StoryEditor

Głębokość uprawy pożniwnej: dopasuj ją do ilości słomy i wilgotności gleby

Pierwsze zabiegi po żniwach mają bezpośredni wpływ na rozwój kolejnej uprawy. Ich celem jest równomierne rozprowadzenie i wymieszanie resztek pożniwnych, przerwanie podsiąku kapilarnego oraz pobudzenie samosiewów i chwastów do kiełkowania. Dobrze przygotowana gleba powinna także szybko przyjmować wodę opadową i zawierać odpowiednią ilość powietrza, niezbędnego dla życia w glebie.

09.08.2026., 20:00h

Głębokość uprawy trzeba dostosować do ilości pozostawionej słomy. W warunkach wilgotnych przyjmuje się około 1 cm głębokości na każdą tonę słomy. W suchym roku można zwiększyć tę wartość do około 2 cm na tonę, aby lepiej wymieszać resztki z glebą. W zależnośći od gatunku i plonu zboża przyjmuje się, że po zbiorze ziarna na polu zostajo od 4 do 7 t słomy. Nie oznacza to jednak, że już na początku trzeba pracować głęboko. Zanim jednak wbijemy narzędzie na zakładaną głebokość, pierwszy zabieg należy wykonać zdecydowanie płycej.

Jak wykonac ultrapłytką uprawę?

Podstawowym zabiegiem zaraz po przejeżdzie kombajnu lub zbiorze słomy powinna być płytka uprawa ścierniska, często na głębokość do 5 cm. Można do niej wykorzystać bronę mulczową, bronę talerzową, bronę łopatkową, bronę łańcuchową lub kultywator wielobelkowy. Płytkie podcięcie ogranicza parowanie, zachęca samosiewy do wschodów i pozwala zatrzymać resztki na powierzchni, gdzie chronią glebę przed nagrzewaniem i erozją.

Jeżeli trzeba głębiej rozluźnić glebę, szerokość redlic powinna być odpowiednio dobrana. Przy pracy na 12 cm sprawdzą się redlice o szerokości około 80 mm. Przy głębokości 20 cm lepsze będą redlice węższe, około 40 mm. Pamiętajcie, że im głębsza praca, tym większe powinny być odstępy między redlicami, aby ograniczyć zapotrzebowanie na siłę uciągu i nie powodować nadmiernego spulchnienia całej powierzchni.

image
Zrywanie ścierniska gruberami
FOTO: Katarzyna Sierszeńska

Praca na głębokości do 5 cm jest skuteczna tylko na wyrównanym polu. Koleiny i nierównomiernie rozrzucona słoma uniemożliwiają równe podcięcie ścierniska. W czasie transportu zboża warto korzystać ze ścieżek technologicznych, które później można spulchnić głębiej.

Jeżeli pozwala na to areał, kolejne przejazdy warto wykonywać pod kątem około 30° względem kierunku przyszłego siewu. Poprawia to rozprowadzenie słomy i ogranicza pozostawianie nieuprawionych pasów. Zalecane prędkości zależą od maszyny: około 12 km/h dla kultywatora, 15 km/h dla bron talerzowych i nawet 20 km/h dla bron mulczowych.

Trzeba jednak pamiętać, że większa prędkość nie zawsze oznacza lepszą pracę. W bronach mulczowych przy szybkiej jeździe zęby słabiej kopiują nierówności, przez co głębokość robocza może zmniejszyć się nawet o 0,5–1,5 cm. W efekcie pogarsza się niszczenie samosiewów.

Pierwszy przejazd powinien przede wszystkim równomiernie rozprowadzić resztki i pozostawić ich część na powierzchni. Pełny efekt płytkiej uprawy często uzyskuje się dopiero po dwóch lub trzech przejazdach, najlepiej wykonanych w różnych kierunkach. Termin kolejnego zabiegu zależy od opadów i tempa wschodów chwastów.

Recepty na mokry i chuchy rok

W warunkach dużej wilgotności należy rozpocząć od płytkiego rozprowadzenia resztek, np. broną mulczową. Taka praca pozwala glebie przesychać i ogranicza ryzyko jej zmazania. Nie wolno wjeżdżać na pole zbyt wcześnie tylko po to, aby wykonać zabieg zgodnie z harmonogramem. Jeżeli gleba odkształca się plastycznie, klei do narzędzi i nie kruszy się, jest zbyt mokra.

W mokrym roku nie należy próbować likwidować głębokich zagęszczeń. Praca w takich warunkach może stworzyć mazy i warstwy ograniczające rozwój korzeni. Lepiej poczekać na przesuszenie gleby. Jeśli jednak orka jest konieczna, np. do przykrycia dużej ilości resztek, powinna być możliwie płytka — na około 15–18 cm — i wykonana z użyciem lekkiego wału.

Przy bardzo wilgotnej glebie warto ograniczyć liczbę przejazdów. Czasem lepszy efekt daje płytka uprawa i siew niż wielokrotne przejazdy ciężkim sprzętem, które niszczą strukturę i pogarszają podsiąkanie.

image
Agregat Agro-Tom w uprawie pożniwnej
FOTO: Józefowicz

W suszy priorytetem jest ograniczenie strat wody. Należy unikać niepotrzebnej orki i intensywnego spulchniania. Po rozprowadzeniu słomy można wykonać płytkie podcięcie ścierniska, a następnie — jeśli gleba wymaga rozluźnienia — zastosować gruber z bocznymi skrzydełkami na głębokość do około 15 cm.

W przypadku głębszej pracy trzeba później zagęścić glebę. Zbyt luźne podłoże nie zapewnia odpowiedniego podsiąku kapilarnego, a korzenie mają trudności z ukierunkowanym wzrostem. Nadmiernie spulchniona gleba może także zwiększać dostęp tlenu i sprzyjać uwstecznianiu niektórych składników, np. manganu.

Jeżeli planowany jest siew zboża po zbożu lub po kukurydzy na ziarno, głębsza uprawa może być potrzebna do wymieszania resztek. Pod rzepak, buraki lub soję sprawdzi się głębokie spulchnianie, o ile pozwala na to wilgotność gleby i nie powoduje nadmiernego przesuszenia.

Jak ocenić właściwy moment?

Gleba ma swoje optymalne „okno” uprawowe. Im więcej zawiera części ilastych i im jest wilgotniejsza, tym krótszy jest właściwy termin wykonania zabiegu. Jeżeli gleba ugniata się i klei, jest zbyt mokra. Jeżeli tworzy duże bryły i stawia wysoki opór, jest zbyt sucha. Uprawa przesuszonej gleby jest jednak zwykle mniej szkodliwa niż praca w warunkach nadmiernej wilgotności.

Nie ma jednej uniwersalnej maszyny do wszystkich warunków. Przy wyborze trzeba uwzględnić rodzaj gleby, ilość słomy, płodozmian i moc ciągnika. W bronach mulczowych warto stosować przednie sekcje robocze, a w bronach talerzowych — palce sprężyste z przodu lub z tyłu. Talerze faliste dobrze sprawdzają się przy niszczeniu samosiewów rzepaku, natomiast przedni wał nożowy będzie przydatny po kukurydzy na ziarno.

Ostatecznie skuteczna uprawa pożniwna polega na dopasowaniu głębokości do dwóch czynników: ilości resztek i wilgotności gleby. W mokrym roku trzeba chronić strukturę i pracować płytko. W suchym — zatrzymać wodę, ograniczyć liczbę przejazdów i tylko w razie potrzeby głębiej rozluźnić glebę. Najlepsze rozwiązanie to nie najgłębsza ani najszybsza uprawa, lecz taka, która przygotuje równe stanowisko przy możliwie małym zużyciu wody, paliwa i czasu.

Jan Beba
Autor Artykułu:Jan Beba

Jan Beba - dziennikarz specjalizujący się w technice rolniczej, energii odnawialnej i budownictwie. Od 13 lat związany z redakcją top agrar Polska, od dwóch na stanowisku zastępcy redaktor naczelnej. Pracę dziennikarza łączy z prowadzeniem gospodarstwa rolnego w woj. wielkopolskim. Jest inicjatorem i autorem dziesiątek testów ciągników i maszyn rolniczych, artykułów poradnikowych, reportaży i komentarzy publikowanych na łamach top agrar Polska oraz topagrar.pl. Celem realizowanych testów maszyn rolniczych jest porównywanie technologii, funkcjonalności i ergonomii pracy. Autor w szczególności stawia na praktyczne ujęcie realizowanych testów, nierzadko łączonych z profesjonalnymi doświadczeniami polowymi, np. w siewie międzyplonów czy kukurydzy integrującymi technologie rolnictwa 4.0. W pracy badawczej regularnie korzysta ze wsparcia kadry naukowej Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. Ważnym elementem przygotowywanych publikacji jest również analiza kosztów pracy maszyn i urządzeń w gospodarstwie. Pasją autora jest energetyka odnawialna, ze szczególnym uwzględnieniem biogazu. W relacjach z licznych reportaży z polskich i europejskich gospodarstw oraz konferencji prezentuje najlepsze praktyki wdrażania tej technologii w praktyce. Od wielu lat współorganizuje wiodące w kraju konferencje o tematyce rolniczej, m.in. Forum Rolników i Agrobiznesu, Forum Mleko, Seminarium OZE czy pokazy maszyn rolniczych z cyklu Żniwa i siew z top agrar i profi.
Kontakt: [email protected]

Pozostałe artykuły tego autora
Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
09. sierpień 2026 20:02