Nie ma co się łudzić – żadna technika opryskiwania nie zapewni 100-procentowego pokrycia cieczą roboczą. Najwyższą jakość umożliwia wykorzystanie pomocniczego strumienia powietrza (PSP), dzięki czemu ciecz nie tylko jest rozpylana przez tzw. dyszę, ale dodatkowo rozbijana jest przez prąd powietrza (jest to zjawisko tzw. atomizacji kropel pod wpływem silnego wiatru). W tej technice ciecz dociera nawet do spodniej strony liści, ale i tak nie jest w stanie pokryć całej powierzchni. Jednak nie zawsze naszym celem podczas zabiegu ochrony roślin jest idealne zmoczenie roślin. Często wystarcza pokrycie gleby czy tylko części roślin, na których pojawia się choroba czy szkodnik.
W dzisiejszych realiach techniki opryskiwania najpopularniejsze i najbardziej uniwersalne są rozpylacze szczelinowe. Są one jednocześnie najmniej awaryjne i najmniej podatne na zatykanie, o ile stosowane są indywidualne filterki. Rozpylacze znalazły zastosowanie także poza opryskiwaczami i są wykorzystywane np. w zaprawiarkach, a także poza branżą ochrony roślin w innych urządzeniach wymagających rozpylenia cieczy, np. agregatach malarskich czy odkurzaczach piorących. Z drugiej strony obecnie stosowane rozpylacze to nie tylko prosty odlew z tworzywa sztucznego, ale wytwór skomplikowanej inżynierii (patrz str. 116 w top agrar Polska, 5/2026).
Mniej typowe rozpylacze
Oprócz typowych rozpylaczy płaskostrumieniowych o kącie wachlarza cieczy 110° coraz większą popularność zyskują rozpylacze:
- dwustrumieniowe;
- o innych kątach wachlarza, np. 80°, czy ultrawąskie do zabiegów punktowych, np. 15°;
- z odchylonym (do tyłu lub do przodu) kątem wachlarza cieczy;
- asymetryczne, np. na końce belki do zabiegów brzeżnych lub rzędowych.
Wielkość otworu rozpylaczy została zunifikowana i choć to wiedza powszechna, warto przypomnieć, że wydatek pojedynczego rozpylacza wyrażany w galonach cieczy na minutę (GPM) przy standardowym ciśnieniu 40 PSI. Zatem rozpylacz żółty 02 ma wydatek 0,2 GPM. Najpopularniejsze rozpylacze stosowane w opryskiwaczach polowych mają zunifikowane kolory i wydatki:
- pomarańczowy 01,
- zielony 15,
- żółty 02,
- fioletowy 025,
- niebieski 03,
- czerwony 04,
- brązowy 05,
- szary 06,
- biały 08.
Pod względem wielkości emitowanej kropli na liściu uznanie wśród rolników zdobyły rozpylacze eżektorowe. Wykorzystana jest w nich zasada zwężki Venturiego (po każdym zabiegu warto przejrzeć rozpylacze i skontrolować, czy otwór nie został zapchany np. resztkami proszku, czy częściami roślin, gdyż zapchany nie pozwoli na sprawne napowietrzenie cieczy). Zawierają one otwór, przez który strumień cieczy zasysa powietrze, miesza je z cieczą i napowietrzona dość gruba kropla rozbija się na liściu na drobniejsze.
Dlatego zabieg takim rozpylaczem, np. średniokroplistym, daje w efekcie ostatecznie drobne krople na opryskanej powierzchni. Dzięki temu droga cieczy pomiędzy rozpylaczem a powierzchnią chronioną odbywa się w grubszej kropli, odporniejszej na zwiewanie, a na liściu pokrycie przypomina oprysk drobnokroplisty. Rozpylacze eżektorowe mamy obecnie w dwóch wersjach – typowe tzw. długie oraz kompaktowe. Te ostatnie są odporniejsze na uszkodzenia mechaniczne (mniej wystają z korpusu).
Jak wybrać rozpylacz?
Wybór rozpylacza zależy od kilku parametrów, które muszą współgrać w zakresie optymalnym dla danego zabiegu. Zwykle kierujemy się wielkością kropli emitowaną przez dyszę, zalecaną dla konkretnego środka ochrony roślin. Przykładowo preparaty o układowym działaniu w roślinie można stosować średnią, a czasem nawet grubą kroplą, a środki powierzchniowe wymagają maksymalnie dokładnego pokrycia cieczą, czyli kropla powinna być drobna.
Niestety, zapomina się często o drugim ważnym dla wielu substancji parametrze skutecznego działania środka ochrony roślin, czyli o stężeniu. Przykładowo herbicydy z glifosatem lepiej stosować w mniejszej ilości wody (nawet 60–100 l/ha), a przez to wyższym stężeniu. Tymczasem średnia kropla umożliwi to, ale tylko pod warunkiem niższego ciśnienia (lub wyższej prędkości jazdy, ale ta też ma swoje granice).
Tymczasem rozpylacze mają określony wydatek (wspomniany wyżej, określony GMP i kolorem). Przykładowo, jeśli chcielibyśmy stosować glifosat w dawce 100 l/ha cieczy za pomocą niebieskiego rozpylacza, to przy ciśnieniu 3 barów musielibyśmy pędzić po polu ponad 14 km/godz. Dlatego trzeba wybrać niskociśnieniowy rozpylacz lub mniejszy, np. żółty, który przy 3 barach pozwoli na prędkość niespełna 10 km/godz.
Trudniej drobną kroplą
Odwrotna sytuacja jest, jeśli chcemy uzyskać dobre pokrycie środkami powierzchniowymi na roślinie lub kontaktowo działającymi na agrofaga. Tutaj mamy sprzeczność wynikającą z potrzeby uzyskania małej kropli (a zatem małego wydatku) oraz konieczności zastosowania dużej ilości cieczy w celu dobrego pokrycia roślin.
Przykładowo rozpylacz drobnokroplisty pomarańczowy 01 przy dawce cieczy 400 l/ha i małej prędkości np. 6 km/godz., do dobrego pokrycia wymaga kolosalnego ciśnienia ponad 8 barów, którego instalacja maszyny może nawet nie wytworzyć. Poza tym tak wysokie ciśnienie nie tylko rozpyla ciecz w charakterystyczny wachlarz, ale tworzy mgiełkę, która w czasie lekkich podmuchów wiatru przenosi się na pola sąsiednie, a przy bezwietrznej pogodzie unosi w wyższe partie atmosfery. W konsekwencji substancja w mniejszej dawce dociera w miejsce działania.
Kierowanie się wielkością kropli na podstawie zaleceń producenta środka to pierwszy krok. Polega on na wypośrodkowaniu wymagań środka oraz możliwości sprzętu. Następnie warto zastanowić się nad rodzajem rozpylacza. Pomocna w tym jest tabela 1.
Można też w warunkach polowych posłużyć się naszą aplikacją dostępną w kalkulatorach na stronie topagrar.pl (patrz ramka).
Nie ma ideału dla powierzchniowych
Tabela powyżej zawiera przegląd zastosowań rozpylaczy wg systemu firmy Lechler (system w miarę uniwersalny dla większości rozpylaczy, choć są indywidualne rozwiązania wytwórców rozpylaczy do zastosowania ich produktów i wówczas warto nimi się kierować). Nawet szybka analiza tabeli pokazuje nam, że nie ma idealnych końcówek dla wszelkich środków powierzchniowych (choć większość rozpylaczy oznaczona jest jako „dobry wybór”). Brak ideału w tej kwestii wynika z charakterystyki rozbijania cieczy w wachlarz. Tymczasem stara metoda za pomocą dyszy wirowej daje lepsze parametry pokrycia, choć jest to metoda bardziej zawodna oraz zwykle daje większe ryzyko znoszenia cieczy. Natomiast zawarte w tabeli rozpylacze 5-otworowe (rozlewacze) nadają się jedynie do doglebowego stosowania nawozów płynnych (np. r.s.m.).
Ustawienia z telefonu
Aplikacja na stronie topagrar.pl (ramka powyżej) pozwala w pierwszej kolejności na dobór rozpylacza do rodzaju warunków (w tym rodzaju) zabiegu. Wybieramy w niej najpierw rodzaj środka (np. fungicyd czy nawóz), następnie jego działanie w roślinie (na podstawie etykiety, stanu roślin lub metody stosowania) i w końcu siłę wiatru na polu. Aplikacja zasugeruje wielkość kropli oraz zaproponuje najczęściej kilka różnych rozpylaczy. Przykładowo wybraliśmy 02 niskoznoszeniowy.
Dalej wystarczy kliknąć wybrany rozpylacz i przechodzimy do części parametrów opryskiwacza. Musimy wówczas zastanowić się, który z nich jest stały, a co chcemy obliczyć. Najczęściej stałym parametrem jest dawka cieczy, a trzeba obliczyć prędkość jazdy przy zadanym ciśnieniu lub ciśnienie, gdy znamy już prędkość. Jest to w aplikacji niezwykle proste – wystarczy kliknąć to, co chcemy ustalić, np. prędkość. Następnie trzeba wybrać ciśnienie (np. 2 bary) oraz dawkę wody (np. 160 l/ha). Aplikacja umożliwia też obliczenia dla nietypowych odstępów rozpylaczy na belce, choć domyślnie ustawione jest typowe 50 cm. Po wprowadzeniu przykładowych parametrów dla rozpylacza żółtego otrzymujemy wynik 4,88 km/godz. Oczywiście, na polu warunki pracy są różne. Jeśli zatem jedziemy po mokrym polu, w dodatku oponami o niskim bieżniku, to pojawia się poślizg kół. Wówczas rzeczywista prędkość jazdy jest niższa, a przez to zastosujemy wyższą dawkę i w konsekwencji cieczy może zabraknąć. Dlatego warto zrobić pomiary i porównać teoretyczną prędkość z licznika (lub z obrotów) z rzeczywistą (można posłużyć się aplikacjami).
Wydatek ze zużytych dysz
Aplikacja i uzyskane w niej informacje dotyczą niezużytych rozpylaczy. Trzeba jednak pamiętać, że rozpylacz to narzędzie, które podlega naturalnemu zużyciu. Często nie widać tego wizualnie, gdyż generowany wachlarz cieczy niczym nie różni się od powstającego w nowej dyszy. Tymczasem pod wpływem ciśnienia, wody i dodanych czy naturalnie znajdujących się w wodzie substancji, otwór rozpylacza z czasem powiększa się. Dlatego rzeczywisty wydatek cieczy ze zużytych dysz jest większy.
Problemy z ustawieniem parametrów opryskiwania nie mamy w sprzęcie z komputerem pokładowym. Tam wydatek jest ustalany na podstawie prędkości. Warto jednak pamiętać, żeby i w takiej maszynie pilnować ciśnienia dla wybranych rozpylaczy (tab. 1. wiersz Rekomendowane ciśnienie) ponieważ zapewnia to najlepszą jakość zabiegu.
Co z mieszaninami?
Zalecenia doboru rozpylacza wydają się proste, o ile agrochemikalia są z jednej grupy, np. fungicydy systemiczne. A jak postępować, gdy mamy mieszaninę środków o różnym działaniu w roślinie? Sprawa komplikuje się bardziej, gdy oprócz przykładowych fungicydów chcemy dodać środek na owady oraz nawóz dolistny. Nie ma jednoznacznej odpowiedzi i rozwiązanie problemu wymaga uszeregowania stosowanych składników mieszaniny pod względem priorytetu. Jeśli środek ten ma za zadanie:
- chronić przed grzybami rozwijającymi się z zarodników przenoszonych z wiatrem, a choć jeden składnik działa powierzchniowo lub translaminarnie, to powinno nam zależeć na dobrym pokryciu, czyli stosować drobne krople;
- działać interwencyjnie na występujące już objawy chorób lub szkodniki, to powinniśmy dążyć do pokrycia cieczą, czyli stosować drobną lub rozbitą średnią kroplę;
- priorytetem są substancje układowe (na owady ssące lub zapobiegawcze przed grzybami), to można zastosować średnią kroplę, dzięki czemu dotrze ona także do roślin i ich części w głębi łanu;
- stosujemy w mieszaninie nawozy typu r.s.m. w celu wykorzystania ich pomocniczego działania (jako adiuwant), to powinniśmy używać rozpylaczy średniokroplistych.
tcz
