Your browser version is not supported. Download the latest browers, or use other.

Zamknij

r e k l a m a

Partner portalu

Aplikator szybko się zwraca

01.03.2021

Drukuj

Aplikator szybko się zwraca

Pozostało 0% artykułu.
Więcej przeczytasz dzięki prenumeracie lub kupując dostęp.

Masz już prenumeratę lub dostęp?

Możesz już teraz kupić dostęp do wszystkich treści lub do wybranego artykułu

Kup dostęp Kup ten artykuł za 3,69 zł Kup ten artykuł za 0 złpo wyrażeniu zgód

r e k l a m a

Aplikatory do gnojowicy znajdują się na liście punktowanego wyposażenia PROW, ale dla naszych bohaterów nie miało to żadnego znaczenia, bo korzyści z zakupu ramp rozlewowych są ewidentne.

Aplikator przez przypadek

– Trzy lata temu, gdy w naszym gospodarstwie nadszedł czas wymiany na nową mocno zużytej już beczki Fortschritt ze zbiornikiem 10 tys. l, nie braliśmy pod uwagę inwestycji kolejnych 100 tys. zł w aplikator – wspomina Paweł Matysiak z Puszczykówca w Wielkopolsce, który wraz z rodziną na liczącym 240 ha gospodarstwie hoduje 240 krów mlecznych. Głównym kryterium wyboru nowego wozu była nieduża masa i wytrzymały układ jezdny, bo część pól oddalonych jest po 15 km od gospodarstwa. Istotne dla hodowców było też wyposażenie maszyny w pompę rotacyjną, która nie pieni gnojowicy, dzięki czemu można lepiej wypełnić zbiornik. Wybór padł na wóz marki Zunhammer SKE, ze zbiornikiem z tworzywa mieszczącym 18,5 tys. l.
– Umówiliśmy się na dostawę nowej maszyny w maju 2017 roku, a gdy termin dostawy się wydłużał, firma udostępniła nam do pracy podobną beczkę, tyle że z wężami zakończonymi tzw. łyżwą – wspomina Matysiak. Lekko spóźniony w pracach rolnik, nie patrząc na upał, ruszył w pole i od razu porównał pracę z aplikatorem i bez niego. Efekt był zadziwiający, bo kilkucentymetrowa trawa nie została przypalona agresywnym nawozem, dlatego zanim maszyna opuściła fabrykę, rolnicy domówili jeszcze 12-m rampę Farmland Fix. Rocznie do rozwiezienia mają ok. 200 beczek.

Jeden pokos gratis

r e k l a m a

Matysiakowie zbierają wszystkie trawy w jednym terminie, co przy 120 ha zajmuje 5–6 dni, licząc od dnia skoszenia. Przy sprzyjającej pogodzie po tygodniu odrost trawy ma już kilka centymetrów i tradycyjne rozlewanie gnojowicy łyżką rozbryzgową zwykle kończyło się przypaleniem młodych roślin i wstrzymaniu wzrostu na ok. 2 tygodnie, co w skali roku oznacza przynajmniej miesiąc przestoju.
– Nawożenie takim aplikatorem nie przypala trawy, dzięki czemu rocznie zyskujemy dodatkowy czwarty pokos – podkreśla Matysiak. Nasz rozmówca wylicza, że wydatek prawie 100 tys. zł na aplikator zwrócił się praktycznie w jeden sezon – tylko z tytułu zebrania dodatkowego pokosu trawy ze 120 ha.
Użytkowany w Puszczykówcu sprzęt na końcach węży ma tzw. łyżwy, które nieco rozszerzają trawę, odsłaniając wolne przestrzenie darni, by w ten sposób przyspieszyć wsiąkanie, ograniczyć straty nawozu i chronić młody odrost. Rolnik zauważa, że aplikator super spisuje się również w nawożeniu kukurydzy przed siewem w uprawioną glebę.
– Gdy nie mieliśmy aplikatora, nawożenie miało charakter interwencyjny, bo woziliśmy, gdzie było bliżej, by się pozbyć gnojowicy, a nie ją wykorzystać. Jeżeli warunki pozwalają, nawozimy łąki gnojowicą po każdym pokosie dawką 15 tys. l/ha, a co pięć lat siejemy nową trawę, wcześniej solidnie nawożąc obornikiem – wylicza Matysiak. Z wozem Zunhammer bez problemu radzi sobie traktor o mocy 135 KM.

Ważna logistyka

– 10 lat temu kupiliśmy pierwszą beczkę ze zbiornikiem 23,5 tys. l i z 18-m aplikatorem wężowym. Zbiegło się to z uruchomieniem biogazowni o mocy 1 MW. W miarę upływu czasu przybywało pracy i dokupiliśmy jeszcze dwie beczki Annaburgera po 21 tys. l, ale z łyżką rozlewową. To nie zdało egzaminu, m.in. dlatego że trudno było dokładnie nawozić pole, szczególnie po zmroku – wspomina Mateusz Fleszar z gospodarstwa Butor w Łanach Wielkich k. Gliwic. Ciągniki podczepione do mniejszych beczek nie miały wtedy jeszcze GPS, co skutkowało nierównomiernym nawożeniem (szczególnie w nocy), co najbardziej widoczne było w uprawie kukurydzy. Dodatkowym utrudnieniem w dobrej organizacji pracy jest duży rozłóg pól, bo większość z nich dzieli od bazy ponad 20 km. Dlatego po 2–3 latach zmienili technologię pracy, dbając o to, by sprzęt z aplikatorem pracował tylko na polu, a pozostałe beczki dowoziły poferment z gospodarstwa. Obecnie, np. po żniwach, na jednym polu pracują dwie beczki Joskin ze zbiornikami 23,5 tys. l oraz 26 tys. l z aplikatorami wężowymi o szerokości odpowiednio 15 i 30 m, zakończonymi tzw. łyżwą. Transport nawozu na skraj pola zapewniają ciągniki z cysternami o poj. 22 i 25 tys. l, co ogranicza zagęszczanie gleby na uwrociach. Zaraz po aplikacji pofermentu ściernisko uprawia 6-m talerzówka.
Gospodarstwo Butor hoduje 450 krów, które mają bardzo wysoką wydajność 12,8 tys. l, a jedynym nawozem naturalnym jest poferment z biogazowni o zawartości 6% suchej masy. – Rocznie do rozlania jest 45 tys. m3 pofermentu – informuje rolnik. W gospodarstwie dominują gleby od III do VI klasy, od gliny po piach.

Kilka aplikatorów

Poza aplikatorami wężowymi rolnik użytkuje też inne konstrukcje, dobierając odpowiedni aplikator do uprawy i sytuacji na polu. Jeden zbudowano jest na bazie brony talerzowej o szerokości 6 m. – W naszym przypadku to mało efektywny sprzęt, bo wymaga przynajmniej dwukrotnie większej liczby przejazdów po polu. Nie jest to jednak rozwiązanie pozbawione zalet, bo za jednym przejazdem wykonuję nawożenie i uprawkę pożniwną, dlatego w minionym roku po skoszeniu jęczmienia, gdy było nieco czasu, właśnie w ten sposób nawoziliśmy ściernisko – mówi.
Kilka lat temu Fleszar zainwestował 160 tys. zł w aplikator talerzowy Schuitemaker o szerokości 9,36 m. Rolnik ceni tu zastosowanie jednego dużego talerza nacinającego darń, centralne smarowanie, czy mikser z wężami o dużym przekroju. Kilka lat doświadczeń pokazało, że ten sprzęt najlepiej sprawdza się po majowym zbiorze żyta i trawy na kiszonkę.
– To korzystny wariant, bo w ciepłe dni mocno ograniczam straty azotu, nie rozmiękczamy wierzchniej warstwy pola, dzięki czemu ciągnik z agregatem nie łapie poślizgu – podkreśla Fleszar. Sprzęt sprawdza się w wiosennym nawożeniu talerzowanego jesienią ścierniska po kukurydzy na ziarno. Aplikator z talerzem gorzej radzi sobie na ściernisku ze słomą, bo czasem talerze się zapychają.

Nawożenie zbóż

Poferment aplikowany jest także pogłównie w pszenicy, choć nie zawsze w marcu warunki pozwalają na wjazd ciężkim sprzętem. Ale gdy jest taka możliwość, nawozi się uprawę dawką 20 tys. l/ha, aplikatorem z wężami wleczonymi. Nie ma też strat azotu, bo jest chłodniej i czasem pada deszcz. – Pozytywne efekty tego nawożenia widzę podczas aplikacji kolejnych dawek nawozów mineralnych. Pomocny jest w tym montowany na ciągniku czujnik zawartości azotu – informuje.
Produkowany w biogazowni poferment zawiera 0,5% N, 0,15% P i 0,2% K. Zastosowanie pofermentu w przypadku kukurydzy pozwala ograniczyć gospodarstwu koszt uprawy do 2500 zł/ha. Wtedy jedynym nawozem mineralnym jest startowy.
– W planach mam zakup agregatu strip-till z aplikatorem. Wtedy mógłbym za jednym przejazdem wykonać uprawę i nawożenie, by po pewnym czasie w tych samych śladach zasiać kukurydzę. Mamy stałe ścieżki przejazdowe i stację bazową, więc powinno się udać – snuje plany rolnik.
Stosowanie aplikatorów do gnojowicy to nie tylko opłacalna inwestycja, ale już za kilka lat może stać się obowiązkiem. Ze względu na koszty inwestycji, mniejsze gospodarstwa będą musiały liczyć na usługodawców. I I

Widziałeś już nasze video "Uprawa słonecznika – jak radzą sobie poszczególne odmiany słoneczników?"?

Czytaj artykuły w naszej aplikacji!

Aplikacja TAP jest już dostępna

Galeria zdjęć

Tagi:

r e k l a m a

r e k l a m a

Użytkowniku zadecyduj o wyrażeniu zgody!

Skrollując treść naszego Serwisu, zamykając okno tego komunikatu (X), klikając na elementy strony poza tym komunikatem bez zmian ustawień w zakresie prywatności, zgadzasz się na przetwarzanie danych osobowych przez Polskie Wydawnictwo Rolnicze Sp. z o.o. (dalej PWR/my) i Zaufanych Partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji w serwisach PWR i w Internecie. Pamiętaj, że wyrażenie zgody jest dobrowolne a wyrażoną zgodę możesz w każdej chwili cofnąć.
Dowiedz się więcej lub zdecyduj o zgodzie.

Nasz cel to dostarczanie interesujących Ciebie treści, również przez dopasowane do Twoich zainteresowań reklamy. Twoja zgoda na wykorzystanie plików cookies i podobnych technologii w Twojej przeglądarce umożliwi nam dostosowanie przekazu do Twoich preferencji. Pozwoli ograniczyć ilość prezentowanych reklam Brak zmian ustawień przeglądarki jest Twoją zgodą na zapis plików cookies i podobnych technologii w Twoim urządzeniu końcowym i wykorzystanie zapisanych w nich informacji. Ustawienia przeglądarki w zakresie cookies możesz zawsze zmienić
(szczegóły w Polityce Prywatności).

Drogi Użytkowniku!

Przez dalsze Aktywne korzystanie z Serwisu, bez zmian ustawień przeglądarki, oznacza, że zgodziłeś się na przechowywanie w Twojej przeglądarce plików cookies i na przetwarzanie gromadzonych dzięki nim danych osobowych przez Polskie Wydawnictwo Rolnicze Sp. z o.o. i naszych Zaufanych Partnerów. Dowiedz się więcej lub wycofaj zgody