StoryEditor

Rynek tuczników: Najbardziej brakuje stabilizacji

– Z punktu widzenia osoby zajmującej się tuczem muszę przyznać, że latem zarabialiśmy dobrze i bardzo dobrze. Bo mimo że ceny warchlaków były historycznie wysokie, redukcja cen zbóż i innych komponentów paszowych dawały nadzieję na przyszłość - uważa Włodzimierz Netter, producent tuczników z Wielkopolski.
24.11.2023., 04:00h

– Większość z nas się tymi relacjami zachłysnęła. Uważaliśmy, że ceny dotrą do 12 zł/kg wbc, potem spadną o być może 1 zł i w takim rzędzie cen się będziemy poruszać. Tymczasem już na przednówku docierały do nas prognozy, że pod koniec lata tuczniki mocno stanieją. I to się sprawdziło.

Obecnie pomimo tanich pasz, przy bardzo wysokich kosztach zakupu warchlaków, miesiąc czy dwa temu jesteśmy znów pod kreską. Ci, którym udało się taniej kupić prosięta i sami produkują paszę, wychodzą dziś na zero. Mieszanki kupne to dziś wydatek rzędu 1200–1300 zł/t. Samemu wyprodukuje się je około 200 zł taniej. Kuriozalne jest to, że polskie warchlaki potrafią być droższe niż te z importu. Do 400 zł/szt. cena warchlaków jest znośna i bezpieczna. Nawet przy cenie tuczników poniżej 10 zł/kg wbc nie będziemy stratni. W obecnych realiach znów nie zarabiamy. Żeby odrobić straty, tak by mały dołek świński mnie nie położył, ceny co najmniej jeszcze dwa rzuty musiałyby być takie, jak latem.

Nie wiem, jak będzie wyglądać przyszłość, ale o rozwoju i inwestycjach na razie musimy zapomnieć. Inwestują tylko ci, którzy mają dochody z innej działalności. Nie ma wizji stabilizacji w tuczu. Producenci prosiąt w Polsce kasują za nie jak za zboże i nie rozumieją, że jak nas nie będzie, to nie będą mieli dla kogo produkować warchlaków. Wszyscy sugerujemy się cenami duńskimi, więc niech polski warchlak kosztuje tyle, co duński, ale bez kosztów transportu. Nasi producenci warchlaków dzisiaj kasują jeszcze koszty transportu i marżę firmy pośredniczącej. No tak to nigdy nie wyjdzie.

Byłem patriotą wiele lat, ale jestem zmuszony zainteresować się warchlakami z importu. Szkoda, że wśród nas, polskich rolników nie ma chęci wypracowania takiego systemu, by tuczarze i producenci prosiąt zarabiali stabilnie podczas hossy i mieli równo gorzej podczas bessy – mówi w rozmowie z nasza redakcją Włodzimierz Netter, producent tuczników w Wielkopolski.

Anna Kurek
Autor Artykułu:Anna Kurek

Anna Kurek – zootechniczka i ekspertka branży wieprzowej, od 2005 zawodowo związana z hodowlą świń oraz rynkiem wieprzowiny w Polsce i Europie. Jedna z najbardziej rozpoznawalnych dziennikarek specjalizujących się w tematyce trzody chlewnej. Autorka setek reportaży, analiz, komentarzy i wywiadów publikowanych na łamach top agrar Polska oraz na portalu topagrar.pl.
Od lat jest blisko hodowców – zna realia rodzinnych gospodarstw, nowoczesnych chlewni i profesjonalnych ferm, a także mechanizmy rządzące produkcją, rynkiem i polityką branżową. Na bieżąco śledzi zmiany w prawie, ekonomice produkcji, żywieniu, bioasekuracji i dobrostanie zwierząt, przekładając złożone zagadnienia na praktyczne, zrozumiałe wnioski dla producentów.
Łączy wiedzę naukową z doświadczeniem praktyków, współpracując z czołowymi ekspertami, naukowcami, ośrodkami naukowymi i organizacjami branżowymi. Ceniona za rzetelność, bezpośredniość i umiejętność zadawania trudnych, ale potrzebnych pytań. Aktywnie uczestniczy w planowaniu i realizacji konferencji, forów i debat rolniczych, prowadzi panele dyskusyjne oraz wywiady z kluczowymi postaciami branży. Jej celem jest realne wspieranie hodowców: pokazywanie najlepszych rozwiązań, nowych możliwości i kierunków rozwoju oraz konsekwentne promowanie nowoczesnej, silnej i konkurencyjnej polskiej hodowli zwierząt gospodarskich oraz mięsa.
Kontakt: [email protected]

Pozostałe artykuły tego autora
Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
08. maj 2026 03:01