Pomijam obowiązek wysiewania międzyplonów jako wymóg przepisów UE. Dużo ważniejsze jest, co dobrego dla gleby i zmianowania ten element struktury zasiewów ma nam przynieść. Poza więc zabezpieczeniem przed erozją będą to m.in. dostarczanie materii organicznej, uruchamianie składników, ograniczenie nagrzewania gleby czy drenaż gleby.
Jakieś minusy?
Można tu wymienić np. zbyt późne ogrzewanie się gleby na wiosnę, jeśli międzyplon wyrósł duży, nie wymarzł i nie likwidujemy go, bo mamy w planie np. strip-till. W takim przypadku z samym likwidowaniem też może być problem – większa ilość wody będzie później odparowywać i tym samym możemy mieć utrudniony wjazd w pole.
Korzenie roślin z jednej strony tworzą dodatkowy drenaż, ale po obumarciu pozostawiają kanały, przez które możemy tracić wodę z głębszych warstw gleby. W takiej sytuacji nawet płytki zabieg uprawowy je przerywa i częściowo zamyka, ograniczając straty.
Co na międzyplon ozimy?
Tutaj mamy właściwie pełną dowolność. Warto pamiętać, że im bogatsza mieszanka, tym większa korzyść dla gleby. Różnorodność mieszanki oznacza różnorodny pokarm dla mikroorganizmów glebowych, a to właśnie to jest jednym z głównych celów wysiewania mieszanek.
W mieszance możemy zastosować gatunki zarówno zimujące, jak i jare wymarzające. Jeśli zależy nam np. na dodatkowej paszy na wiosnę, możemy wysiać np. mieszankę gorzowską czy chociażby wykę z żytem. Po skoszeniu możemy zasiać kukurydzę czy słonecznik, ale mieszanka będzie odrastać, więc trzeba ją zniszczyć herbicydami. Jeśli zależy nam na tym, żeby mieszanka wymarzła, to mamy niemal nieograniczone pole do działania. Prosta mieszanka może się składać np. z gorczycy, peluszki i facelii. Jeśli chcemy związać więcej azotu, to możemy do niej dodać łubiny (na słabsze gleby), czy groch na lepsze stanowiska. Na te najlepsze warto wybrać bobik. Warto też zastanowić się nad koniczynami jarymi, np. perską czy inkarnatką.
W mieszance dobrym wyborem będzie owies, jeśli mamy na danym stanowisku problem z chorobami podsuszkowymi. Lepiej będzie je ograniczał oczywiście w plonie głównym. Z minusów – przyciąga mszyce, więc jeśli w sąsiedztwie znajdują się zboża, mszyce mogą przelatywać z międzyplonu na oziminy i potencjalnie przenosić wirusy.
Popularna rzodkiew niemal zawsze będzie dobrym wyborem. Melioracyjna wytworzy masywniejszy od oleistej korzeń palowy (sprawdzi się na polach płycej uprawianych – może się „rozepchać” w glebie), który jednak nie zdrewnieje, zatem będzie mniej przydatna pod kątem tworzenia próchnicy. Oleista może być z kolei tańsza.
Rolnicy nie doceniają też np. wyki. Wymarzać będzie siewna, kosmata natomiast może, ale nie musi zginąć od mrozu. To gatunek bardzo niepozorny, ale po pierwsze korzysta do rozwoju z miejsca, którego nie wykorzystuje inny gatunek i dostarcza azotu – 30–40 kg/ha N to już całkiem przyzwoita ilość. Nierzadko w mieszance z wyką może występować żyto – tworzy dobry korzeniowy system wiązkowy, ale kumuluje dość dużo azotu w swojej masie, który stosunkowo późno oddaje.
Jeśli chodzi o np. grykę w międzyplonie ozimym, to może się ona osypywać. Kwitnie „na raty” i tak też tworzy nasiona. Pierwsze już są dojrzałe, podczas gdy kolejne kwiaty jeszcze kwitną. To oznacza, że nasiona stają się źródłem zachwaszczenia w kolejnych uprawach. Nie wszędzie da się ja zwalczyć chemicznie, np. w buraku.
Kiedy siać?
Na wysiew międzyplonu ozimego mamy czas do 1 października, jeśli będziemy zgłaszać go do ekoschematu. Teoretycznie możemy więc zasiać go później, ale właściwie nie warto tego robić. Chodzi o wytworzenie sensownej masy, z której gleba będzie miała pożytek. W praktyce najlepiej zrobić to na początku września. Jeśli jesień będzie zimna, to rośliny zdążą chociaż wytworzyć jakąś masę. Jeśli natomiast wegetacja będzie trwała długo i rośliny zbudują silną masę, zawsze możemy je zmulczować – jeśli to ekoschemat, to ale dopiero po 15 listopada (zastosować mulczer, wał nożowy czy płytko talerzówkę, międzyplonu nie można przyorać, mówiąc krótko – nie może być czarnej gleby).
