StoryEditor

To koniec tanich nawozów z Rosji. Bruksela drastycznie zmienia zasady

Rosyjskie nawozy przez lata zajmowały ważne miejsce na rynku Unii Europejskiej. Mimo wybuchu pełnoskalowej wojny w Ukrainie import z Rosji nadal utrzymywał się na wysokim poziomie.

22.09.2026., 17:30h

Teraz Bruksela zmienia zasady handlu, zwiększając bariery dla wybranych nawozów z Rosji i Białorusi, a jednocześnie szukając alternatywnych dostawców. Dla rynku kluczowe będzie to, czy nowe źródła dostaw zapewnią odpowiednią podaż bez nadmiernego wzrostu cen.

Rosyjskie nawozy były ważnym elementem rynku UE

Rosja przez lata należała do istotnych dostawców nawozów dla europejskiego rynku, szczególnie produktów azotowych, takich jak mocznik czy saletra amonowa.

Jak podaje money.pl, skala importu nawozów z Rosji i Białorusi do Polski systematycznie rosła. W latach 2009–2016 było to około 300 tys. ton rocznie, w latach 2016–2022 blisko 800 tys. ton, a w latach 2022–2023 już ponad 1 mln ton rocznie. W 2024 r. import sięgnął około 1,5 mln ton, natomiast w pierwszej połowie 2025 r. było to prawie 1 mln ton.

Dla rynku znaczenie miały przede wszystkim cena i dostępność produktów. O kierunkach importu oraz warunkach handlu decydowały natomiast przedsiębiorstwa działające na rynku międzynarodowym.

Mocznik z Rosji konkurował ceną

Jednym z czynników sprzyjających importowi rosyjskich nawozów była ich konkurencyjność cenowa.

Według informacji przedstawionych przez money.pl, w analizowanym okresie rosyjski mocznik był średnio o 200 zł na tonie tańszy od produktu krajowego. Taka różnica zwiększała presję konkurencyjną na europejskich producentów.

Na cenę nawozów wpływa jednak znacznie więcej czynników. Są to przede wszystkim koszty gazu i energii, ceny surowców, transport, kursy walut, światowa podaż i popyt oraz polityka handlowa. Dlatego ograniczenie jednego kierunku importu nie musi automatycznie oznaczać proporcjonalnego wzrostu cen.

image
Ograniczenie rosyjskich dostaw nie oznacza, że Unia Europejska może całkowicie zrezygnować z importu nawozów
FOTO: Archiwum

Wysokie ceny gazu uderzały w europejską produkcję

Dla europejskiego przemysłu nawozowego szczególnym problemem pozostawały wysokie koszty energii. W przypadku nawozów azotowych gaz ziemny jest jednym z podstawowych surowców wykorzystywanych w procesie produkcji.

Money.pl wskazuje, że w niektórych okresach koszt gazu mógł odpowiadać nawet za około 80% kosztów produkcji nawozów. Przy wysokich cenach energii europejskie zakłady musiały więc konkurować z producentami mającymi dostęp do tańszych surowców.

Dla Polski ma to szczególne znaczenie. Kondycja krajowego przemysłu nawozowego wpływa bowiem nie tylko na jego konkurencyjność, ale także na bezpieczeństwo dostaw dla krajowego rynku.

Jak wynika z danych przywołanych przez money.pl, udział Grupy Azoty w krajowym rynku nawozów, wynoszący wcześniej w granicach 70–80%, w okresie największej presji importowej spadł poniżej 50%.

Rosyjski eksport nawozów przynosił miliardy euro

Skala handlu nawozami miała znaczenie także dla rosyjskiej gospodarki. Rosyjskie firmy chemiczne mogły uzyskać w latach 2020–2026 około 8,5–10 mld euro z eksportu nawozów do Unii Europejskiej. Po rozpoczęciu pełnoskalowej wojny na Ukrainie miało to być 6,5–7 mld euro.

Według danych Eurostatu przywołanych przez money.pl, przed 2022 r. wartość rosyjskiego eksportu nawozów do UE wynosiła około 0,8–1,2 mld euro rocznie. W 2022 r. wzrosła do blisko 1,8–2 mld euro.

Dane te pokazują skalę znaczenia rosyjskich nawozów dla europejskiego rynku. Z punktu widzenia gospodarstw najważniejsze pozostawały jednak dostępność produktu i jego cena.

UE nakłada dodatkowe cła na nawozy z Rosji i Białorusi

Zmiana unijnej polityki handlowej nastąpiła etapami. Od 1 lipca 2025 r. obowiązują nowe cła na określone nawozy z Rosji i Białorusi, które wcześniej nie były objęte dodatkowymi należnościami. W przypadku nawozów wzrost obciążeń został rozłożony na trzyletni okres przejściowy.

Skala objętego zmianami importu była znacząca. W 2023 r. nawozy z Rosji, których dotyczą nowe taryfy, stanowiły ponad 25% całego unijnego importu nawozów – około 3,6 mln ton o wartości 1,28 mld euro.

Celem nowych zasad jest ograniczenie zależności UE od dostaw z Rosji i Białorusi, zwiększenie dywersyfikacji oraz wzmocnienie europejskiej produkcji nawozów. Jednocześnie unijne instytucje wskazują na konieczność utrzymania stabilnych dostaw i konkurencyjnych cen dla gospodarstw.

image
Dla krajowego rolnictwa szczególnie istotna będzie sytuacja polskich producentów nawozów
FOTO: Archiwum

Europa nadal potrzebuje nawozów z importu

Ograniczenie rosyjskich dostaw nie oznacza, że Unia Europejska może całkowicie zrezygnować z importu nawozów.

Skala zapotrzebowania jest duża. W 2024 r. UE sprowadziła około 2 mln ton amoniaku i 5,9 mln ton mocznika. Dodatkowo import nawozów azotowych i mieszanek zawierających azot wyniósł 6,7 mln ton.

To pokazuje, że nawet przy zwiększaniu produkcji w Europie import pozostanie ważnym elementem rynku. Zmieniać ma się przede wszystkim jego struktura – mniejszy udział dostaw z Rosji i Białorusi powinien być zastępowany produktami z innych kierunków.

Bruksela szuka nowych dostawców nawozów

Unia prowadzi więc jednocześnie dwa działania. Z jednej strony zwiększa bariery dla wybranych nawozów pochodzących z Rosji i Białorusi, z drugiej ułatwia dostęp do części produktów z innych kierunków.

W maju 2026 r. Rada UE zdecydowała o rocznym zawieszeniu ceł na wybrane nawozy azotowe oraz surowce wykorzystywane do ich produkcji, w tym mocznik i amoniak. Według Rady rozwiązanie ma pomóc obniżyć koszty importu i zwiększyć dywersyfikację źródeł dostaw.

To jeden z najważniejszych elementów obecnej zmiany na rynku nawozów. UE nie rezygnuje z importu – zmienia jego kierunki.

image

Dopłaty do nawozów jednak o połowę niższe. Nowy projekt zmienia zasady

Białoruski mocznik również pod kontrolą

Zmiany dotyczą również nawozów pochodzących z Białorusi. Krajowa Administracja Skarbowa informowała o działaniach przeciwko nielegalnemu obrotowi mocznikiem pochodzenia białoruskiego, faktycznie produkowanym przez objęty sankcjami Grodno Azot. W marcu 2025 r. KAS podała, że zablokowała ponad 80% dotychczas wprowadzanego wolumenu białoruskiego mocznika.

KAS wskazywała również na próby obchodzenia ograniczeń i wykorzystywanie pośredników w handlu. Dla rynku oznacza to większą kontrolę nie tylko nad samym produktem, ale również nad jego pochodzeniem i łańcuchem dostaw.

image
Zmiana polityki UE może więc zwiększyć znaczenie krajowej produkcji nawozów
FOTO: Magdalena Szymańska

Co zmiany oznaczają dla cen nawozów?

Najważniejsze pytanie dla gospodarstw brzmi: czy ograniczenie dostaw z Rosji przełoży się na ceny i dostępność nawozów?

Nie ma tu prostego przelicznika. Cena nawozów będzie zależała od wielu czynników: kosztów gazu i energii, światowych cen mocznika i amoniaku, kursów walut, kosztów transportu, poziomu produkcji w Europie oraz wielkości podaży z nowych kierunków.

Jeżeli inne państwa zwiększą dostawy, a europejscy producenci utrzymają odpowiednią produkcję, rynek może stosunkowo płynnie zastępować rosyjski import. Jeżeli jednak podaż będzie niewystarczająca, presja cenowa może być większa.

Dlatego kluczowe znaczenie ma nie samo ograniczenie rosyjskiego importu, lecz to, czym i w jakim tempie zostanie on zastąpiony.

Polska produkcja nawozów będzie miała znaczenie

Dla krajowego rolnictwa szczególnie istotna będzie sytuacja polskich producentów nawozów. Im większa będzie możliwość utrzymania produkcji w kraju i zapewnienia stabilnych dostaw, tym mniejsza będzie zależność rynku od importu.

Jednocześnie polskie zakłady muszą konkurować z dostawcami zagranicznymi. O ich pozycji będą decydować przede wszystkim koszty energii, ceny surowców, warunki importu oraz sytuacja na światowym rynku nawozów.

Zmiana polityki UE może więc zwiększyć znaczenie krajowej produkcji, ale jednocześnie nie zwalnia producentów z presji konkurencyjnej. Dla gospodarstw korzystna jest bowiem nie tylko dostępność nawozów, ale również możliwość zakupu ich po konkurencyjnej cenie.

Krzysztof Zacharuk

Krzysztof Zacharuk
Autor Artykułu:Krzysztof Zacharuk

Krzysztof Zacharuk – dziennikarz specjalizujący się w polityce rolnej, ekonomii, a także tematach dotyczących gospodarowania gruntami rolnymi i zarządzania gospodarstwami towarowymi. Od 2005 roku uważnie obserwuje to, co dzieje się w Sejmie, Senacie, Pałacu Prezydenckim i Radzie Ministrów, a co bezpośrednio wpływa na polskie rolnictwo. Jest autorem tysięcy artykułów, analiz i reportaży dotyczących wsi i rolnictwa. Swoje teksty publikował w wielu mediach branżowych, a dziś pisze na łamach miesięcznika top agrar Polska, kwartalnika Agroszef, a także topagrar.pl. Poza tym jego publikacje regularnie ukazują się w serwisie tygodnik-rolniczy.pl (Tygodnik Poradnik Rolniczych) oraz wrp.pl (Wiadomości Rolnicze Polska). Jego dewizą jest szybka, sprawdzona i rzetelna informacja, która trafia do czytelników w przystępnej formie. Często można spotkać go z aparatem w dłoni, ponieważ jego pasją jest fotografia.
Obszary specjalizacji: bieżąca polityka rolna, zarządzanie nowoczesnym gospodarstwem towarowym, ekonomika rolnictwa, a także zagadnienia dotyczące eksport produktów rolno-spożywczych.
Kontakt: [email protected]
https://www.linkedin.com/in/krzysztof-zacharuk-963434332/

Pozostałe artykuły tego autora
Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
22. wrzesień 2026 18:08