Na polach, gdzie rozsiany azot mineralny zadziałał, widać rośliny w dobrej kondycji. Jest jednak sporo plantacji, gdzie azot został zastosowany na przesuszoną już glebę i tam jego działanie było znikome. Rośliny pokazały, że brakuje im składnika: zboża słabo się dokrzewiały i miały strzelisty pokrój, a rzepaki zaczęły strzelać w pęd przy słabo odbudowanej rozecie liściowej. Sytuację potęgował i cały czas w wielu regionach potęguje brak opadów. W niektórych regionach wręcz tragicznie, bo od początku roku lokalnie spadło poniżej 20 mm deszczu. Wszystko to oznacza, że składniki pokarmowe będą słabo pobierane, bo nie ma wody w glebie, a korzenie są słabe i sięgają płytko w głąb profilu.
Trzeba działać nalistnie
W warunkach, jakie mamy obecnie, warto postawić na dokarmianie nalistne makroskładnikami, przede wszystkim na azot z mocznika, będącego najlepszym źródłem azotu i siarczan magnezu jako źródło łatwo przyswajalnych siarki i magnezu. Jeśli nasze oziminy miały początkowo problem z pobieraniem azotu i chcemy ten składnik uzupełnić przez liść, pamiętajmy, że im starsze rośliny, tym stężenie nawozu powinno być niższe. W przypadku mocznika w zbożach może ono wynieść nawet do 18–20% w fazie krzewienia (optymalne warunki, bez suszy – 20 kg nawozu w 100 l wody) i 5% w fazie dojrzałości wodnej ziarna (może poprawić zawartość białka w ziarnie, zwłaszcza w suchych latach).
Sucho – dokarmiać nalistnie?
Niełatwo jest zalecać stosowanie nawozu w warunkach „bez suszy”, kiedy nie pada. Chodzi tu przede wszystkim o stan roślin i dotyczy to nie tylko mocznika. Rośliny powinny być w dobrej kondycji i mieć wysoki turgor, czyli uwodnione tkanki. Jeśli nie padało od dłuższego czasu, dokarmianie dolistne możemy zastosować, ale najlepiej obniżmy stężenie nawozów o 2–3%. Jeśłi jest bardzo sucho, nie nawozimy.
Ile dostarczymy składników?
Warto pamiętać, że nalistnie nie dostarczymy dużych ilości składników pokarmowych. Wiemy, że rośliny wytrzymają, czy też tolerują w przypadku konkretnych składników, jak azot z mocznika, określone stężenia nawozów. Możemy zatem określić, ile podczas całej wegetacji wiosennej jesteśmy w stanie dostarczyć danego składnika. Jeśli skupimy się na azocie, to w najważniejszych fazach rozwojowych w zbożach i rzepaku możemy sumarycznie dostarczyć nalistnie 30–40 kg/ha azotu (nawet 15–18 kg/ha azotu w pojedynczym zabiegu, ale we wczesnej fazie, im później, tym stężenie mniejsze i dawka składnika automatycznie też jest mniejsza).
