji organizowanych na farmie koncertów pojawiają się także partnerzy oferujący przekąski czy inne produkty. Każdy pokazuje wydarzenie u siebie, a informacja o farmie trafia dzięki temu do kolejnych osób.

– Media społecznościowe są dla nas bardzo ważne, bo nie mamy stoiska na targu. Musimy pokazać ludziom, co u nas jest i dlaczego warto do nas przyjechać – podkreśla Kamil.

Sam przyznaje, że telefon jest przy nim niemal cały czas. Z jednej strony żartuje, że „wrośnięcie w telefon” może być już problemem, z drugiej – w przypadku jego gospodarstwa smartfon stał się po prostu jednym z narzędzi pracy. To dzięki niemu klient może dowiedzieć się, co właśnie dojrzewa na polu, i zdecydować, że tego dnia zajrzy do samoobsługowego sklepiku.

Zobacz także: Skończyła ekonomię, wybrała pole. Dziś ma 3 ha warzyw, 250 kur i własnych klientów

Uprawia naturalnie, ale bez certyfikatu ekologicznego

Farma prowadzona jest metodami ekologicznymi, ale Kamil wyraźnie zaznacza, że nie posiada certyfikatu produkcji ekologicznej. To ważne, ponieważ sposób uprawy wynika przede wszystkim z jego własnego podejścia do produkcji.

– Pierwotnie uprawa warzyw miała być dla naszej rodziny i chcieliśmy, żeby to wyglądało właśnie tak. Ekologia mnie kręci i lubię się w to bawić – mówi. Na farmie wykorzystywane są nawozy naturalne oraz rozwiązania biologiczne, m.in. pożyteczne mikroorganizmy i grzyby. Chodzi o Trichodermę, czyli pożyteczne grzyby naturalnie występujące w glebie i rozkładającej się materii organicznej. W rolnictwie i ogrodnictwie wykorzystuje się je m.in. do wspierania zdrowotności roślin i ograniczania rozwoju niektórych chorób. Kamil korzysta także z obornika od zaprzyjaźnionego właściciela koni. Wraz z pojawieniem się kur ma się to jeszcze bardziej zmienić.

image
Farma Bergamutka
FOTO: Kamil Nowicki

150 kur i własny obieg nawozu w gospodarstwie

W tym roku na farmie pojawiło się około 150 niosek.Kury mają wybieg z wysianą trawą pastewną, który jest podzielony na strefy. Ptaki są przenoszone mniej więcej co dwa tygodnie, dzięki czemu jedna część wybiegu może się zregenerować. Dostają także warzywa, które nie trafią do sprzedaży.

– Robimy selekcję. To, co zostanie, dajemy też kurom – tłumaczy Kamil. Podstawę żywienia stanowi również certyfikowana pasza ekologiczna. Obecnie od kur zbieranych jest około 100–110 jaj dziennie. Pomysł na ich sprzedaż również pojawił się za sprawą klientów.

– Bardzo dużo ludzi podpytuje właśnie o te jajka. Jak są jajka, marchewki i cebula, to wiadomo, że ktoś do tego coś jeszcze dobierze. To jest baza – mówi.

image
Farma Bergamutka
FOTO: Kamil Nowicki

Kurnik z kontenera morskiego. Rolnik zbudował go sam

Kurnik Kamil wykonał sam. Wykorzystał do tego kontener morski. – Zbudowałem w tym roku eksperymentalny kurnik z kontenera morskiego – mówi. Na razie rozwiązanie się sprawdza. Prawdziwym testem będzie jednak zima. W planach są również kolejne ogrodzenia i wybiegi dla kur. Kiedy jakaś grządka zostanie wyłączona z produkcji, mają pojawić się tam kury.

– Chcemy stworzyć taki obieg zamknięty – tłumaczy Kamil. Warzywa, których nie można sprzedać, mogą trafić do kur, a obornik z kurnika wróci na pole. To powrót do modelu, który przez lata był podstawą funkcjonowania wielu tradycyjnych gospodarstw.

Zobacz także: Rolnik nie chciał stać na targu. Zbudował "budkę z jajem" w 2 dni, która sprzedaje za niego

Nie każdy metr ma zarabiać. Na farmie zostawia miejsce dla dzikich zwierząt

Kamil chce również zwiększać bioróżnorodność. Na części działki zostawia rośliny przeznaczone dla dzikich zwierząt. Są tam m.in. aronie i borówki. W planach jest posadzenie kolejnych około 100 krzewów borówki oraz stworzenie niewielkiego sadu permakulturowego. Nie wszystkie metry mają więc przynosić bezpośredni dochód. I właśnie to odróżnia Farmę Bergamutka od klasycznego modelu gospodarstwa nastawionego przede wszystkim na maksymalizację produkcji.

Z korporacji na własną farmę. Jak zmieniło się jego życie?

Kiedy Kamil wspomina swoją dawną pracę, oddycha z ulgą, że tamten etap ma już za sobą, różnica jest ogromna.

– Pracowałem w piwnicy, w jakichś czterech ścianach. Przy samej bramie wjazdowej setki tirów jeździły codziennie – wspomina. Dziś zamiast tego ma warzywa, kwiaty, kury i ludzi przyjeżdżających na zakupy. Organizuje również koncerty, wydarzenia i warsztaty. Jego żona wcześniej zajmowała się branżą eventową, więc doświadczenie przy organizacji imprez przydało się w nowym miejscu. Rodzina znalazła tu swoje miejsce. Syn gra na perkusji, córka śpiewa. Mama pomaga przy farmie, m.in. przy selekcjonowaniu warzyw przeznaczonych do sprzedaży.

„Chłopok z miasta, co ty tam wiesz?”. Tak reagowali inni rolnicy

Początki nie były jednak łatwe. Szczególnie dla człowieka, który przychodził do rolnictwa z miasta. – W rodzinie na początku mówili na mnie „chłopok”. „Chłopok z miasta. Chłopok, co ty tam wiesz?” – wspomina Kamil. Dziś patrzą na jego działalność inaczej.

– Może rzeczywiście robi inaczej niż my, ale coś tam mu się sprawdza – mówią inni rolnicy o Kamilu. I właśnie na tym polega Farma Bergamutka. Nie jest wielkim gospodarstwem nastawionym na produkcję setek ton jednego gatunku. Nie ma też klasycznego stoiska na targowisku. Ma za to własny pomysł.

image
Farma Bergamutka
FOTO: Kamil Nowicki

Warzywa bez targowiska i sprzedawcy. Tak działa jego model gospodarstwa

Kamil Nowicki stworzył gospodarstwo, w którym produkcja jest tylko jednym z elementów całej układanki. Warzywa i owoce trafiają do samoobsługowych sklepików. Kury znoszą jajka i w przyszłości mają dostarczać także naturalnego nawozu. Kwiaty przyciągają klientów i zwiększają różnorodność. Media społecznościowe pozwalają utrzymywać z nimi stały kontakt. A wydarzenia sprawiają, że ludzie przyjeżdżają na farmę nie tylko po zakupy.

Na razie Kamil nie chce jednak na tym poprzestać. Mimo ograniczonej powierzchni planuje kolejne tunele i nowe nasadzenia. Bo kiedy raz uciekło się z korporacji na własne pole, trudno chyba przestać wymyślać, co jeszcze można na nim stworzyć.

fot. Kamil Nowicki

Angelika Drygas
Autor Artykułu:Angelika Drygas

Angelika Drygas – redaktorka specjalizująca się w tematyce społecznej, ze szczególnym uwzględnieniem spraw dotyczących obszarów wiejskich. W centrum jej zainteresowań znajdują się ludzie mieszkający na wsi – zwłaszcza sytuacja kobiet i dzieci oraz ich pozycja wobec prawa i instytucji państwowych.
W swoich tekstach porusza zagadnienia związane z ubezpieczeniami społecznymi, KRUS-em, prawem, ważnymi programami wsparcia i dofinansowaniami, a także działalnością kół gospodyń wiejskich i tematami ekologicznymi. Od czterech lat aktywnie działa w branży rolnej, analizując przepisy, projekty ustaw i rozporządzenia, ale również opierając się na rozmowach z bohaterami reportaży i pracy w terenie. Najczęściej publikuje na łamach topagrar.pl (Top Agrar) i tygodnik-rolniczy.pl (Tygodnik Poradnik Rolniczy).
Poza pisaniem artykułów prowadzi podcasty – bo, jak sama podkreśla, nic nie zastąpi rozmowy z żywym człowiekiem i poznawania historii, które stoją za przepisami i liczbami.
Kontakt: [email protected]

Pozostałe artykuły tego autora
Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
23. wrzesień 2026 09:11