StoryEditor

„Przygoda z sorgo zaczęła się z biedy” Kacper Piechota pokazuje, kiedy ta uprawa naprawdę się opłaca

Na słabych, szybko przesychających glebach kukurydza nie zawsze daje rolnikowi zarobić. Kacper Piechota z Lubosza w Wielkopolsce znalazł dla niej alternatywę. Dziś sieje około 30 ha sorgo i przekonuje, że przy odpowiedniej agrotechnice roślina może być stabilnym źródłem paszy i sposobem na ograniczenie kosztów. Ma jednak trzy warunki: najpierw trzeba znaleźć zbyt, dobrze zaplanować płodozmian i przede wszystkim zachować wilgoć w glebie.

15.09.2026., 09:00h

„Przygoda z sorgo zaczęła się z biedy”

Historia sorgo w gospodarstwie Kacpra Piechoty nie zaczęła się od mody na nową roślinę ani od poszukiwania egzotycznych upraw. Powód był znacznie bardziej praktyczny, gospodarstwu zaczynało brakować paszy.

- Przygoda z sorgo w naszym gospodarstwie zaczęła się z biedy. Ponieważ brakowało nam notorycznie paszy i szukaliśmy czegoś, co możemy wprowadzić do dawki pokarmowej - mówi Kacper Piechota.

image
Kacper Piechota, Gospodarstwo Rolne Lubasz, woj. Wielkopolskie
FOTO: Patrycja Bernat

Problemem były również gleby. Na słabych stanowiskach gospodarstwo uprawia m.in. żyto hybrydowe, ale jego wieloletni średni plon wynosi 3–3,5 t/ha. W dobrym roku, przy korzystnych opadach, wynik może być znacznie lepszy, w tym sezonie było to około 6 t/ha. Jednak takich lat nie można zakładać co roku. Dlatego rolnicy szukali rośliny, która zapewni bardziej stabilną bazę paszową. Pomysł pojawił się m.in. za namową prof. Tomasza Piechoty, który zajmował się sorgo. Pierwsza próba objęła 6,5 ha. Wyniki były na tyle dobre, że w kolejnym roku sorgo ponownie zajęło 6,5 ha. Plon znów wyniósł około 6 t/ha. Po dwóch udanych sezonach gospodarstwo zdecydowało się zwiększyć areał do około 30 ha.

30 ha sorgo to maksimum. Decyduje płodozmian

Choć wyniki zachęcały do zwiększenia powierzchni, Kacper nie chce obsiewać sorgiem całego gospodarstwa. Powód jest prosty, chodzi o płodozmian. Na słabszych glebach stosowany jest układ: sorgo → słonecznik → żyto.

Takie rozplanowanie pozwala utrzymać odpowiednią strukturę produkcji i jednocześnie zabezpieczyć gospodarstwo w słomę. Dlatego około 30 ha sorgo to w tym gospodarstwie powierzchnia docelowa.

- Niemożliwe jest właśnie, żeby siać go więcej ze względu na płodozmian, ponieważ w tym momencie mamy taką trójpolówkę z sorgiem, żytem i słonecznikiem - tłumaczy Piechota.

Jedną z korzyści takiego rozwiązania jest również rozłożenie prac polowych. Zamiast kumulować większość prac w krótkim okresie żniw, gospodarstwo ma zajęcie od wiosny aż do jesieni. 

Siew sorgo? Lepiej poczekać niż się spieszyć

W przypadku sorgo termin siewu jest jednym z najważniejszych elementów powodzenia uprawy. Kacper zaczyna przygotowania już po zbiorze żyta. Wtedy wysiewane są międzyplony. Ich zadaniem jest m.in. ograniczenie przesychania lekkiej gleby.

- Gdy będziemy siać je dopiero w maju, na tych lekkich ziemiach, które się łatwo wysuszają, bardzo ciężko jest zachować wilgoć. Dzięki temu, że mamy okrywę roślinną, wiatry nie wysuszają tej ziemi i ziemia jest wilgotniejsza - wyjaśnia rolnik.

Samo sorgo jest wysiewane mniej więcej 5–6 maja, zależnie od temperatury gleby i warunków pogodowych. Kluczowe jest jednak to, aby roślina nie wyszła zbyt wcześnie.

- Prędzej byłbym ku opóźnieniu siewu niż ku przyspieszeniu - dodaje Kacper. 

Powód? Sorgo jest wrażliwe na chłody. Jeżeli wschody przypadną w okresie przymrozków, nawet temperatura w okolicach 0°C może uszkodzić młode rośliny. Dlatego Piechota chce, aby faza wschodów przypadła już po tzw. zimnych ogrodnikach, czyli mniej więcej po 10–15 maja.

image
Uprawa sorgo 
FOTO: Patrycja Bernat

Największy problem? Chwasty

Jeżeli chodzi o prowadzenie plantacji, największym wyzwaniem okazuje się odchwaszczanie.

- Niestety, jeżeli chodzi o odchwaszczanie, jest bardzo ciężko. Zarejestrowane mamy chyba tylko dwa środki - mówi Kacper.

Niektóre rozwiązania stosowane w kukurydzy mogą sprawdzać się również w sorgo, ale trzeba zachować ostrożność. Nie każda odmiana sorgo może być odchwaszczana każdym preparatem. Dlatego przed zabiegiem warto skonsultować rozwiązanie z firmą nasienną. Największe problemy na plantacji sprawiają szarłat i chwastnica jednostronna. Z chwastami dwuliściennymi gospodarstwo radzi sobie znacznie łatwiej. Problem polega na tym, że dostępnych jest niewiele rozwiązań herbicydowych, a sama pendimetalina nie rozwiązuje całego problemu. Dlatego Piechota coraz poważniej myśli o mechanicznym odchwaszczaniu. Gospodarstwo rozmawia z firmami zajmującymi się pielnikami, a w kolejnych sezonach chce jeszcze mocniej postawić na pielęgnację mechaniczną.

Dziki nie jedzą sorgo, ale mogą w nim nocować

Sorgo na razie nie wymaga w gospodarstwie intensywnej ochrony przed szkodnikami.

Największym obserwowanym problemem są dziki, ale jak zauważa Kacper, nie dlatego, że szczególnie chętnie żywią się sorgo.

- Dziki na sorgo pójdą, jak już nie ma nic innego wysokiego w okolicy. Jak już nie ma kukurydzy, jak już nie ma słonecznika, wtedy dopiero wejdą w sorgo - wyjaśnia Kacper. 

Na plantacji częściej można zauważyć ślady bytowania zwierząt niż typowe żerowanie. Twarde łodygi nie są dla dzików szczególnie atrakcyjne. Chorób grzybowych gospodarstwo dotychczas nie obserwowało. Piechota uważa jednak, że wraz ze wzrostem powierzchni uprawy sorgo również może zostać zaatakowane przez patogeny i szkodniki znane z innych roślin. W przyszłości nie wyklucza również pojawienia się omacnicy.

Nawożenie podobne do kukurydzy

Pod względem nawożenia sorgo nie wymaga całkowicie innego podejścia niż kukurydza.

- Nawożenie jest do kukurydzy praktycznie bliźniacze. Z tym, że nawozimy pod inny plon - mówi Piechota.

W jego gospodarstwie podstawą jest gnojowica świńska - około 30 m³/ha. Jeżeli stanowisko jest mocno wyczerpane z azotu, dodatkowo stosowane jest około 30 kg N/ha w nawozie mineralnym. Nie jest to jednak stała dawka - zależy od stanowiska, roku i tego, jaki plon był uprawiany wcześniej. Przykładowo w tym sezonie żyto, które zamiast zakładanych 3,5 t/ha dało około 6 t/ha, pobrało znacznie więcej azotu. Dlatego przed sorgo konieczne może być uzupełnienie składnika. Fosfor i potas gospodarstwo uzupełnia natomiast przede wszystkim poprzez gnojowicę.  Kacper zwraca uwagę, że może to być jeden z elementów przewagi ekonomicznej sorgo nad żytem, które często wymaga dodatkowej dawki nawozu mineralnego wiosną, m.in. na krzewienie.

Ile kosztuje uprawa sorgo?

Największym pojedynczym wydatkiem jest materiał siewny. Kacper podaje koszt na poziomie około 550–630 zł/ha, zależnie od firmy i wybranej obsady. Do tego dochodzi około 300 zł/ha na odchwaszczanie. W ten sposób dwa podstawowe koszty sięgają około 850 zł/ha.Pozostałe wydatki zależą już w dużej mierze od posiadanego parku maszynowego. Sorgo można wysiewać zarówno zwykłym siewnikiem rzędowym, jak i punktowym. Zdaniem Piechoty siewnik punktowy pozwala lepiej umieścić ziarniak i zapewnić mu dostęp do podsiąkającej wody, ale również przy tradycyjnym siewniku nie było większych problemów.

image
Uprawa sorgo 
FOTO: Patrycja Bernat

Nie trzeba kupować specjalnego kombajnu

To jeden z argumentów, który może zainteresować rolników rozważających wejście w tę uprawę. Do zbioru sorgo nie jest potrzebny specjalistyczny kombajn. W gospodarstwie Piechoty wykorzystywany jest standardowy kombajn zbożowy ze zwykłym hederem.

- Nawet mój kolega kosił zwykłym Bizonem, naszym polskim, i bez problemu to szło - mówi Piechota. 

Oznacza to, że przy własnym sprzęcie rolnik nie musi od razu inwestować w dodatkową maszynę ani korzystać z drogich usług.

Sorgo ma jeszcze jedną przewagę - wilgotność ziarna

Po zbiorze pozostaje kwestia suszenia. Tutaj sorgo może mieć przewagę nad kukurydzą. - Najmokrzejsze sorgo, jakie kosiliśmy, miało 23%, a standardowo to jest tak około 18%, że to kosimy - mówi Kacper Piechota.

Dla porównania w jego doświadczeniu kukurydza potrafiła być zbierana przy wilgotności 30–35%. Mniejsza ilość wody do usunięcia oznacza potencjalnie niższy koszt suszenia.

Najpierw rynek, potem siew

Tu pojawia się jednak bardzo ważne zastrzeżenie. Sorgo nie jest rośliną, którą warto siać bez zastanowienia tylko dlatego, że dobrze radzi sobie na słabych glebach. Problemem jest rynek. W Polsce powierzchnia uprawy sorgo nadal jest niewielka, a tym samym możliwości sprzedaży ziarna są ograniczone.

- Jeżeli nie mamy podpisanej umowy kontraktacyjnej przed siewem, to w to nie wchodźmy lub nie mamy spożycia we własnym gospodarstwie - ostrzega Kacper.

W gospodarstwie Piechoty większość sorgo trafia do własnej bazy paszowej. Część ziarna jest natomiast sprzedawana hodowcom gołębi. To może być bardzo opłacalny kierunek, ale wymaga dodatkowej pracy związanej m.in. z przygotowaniem i workowaniem ziarna. Sprzedawane są niewielkie partie - około 1–2 t. Są również firmy produkujące mieszanki dla gołębi, które kupują sorgo od rolników. W tym przypadku kontrakt i ustalenia powinny zostać zawarte przed siewem, ponieważ odbiorcy mogą wymagać konkretnych odmian.

Dla bydła też może być wartościową paszą

Sorgo może być interesujące przede wszystkim dla gospodarstw prowadzących produkcję zwierzęcą. Ziarno może być wykorzystane jako element paszy treściwej, także w żywieniu bydła. Jednocześnie Piechota zaznacza, że trzeba pamiętać o różnicach między sorgo a kukurydzą. W przypadku odmian przeznaczonych na kiszonkę roślina może dostarczyć dużo masy, ale nie wytwarza kolby. W konsekwencji jej wartość pokarmowa jest niższa niż dobrej jakości kiszonki z kukurydzy.

- Ono niestety nie ma kolby, więc nie zapewni tak dobrej wartości pokarmowej - podkreśla rolnik.

image
Uprawa sorgo
FOTO: Patrycja Bernat

Nie oznacza to jednak, że sorgo nie ma zastosowania w żywieniu bydła. Wręcz przeciwnie - w warunkach, w których kukurydza rośnie bardzo słabo, daje mało masy i jej uprawa przestaje być ekonomiczna, sorgo może dostarczyć znacznie więcej paszy. Trzeba natomiast uzupełnić dawkę odpowiednią paszą treściwą.

Ponad 20 odmian na poletkach

Kacper Piechota nie ogranicza się do własnej plantacji. Na gospodarstwie prowadzone są również poletka doświadczalne z ponad 20 odmianami sorgo. Testowane są odmiany różnych firm, aby sprawdzić, które najlepiej sprawdzają się w lokalnych warunkach. Z takich poletek korzystać mogą również okoliczni rolnicy, którzy chcą zobaczyć różnice między odmianami przed podjęciem decyzji o zasiewie. Wśród testowanych odmian znajdują się również typy przeznaczone na kiszonkę i biogaz. Różnią się m.in. budową i rodzajem włókna. Wysokie rośliny mogą dostarczyć dużej ilości masy, ale przy wyborze odmiany trzeba patrzeć nie tylko na wysokość, lecz przede wszystkim na jej przeznaczenie i jakość uzyskiwanego surowca.

Kiedy sorgo ma sens zamiast kukurydzy?

To najważniejsze pytanie dla rolnika. Kacper Piechota nie twierdzi, że sorgo powinno całkowicie zastąpić kukurydzę. Jego zdaniem wszystko zależy od stanowiska.

- W takich warunkach, gdzie kukurydza się nie opłaca lub bardzo rzadko się opłaca, wtedy sorgo jak najbardziej. To naprawdę roślina, która pozwoli nam obniżyć koszty - mówi Kacper.

Sorgo może w dobrym roku dać nieco niższy wynik niż kukurydza na najlepszych stanowiskach, ale jego mocną stroną jest stabilność w trudniejszych warunkach. Jeżeli uprawa jest opłacalna, zmiana na sorgo nie musi mieć ekonomicznego uzasadnienia. Wyjątkiem może być sytuacja, gdy gospodarstwo ma atrakcyjny rynek zbytu np. na ziarno przeznaczone do mieszanek dla gołębi.

- Tam, gdzie kukurydza wychodzi nam dobrze, to myślę, że w sorgo nie ma sensu się pakować, jeżeli nie mamy dobrego źródła zbytu - podsumowuje Piechota.

image
Uprawa sorgo 
FOTO: Patrycja Bernat

Trzy złote zasady uprawy sorgo

Kacper Piechota dla rolników, którzy dopiero rozważają tę uprawę, ma trzy podstawowe rady.

1. Najpierw znajdź zbyt

Nie warto siać sorgo tylko dlatego, że jest odporne na trudne warunki. Jeżeli gospodarstwo nie wykorzysta ziarna lub paszy we własnej produkcji, trzeba wcześniej znaleźć odbiorcę.

2. Zaplanuj sorgo w płodozmianie

Roślina musi mieć swoje miejsce w strukturze zasiewów. Piechota przekonał się o tym, gdy po pierwszej plantacji sorgo wysiał żyto.

– To był listopad i to był bardzo zły pomysł. Bo żyto nie lubi tak późnego siewu.

3. Zachowaj wilgoć

To prawdopodobnie najważniejsza rada przy uprawie sorgo na lekkich glebach.

Rolnik przywołuje przykład znajomego, który zaorał pole w majówkę, pozostawił je w ostrej skibie na kilka dni, a następnie wysiał sorgo. Roślina nie poradziła sobie, bo gleba straciła wilgoć.

- Jeżeli chcemy orać, to zróbmy to tak, żeby zachować wilgoci jak najwięcej. Ja bym polecał jednak siew prosto w mulcz, żeby tej wilgoci cokolwiek tam zostało w ziemi - wyjaśnia Kacper. 

W gospodarstwie Piechoty 30 ha sorgo stało się elementem całego systemu produkcji, a nie pojedynczym eksperymentem. Roślina wpisuje się w płodozmian ze słonecznikiem i żytem, zabezpiecza bazę paszową, rozkłada prace polowe w czasie i przy wykorzystaniu własnego sprzętu pozwala ograniczyć nakłady.

Najważniejszy wniosek z tego doświadczenia jest jednak prosty: sorgo warto rozważyć przede wszystkim tam, gdzie kukurydza zaczyna przegrywać ekonomicznie z warunkami stanowiska.

 

Patrycja Bernat

Patrycja Bernat
Autor Artykułu:Patrycja Bernat
Pozostałe artykuły tego autora
Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
15. wrzesień 2026 09:13