StoryEditor

Miał rozwijać gospodarstwo, może zostać zablokowany przez plan ogólny gminy

Bartosz Gregor z gminy Kołbaskowo chciałby rozbudować gospodarstwo z bydłem mięsnym, ale zapisy planu ogólnego mogą mu to praktycznie uniemożliwić. Sprawa pokazuje, jak decyzje planistyczne gmin mogą blokować rozwój aktywnych gospodarstw jeszcze zanim rolnik złoży wniosek o budowę.

27.04.2026., 08:18h

Jak produkcja zwierzęca ma się odbudować i rozwijać w Polsce, gdy co chwilę słyszymy o podkładanych rolnikom kłodom pod nogi? Absurdalne przepisy, ignorowanie potrzeb młodych, chętnych do prowadzenia produkcji zwierzęcej rolników i brak zrozumienia włodarzy może pogrążyć niejedno gospodarstwo w kraju. Tych historii jest coraz więcej, ale tylko dlatego, że rolnicy sprawdzają, co się dzieje w ich gminie odnośnie analizy planistycznej planów ogólnych. O wielu takich historiach dowiemy się po fakcie, kiedy już nic nie będzie można zdziałać, a gospodarstwa nie będą mogły się rozwijać.

Bez pomocy i wsparcia - rolnik pozostaje sam sobie

Bartosz Gregor prowadzi gospodarstwo w woj. zachodniopomorskim w gminie Kołbaskowo wraz z rodziną, ale również jest sołtysem wsi Bobolin. Gdyby nim nie był, zapewne o zmianach w planach ogólnych dowiedziałby się za późno. Choć teraz, mimo, że zna szczegóły - również niewiele może zrobić, bo nikt nie chce go słuchać, ani poprzeć, ale ma szansę zgłosić swój sprzeciw i wyrazić obawy o przyszłość swojego gospodarstwa, a ta niestety nie rysuje się w kolorowych barwach.

- Cała moja sprawa zaczęła się od kontaktu z Zachodniopomorską Izbą Rolniczą, bo chciałem uzyskać od niej opinię do planu ogólnego w sprawie rozwoju mojego gospodarstwa jak i gospodarstwa rodziców. Należy tutaj wspomnieć dla pełnego oglądu sytuacji iż we wcześniejszym planowaniu w studium wokół gospodarstwa mieliśmy około 7 ha gruntów należących do nas przeznaczonych pod strefę zabudowy jednorodzinnej. Stąd też wnioski iż nie ma możliwości rozwoju gospodarstwa i raczej będziemy zmuszeni pozostać na obecnej skali lub zaprzestać produkcji zwierzęcej sprzedać grunty i się wyprowadzić (choć z racji sentymentu do obecnego miejsca zamieszkania nikt przez lata nie odważył się podjąć takiej decyzji). Dużym zdziwieniem okazało się iż po opublikowaniu Projektu Planu ogólnego nasze grunty “wypadły” z planu pod zabudowę domów i dziś są strefa otwartą. Jako, że mimo posiadania przez około 20 lat takich gruntów pod zabudowę, rodziców nie interesowała sprzedaż Ojcowizny. Nie sprzedali ani jednej działki pod zabudowę jednorodzinną oraz widząc, że jednak paradoksalnie pojawiła się możliwość rozwoju gospodarstwa rolnego podjęliśmy decyzję iż w nadchodzących konsultacjach planu ogólnego gminy będziemy wnioskować o strefę rolną tak aby móc rozbudować gospodarstwo – mówi Bartosz Gregor.

- Wystąpiłem do Izby, żeby poparła mnie oraz rodziców w konsultacjach i wsparła utworzenie strefy rolnej nie tylko wokół siedliska rodziców 7 ha, a także na mojej działce o powierzchni 4,23 ha. Jestem sołtysem w swojej wsi, ale nie jestem w samorządzie rolniczym. Dlatego prosiłem, żeby mnie poparli — albo w sprawie mojego gospodarstwa, albo chociaż w sprawie utworzenia strefy rolnej, żeby była jakakolwiek przestrzeń do rozmowy – mówi sołtys Bobolina.

Dlaczego Zachodniopomorska Izba Rolnicza nie wsparła rolnika?

Bartosz Gregor wielokrotnie wnioskował do ZIR o poparcie stanowiska do projektu Planu ogólnego Gminy Kołbaskowo w sprawie ujęcia działek w obrębie Bobolin strefą produkcji rolnej (SR), argumentując szczegółowo, że przeznaczenie jej na inne cele spowoduje brak możliwości rozwoju gospodarstwa. 

O wsparcie prosił nie tylko on, ale również jego rodzice.

- Zwracamy się z prośbą o wsparcie wydania opinii dotyczącej projektu planu ogólnego oraz koniecznej ochrony i możliwości dalszego rozwoju naszego gospodarstwa rodzinnego, funkcjonującego nieprzerwanie od lat pięćdziesiątych XX wieku. Obecnie gospodarstwo prowadzi czwarte pokolenie rolników w naszej rodzinie. Jako rodzice, którzy stopniowo przekazują ziemię i majątek następcy oraz kończą swoją działalność, chcemy zapewnić naszemu synowi realne możliwości rozwoju, które przy obecnych zapisach projektu planu ogólnego - będą niemożliwe do spełnienia – zaznaczyli zwracając się do prezesa ZIR.

Odpowiedź jest zaskakująca! Izba rolnicza nie zamierza wspierać rolnika, ani wydawać opinii w tym zakresie.

- Zarząd ZIR, po konsultacjach z miejscowymi przedstawicielami samorządu rolniczego, odstępuje od wydania opinii w niniejszej sprawie – brzmiała odpowiedź Izby na pierwszy wniosek, jednak rolnik się nie poddawał i poprosił o wyjaśnienie sytuacji. Wniosek poparło 20 najbliższych sąsiadów gospodarstwa.

- Brak wydania opinii w sprawie przeznaczenia nieruchomości oznaczonych jako działki (….) w planie ogólnym wynika z faktu, że obowiązujące przepisy prawa nie nakładają na Izbę obowiązku jej sporządzenia. Członkowie samorządu rolniczego, działając w ramach przysługujących im kompetencji, nie wyrazili woli przedstawienia opinii w niniejszej sprawie. Jednocześnie informuję, iż brak stanowiska nie wymaga dodatkowego uzasadnienia ani sporządzania dokumentacji w tym zakresie – czytamy w kolejnej odpowiedzi, którą podpisał Andrzej Karbowy, prezes zarządu ZIR.

Należy też nadmienić iż Zachodniopomorska Izba Rolnicza nie wydała żadnego stanowiska do projektu planu ogólnego gminy Kołbaskowo czym zaakceptowała jego kształt wbrew opinii Ministra Rolnictwa, a stanowisko dotyczyło również przeznaczenia gruntów kl. II i III pod strefę przemysłową. 

Czystorasowe stado bydła rasy limousine

Podkreśla, że obecnie sytuacja wygląda źle - poza istniejącymi zabudowaniami poniemieckimi nie będzie mógł nic wybudować.

- Mam razem z Tatą 40 krów matek rasy limousine, a łącznie 70–80 sztuk bydła. Bydło mięsne, korzysta z pastwisk i z dostępu do budynków. I właśnie tu, na terenie własnego gospodarstwa nie będę mógł się rozbudować. Mogę postawić jeszcze tylko około 400-600 metrów pod dachemCo więcej, w planowaniu zrobiono to tak dziwnie, że po stronie naszego gospodarstwa można się zabudować tylko około 70-80 metrów wgłąb działki gdzie w innych miejscowosciach czy nawet po drugiej stronie miejscowości parametry te sięgają np. 150 metrów. Tu nie ma żadnej logiki – mówi Bartosz Gregor. Podkreśla, że Izba Rolnicza odmówiła pomocy – mówi Bartosz Gregor. Podkreśla, że Izba Rolnicza odmówiła poparcia wniosku i zaopiniowanie planu. 

- To było dla mnie bardzo dziwne, bo wcześniej wielokrotnie występowałem do Izby o wsparcie w różnych sprawach — przetargach, podziałach gruntów i tak dalej — i to wszystko działało. Dziś w gminie zostały już tylko trzy hodowle bydła, ja mam największą, i nagle nikt mi nie chce pomóc. Tak jakby te wszystkie slogany, które tak szumnie izba ogłasza o wsparciu rolników nie były prawdą – mówi rolnik.

Zaznacza, że za gospodarstwem jest 7 ha ziemi, za tym terenem zaczyna się osiedle domów jednorodzinnych. Czyli w linii prostej do najbliższych zabudowań jest około 200 metrów.

image
Stado limousine Bartosza Gregora
FOTO: Gregor

Strefy rolnej nie będzie?

- Te 7 hektarów mogłoby zostać przeznaczone pod strefę rolną, ale gmina dała z tego tylko około 1 ha na strefę zagrodową. Plan ogólny jest dziś dokumentem wiążącym, więc skutki są bardzo konkretne. To wszystko jest po prostu ograniczaniem swobody funkcjonowania we własnym gospodarstwie – mówi rolnik i dodaje, że w tym przypadku czas odgrywa najważniejszą rolę

- Mi najbardziej zależało na tym, że skoro będą konsultacje, to jeszcze wiele można zmienić. Samorząd rolniczy mnie nie poparł, więc zacząłem drążyć, dlaczego tak jest. Minister Stefan Krajewski odpisał mi, że nie może poprzeć jednej osoby, ale moje uwagi są zasadne, bo rzeczywiście nie ma w okolicy wyznaczonej żadnej strefy rolnej! Tym bardziej nie rozumiem, dlaczego Izba nie stanęła po mojej stronie – mówi Gregor.

Co na to Stefan Krajewski, minister rolnictwa?

W sprawie planu ogólnego dla gminy Kołbaskowo, Bartosz Gregor zwrócił się o opinię do ministra Stefana Krajewskiego.

- Minister opiniując plan ogólny gminy Kołbaskowo zwrócił uwagę, że część przyjętych w planie ogólnym rozwiązań, z punktu widzenia ochrony gruntów rolnych, jak i planowania przestrzennego, jest nieracjonalnych, a ich wprowadzenie będzie się wiązało z ingerencją w rolniczą przestrzeń produkcyjną. Zastrzeżenia Ministra budziło między innymi obejmować terenów istniejącej zabudowy zagrodowej strefami nie rolniczymi, takimi jak strefy wielofunkcyjne z zabudową mieszkaniową jednorodzinną (SJ), strefy usługowe (SU) bądź strefy gospodarcze (SP). Takie działania uniemożliwiają bowiem rozwój istniejących gospodarstw rolnych. Minister podkreślił, że w strefach tych nie będzie możliwości lokalizowania budynków służących produkcji w gospodarstwach rolnych. W przypadku istnienia na tym terenie aktywnego gospodarstwa rolnego, jego rozwój będzie zablokowany. Jakkolwiek nie ma to znaczenia w przypadku gospodarstw rolnych, które już w obecnej sytuacji są likwidowane, to duże znaczenie ma to dla aktywnych gospodarstw rolnych, które w przyszłości będą wymagały rozwoju, w tym budowy nowych zabudowań w gospodarstwie rolnym – informuje w piśmie resort rolnictwa.

Minister rolnictwa zwrócił się do Wójta Gminy Kołbaskowo o modyfikację projektu planu

ogólnego w taki sposób, aby tereny istniejącej zabudowy zagrodowej objąć strefami produkcji rolniczej (w przypadku braku budynku mieszkalnego) lub strefami wielofunkcyjnymi z zabudową zagrodową (m.in. budynki przeznaczone do produkcji rolniczej). Minister opiniując projekt planu ogólnego wskazał również, że negatywny wpływ na rozwój rolnictwa ma także izolacja, bądź otaczanie terenów istniejącej zabudowy zagrodowej projektowanymi strefami nierolniczymi. Zaznaczył, że takie rozwiązania mogą stanowić w przyszłości także przyczynę konfliktów przestrzennych.

Minister zalecił rolnikom na etapie konsultacji zgłaszanie uwag do Wójta Gminy

Kołbaskowo stosowne uwagi związane z rozbudową swoich gospodarstw – rozszerzeniem przede wszystkim stref wielofunkcyjnych z zabudową zagrodową (SZ) oraz stref produkcji rolniczej (SR).

Rolnik myśli o przeniesieniu gospodarstwa?

- Szczerze mówiąc, myślałem już nawet, że moja gmina całkowicie poszła w budownictwo jednorodzinne i zastanawialiśmy się nad przeniesieniem gospodarstwa. Kiedy zbierano wnioski, pomyśleliśmy z rodzicami: dobrze, robimy tak jak przez ostatnie 20 lat, czyli wokół domu zabudowa, i dajemy sobie spokój nie będziemy bić się z koniem – dodaje rolnik i zaznacza, że ma podpisy najbliższych  sąsiadów — po 20 osób pod każdym wnioskiem, jego i jego ojca, popierających rozwój gospodarstwa, które złożył do Izby.

- Na wsi zwykle są konflikty z sąsiadami, a u mnie ich nie ma. Jest wsparcie lokalne, a mimo to izba rolnicza nie zamierza  poprzeć, nas rolników. To się w głowie nie mieści – mówi Bartosz Gregor.

Należy dodać iż z zapewnień ustnych pomiędzy Wójt Gminy, a rolnikiem jest deklaracja iż na etapie konsultacji strefa rolna, jeśli tylko przejdzie opiniowanie będzie wyznaczona na gruntach rodziny Gregor.

Zapytany o to rolnik odpowiada „Pożyjemy, zobaczymy”.

Takim właśnie sposobem zmuszone są do likwidacji rodzinne gospodarstwa i trudno na to bezczynnie patrzeć z boku, jak rolnictwo w Państwie „Polan” zamiast rozwijać żagle jak przystało na jego rolniczy charakter i olbrzymi potencjał, powoli i po cichu umiera. Przyzwolenie na takie zmiany charakteru wsi i przedkładanie przemysłu oraz budownictwa jednorodzinnego ponad produkcję żywności jest trudne do zaakceptowania dla rolników, a dla niektórych całkowicie niedopuszczalne. 

Dorota Kolasińska
Autor Artykułu:Dorota Kolasińska
Pozostałe artykuły tego autora
Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
27. kwiecień 2026 09:01