– Przy naszych polach, przy naszych budynkach, gdzie są chlewnie, 100 metrów od budynków inwentarskich jest działka, na którą wydane zostały warunki zabudowy dla 12 budynków mieszkalnych – mówi Bogusław Kołodziejczyk, producent świń z Bud Szynczyckich (gmina Czarnocin). Jak podkreśla, dla gospodarstw oznaczałoby to stałe ryzyko konfliktów. – Byłoby to dla nas uciążliwe, żeby ludzie z miasta się tu sprowadzili – dodaje.
Wieś nie jest mała, ale skala produkcji robi wrażenie.
– Mamy 85 mieszkańców i 27 posesji, ale we wsi działa dziewięciu producentów świń, a na jeden cykl utrzymujemy około 8 tys. tuczników – wylicza sołtys Zbigniew Rejniak. Rolnicy podkreślają, że w takim miejscu każda nowa zabudowa mieszkaniowa może oznaczać kolejne ograniczenia.
– Jak powstanie 12 budynków mieszkalnych, to nas to zrujnuje – alarmuje Kołodziejczyk. I dodaje: – Nowi mieszkańcy wyjdą z tych domów podczas naszych prac i zacznie się gehenna.
"Gnojowica nie pachnie fiołkami, ale to naturalny element produkcji"
Gospodarze nie negują, że produkcja zwierzęca bywa uciążliwa, ale przypominają, że wieś ma swoją funkcję.
– Gnojowica nie pachnie fiołkami, ale to naturalny element produkcji – mówią. Ich zdaniem problem zaczyna się wtedy, gdy do wsi produkcyjnej wchodzi zabudowa mieszkaniowa i próbuje zmieniać jej charakter.
Spór z Bud Szynczyckich to nie tylko lokalny przypadek. To sygnał, że bez ochrony funkcji produkcyjnej wsi kolejne gospodarstwa mogą stanąć przed podobnym problemem. A jak mówią sami rolnicy: - My tu pracujemy, żyjemy i z tego utrzymujemy rodziny. Produkujemy żywność dla reszty społeczeństwa.
Zachęcamy do obejrzenia reportażu!
