Dla rolników może to oznaczać presję na ceny i dostępność nawozów przed kolejnym sezonem. Jednocześnie część gospodarstw nadal zmaga się z problemem nieterminowych płatności. Czy presja kosztowa w branży nawozowej, w połączeniu z problemami z płynnością, może przenieść się na kolejne ogniwa łańcucha dostaw żywności?
Gaz drożeje, producenci nawozów pod presją
Ceny gazu mają istotne znaczenie dla branży nawozowej. Gwałtowny wzrost kosztów tego surowca zwiększa presję na producentów, szczególnie w segmencie nawozów azotowych.
W związku z tą sytuacją część europejskich producentów nawozów rozważa ograniczenie lub wstrzymanie produkcji. To ważna informacja dla gospodarstw, ponieważ dzieje się przed okresem, w którym rolnicy będą planować zakupy środków produkcji na kolejny sezon.
Jeżeli część zakładów rzeczywiście ograniczy produkcję, podaż nawozów na rynku może się zmniejszyć. W konsekwencji może pojawić się dodatkowa presja na ceny oraz dostępność produktów.
Droższe nawozy mogą zwiększyć koszty produkcji
Dla gospodarstw wyższe koszty produkcji nawozów oznaczają ryzyko dalszego wzrostu wydatków związanych z prowadzeniem produkcji.
Problem może być większy, jeżeli wzrost cen gazu połączy się z ograniczeniem podaży nawozów. Wówczas rolnicy mogą mieć do czynienia jednocześnie z wyższą ceną i trudniejszym dostępem do potrzebnych produktów. W takiej sytuacji część gospodarstw może być zmuszona do zwiększenia zadłużenia, aby kupić niezbędne nawozy.
Nie oznacza to automatycznie spadku plonów. Jeżeli jednak wysokie ceny lub ograniczona dostępność nawozów skłonią część gospodarstw do ograniczenia ich stosowania, może to wpłynąć na poziom przyszłej produkcji. Materiał źródłowy wskazuje taki możliwy mechanizm, ale nie przedstawia go jako przesądzonego scenariusza.
Dla rolnika ważne będzie więc nie tylko to, ile będzie kosztował nawóz, ale również czy będzie dostępny w odpowiednim czasie i czy gospodarstwo będzie w stanie sfinansować jego zakup.
Sytuacja finansowa rolnictwa jest bardziej złożona
Presja związana z kosztami produkcji nawozów pojawia się w momencie, gdy część gospodarstw nadal zmaga się z problemami z terminowym regulowaniem zobowiązań.
Potwierdzają to dane BIG InfoMonitor, BIK oraz Krajowego Rejestru Długów. Z jednej strony wartość przeterminowanych zobowiązań sektora rolnego spadła, z drugiej – w części zestawień wzrosła liczba dłużników, a średnia wartość zadłużenia przypadającego na jednego rolnika była wyższa.
Oznacza to, że nie można sprowadzać sytuacji finansowej całego rolnictwa do prostego stwierdzenia, że zadłużenie rolników rośnie. Poszczególne wskaźniki pokazują różne tendencje.
704 dni zaległości – ale jest poprawa
Szczególnie wymowny jest czas zalegania ze spłatą zobowiązań. Według danych Krajowego Rejestru Długów statystyczny rolnik-przedsiębiorca zalegał ze spłatą zobowiązań przez 704 dni, czyli niemal dwa lata.
Sama liczba 704 dni nie powinna być jednak przedstawiana jako dowód pogorszenia sytuacji. Wartość ta jest niższa niż rok wcześniej, kiedy średni czas zalegania wynosił 748 dni.
Oznacza to pewną poprawę tego wskaźnika, choć 704 dni nadal pokazuje bardzo długi okres oczekiwania na spłatę zobowiązań. – Opóźnienie przekraczające 700 dni oznacza, że problem dłużnika ma charakter strukturalny, a nie przejściowy. Dla wierzyciela to zamrożenie kapitału na niemal dwa lata i rosnące ryzyko utraty płynności – mówi Piotr Maciągowski, ekspert OTG.
To istotne rozróżnienie. Dane nie wskazują na jednoznaczne pogorszenie wszystkich parametrów finansowych rolnictwa, ale pokazują, że w części gospodarstw problemy z terminowym regulowaniem zobowiązań nadal są poważne.
Problem gospodarstwa może stać się problemem dostawcy
Nieterminowa płatność nie kończy się na gospodarstwie. Jeżeli rolnik nie reguluje w terminie faktury za nawóz, paszę, paliwo czy usługę, problem z płynnością pojawia się również po stronie firmy, która dostarczyła produkt lub wykonała usługę.
W trudnej sytuacji gospodarstwa mogą priorytetowo traktować wydatki związane z bieżącą produkcją, przesuwając część płatności odroczonych, w tym zobowiązania wobec dostawców środków produkcji.
Dla dostawcy oznacza to zamrożenie kapitału. Jeżeli takich przypadków jest więcej, problemy z płynnością mogą przenosić się na kolejne podmioty działające w otoczeniu rolnictwa.
– Rosnące koszty energii i produkcji nawozów odbijają się na całym łańcuchu dostaw rolniczych, a w branżach silnie z nim powiązanych marże są stosunkowo niewielkie. Jeden nierzetelny płatnik może wywołać efekt domina – mówi Michał Kik, ekspert OTG.
Nie oznacza to, że taki efekt musi wystąpić. Pokazuje jednak mechanizm, w którym problemy z płatnościami jednego uczestnika rynku mogą wpływać na jego kontrahentów.
Czy dostawcy będą ostrożniejsi z kredytem kupieckim?
Jednym z możliwych skutków utrzymujących się zaległości może być większa ostrożność przedsiębiorstw współpracujących z gospodarstwami.
Kredyt kupiecki i odroczone terminy płatności pozwalają rolnikom rozłożyć w czasie wydatki na środki produkcji. Dla dostawcy oznaczają jednak konieczność finansowania sprzedaży do momentu otrzymania zapłaty.
W sytuacji zwiększonego ryzyka przedsiębiorstwa mogą więc ostrożniej ustalać warunki sprzedaży. Eksperci wskazują na znaczenie monitorowania terminów płatności, szybkiego reagowania na zaległości, ustalania limitów kredytu kupieckiego i bieżącej weryfikacji kontrahentów.
Jeżeli taki trend się nasili, część gospodarstw może mieć trudniejszy dostęp do zakupów z odroczonym terminem płatności.
Chodzi o stabilność łańcucha dostaw
Bezpieczeństwo żywnościowe nie zależy wyłącznie od ilości żywności produkowanej w gospodarstwach. Znaczenie ma również stabilność ekonomiczna podmiotów, które dostarczają rolnikom środki produkcji i usługi.
Jeżeli problemy z płynnością dotkną kolejnych przedsiębiorstw, mogą one ograniczać działalność lub ostrożniej podchodzić do finansowania sprzedaży. W konsekwencji gospodarstwom może być trudniej uzyskać dostęp do potrzebnych środków produkcji.
– Termin bezpieczeństwo żywnościowe kojarzy się najczęściej z produkcją żywności, ale jego fundamentem jest też stabilność finansowa całego łańcucha dostaw – tłumaczy Michał Kik, ekspert OTG.
Krzysztof Zacharuk
