Grad zniszczył kukurydzę i zboża. Rolnicy liczą straty
Ulewy i gradobicie wystąpiły na terenach woj. wielkopolskiego i pomorskiego. Z nagrań udostępnionych przez rolników w mediach społecznościowych wynika, że ucierpiały uprawy kukurydzy, zbóż i warzyw.
Czytaj dalej pod WIDEO:
Jak poinformowało Biuro Powiatowe Wielkopolskiej Izby Rolniczej w Środzie Wielkopolskiej, gwałtowne gradobicie spowodowało poważne straty w uprawach na terenie gmin Krzykosy i Zaniemyśl. W wielu gospodarstwach kukurydza została dosłownie strzaskana, położone zostały zboża, a uszkodzenia odnotowano również w uprawach cebuli. Największe zniszczenia wystąpiły w kierunku Jarocina.
Jabłek deserowych może nie być
Jak informuje SAD24.pl, niedzielne gradobicia bardzo nierówno rozłożyły się nad gminą Obrazów na Sandomierszczyźnie. W części miejscowości nie spadła ani kropla deszczu, a w innych odnotowano opady sięgające 25–30 litrów wody n
a metr kwadratowy oraz grad. Najbardziej ucierpiały Malice, a szkody odnotowano także m.in. w Obrazowie i Głazowie. Według wójta Krzysztofa Tworka grad zniszczył również te sady, które po wiosennych przymrozkach dawały jeszcze nadzieję na zbiory. W części gospodarstw szanse na uzyskanie jabłek deserowych zostały praktycznie przekreślone, o czym więcej przeczytacie TUTAJ.
Burza gradowa spustoszyła pola na Dolnym Śląsku
Gwałtowna burza gradowa, która przeszła w sobotę po południu około godz. 16 nad częścią Dolnego Śląska, wyrządziła szkody w uprawach rolniczych. Pas gradu objął m.in. okolice gminy Wołów i przesuwał się w kierunku gminy Oborniki Śląskie. W gospodarstwie Michała Kudryńskiego, które ma łącznie ok. 500 ha, najbardziej ucierpiała soja – z ok. 70 ha tej uprawy grad uszkodził ok. 30 ha.
– U mnie akurat najbardziej soja, no ona też jest kruchą rośliną – mówi Michał Kudryński. Jak dodaje, soja została mocno uszkodzona.
– Miała około 50 centymetrów, teraz już ma 30, bo tyle odpadło z góry. Zanim zacznie się jakoś ratować, budować, to to już strata ogromna.
Rolnik ocenia, że na uszkodzonych plantacjach soi straty mogą wynieść ok. 30 proc.
– Teraz, jak ją ścięło tak naprawdę w połowie jej wysokości, to będzie ciężko – podkreśla.
Grad uszkodził także inne uprawy w okolicy. Rolnicy zgłaszali szkody w jęczmieniu, zbożach, rzepaku, słoneczniku, kukurydzy oraz burakach cukrowych, których liście zostały posiekane przez grad.
– Buraki to tam w sumie po sąsiedzku koledzy mi wysyłali, że są liście po prostu posiekane – mówi Kudryński.
Jeden z gospodarzy wskazał, że gradobicie spowodowało zniszczenia w uprawie ok. 20 ha słonecznika.
Zjawisko było bardzo lokalne.
– Grad zawsze punktowo. Jedną wioskę złapało, drugą nie – opisuje rolnik.
Sam obserwował, jak burza przesuwała się nad okolicą.
– Było widać ścianę wody razem z białymi kulkami – relacjonuje.
Nawałnicy towarzyszyły również bardzo intensywne opady. W piątek przed gradem spadło ok. 50 litrów deszczu, a w sobotę kolejne ok. 20 litrów wraz z gradobiciem.
– To było bardzo intensywne, bardzo mocny deszcz – mówi Michał Kudryński.
Rolnik zgłosił szkody do ubezpieczyciela i czeka na oględziny.
– Dzisiaj właśnie zgłoszone i będziemy czekali, aż przyjadą oszacować – informuje.
Jak dodaje, nie wszyscy gospodarze w okolicy byli zabezpieczeni polisami.
– Niektórzy nie mają ubezpieczonego w ogóle. Postanowili, że nawet te wiosenne uprawy typu kukurydza i słonecznik nie ubezpieczają – mówi.
Grad nawiedził m.in. okolice Wołowa, Prężyc oraz kierunek na Oborniki Śląskie. Rolnicy dokumentują zniszczenia zdjęciami i nagraniami, aby udokumentować straty podczas szacowania szkód.
110 ha kukurydzy uszkodzonych po gwałtownym gradobiciu
Sobotnie gradobicie, które przeszło przez część powiatu wołowskiego na Dolnym Śląsku, równie mocno uderzyło w plantacje kukurydzy. W gospodarstwie Pawła Niemca uszkodzonych zostało ok. 110 ha tej uprawy. Burza przeszła przez pola ok. godz. 17 i w ciągu zaledwie 15 minut przyniosła 17 litrów opadu na metr kwadratowy.
– U nas przeszło po kukurydzy. Jest zniszczona, liście pocięte. Nie jest wycięta przy ziemi, bo ona jeszcze nie jest nie wiadomo jaka duża, no i po prostu liście ma pocięte – relacjonuje Paweł Niemiec.
Jak dodaje, rośliny są „poszatkowane”, a skutki uszkodzeń będą widoczne jeszcze przez wiele tygodni.
Rolnik działa w grupie producenckiej, która gospodaruje łącznie na ok. 1300 ha. Choć grad ominął część pól, w pasie jego przejścia szkody są wyraźnie widoczne. Zdaniem Pawła Niemca, nawet jeśli kukurydza się zregeneruje, plonów nie uda się już całkowicie odbudować.
– Jeżeli teraz deszcze będą, no to ona się odratuje, ale spadek plonu to już jest. To nie jest tak, że to jest bez konsekwencji – podkreśla.
Według jego szacunków straty mogą wynieść co najmniej 20 proc. – 20 proc. na pewno. Ta roślina zanim się odbuduje, to potrzebuje czasu – mówi.
Rolnik zwraca uwagę, że uszkodzenia mechaniczne po gradzie mogą otworzyć drogę chorobom. – Takie uszkodzenia to jeszcze inne mają skutki, bo to i zaraz wirusy, grzyby się pojawią. To jest też następny minus. Wizualnie może być roślina czasami ładna, normalnie wyglądać, ale w rzeczywistości ona już uszkodzona – zaznacza.
Problemem jest także sytuacja z ubezpieczeniem. Jak opowiada Paweł Niemiec, polisa została zawarta zaledwie kilka dni przed gradobiciem, a uprawy objęte są jeszcze okresem karencji.
– Ubezpieczyliśmy dopiero w poprzednią środę. Karencję siedmiodniową mamy i dopiero od tej środy mamy uprawę ubezpieczoną – mówi rolnik. Nie kryje rozgoryczenia całą sytuacją.
Według relacji rolników grad uszkodził również słoneczniki, rzepak oraz pojedyncze plantacje innych upraw w okolicy. Zjawisko miało bardzo lokalny charakter.
– Grad przeważnie wali takimi pasami. Idzie jakiś pas, wtedy grad bije – mówi Paweł Niemiec.
Dodatkowym problemem są prognozowane upały. Rolnik obawia się, że po uszkodzeniach spowodowanych przez grad wysokie temperatury jeszcze bardziej osłabią rośliny.
– Teraz słońce przypali te rośliny, które zostały poniszczone – ocenia.
Paweł Niemiec prowadzi gospodarstwo w gminie Wołów. Oprócz produkcji roślinnej utrzymuje również niewielkie stado bydła liczące obecnie ok. 50 sztuk. Jak też podkreśla, coraz trudniejsze warunki pogodowe i ekonomiczne sprawiają, że wielu rolników szuka dodatkowej pracy poza gospodarstwem lub decyduje się oddawać ziemię w dzierżawę.
– Jest co roku coraz gorzej i coraz więcej widzę, że gospodarstwa, nawet duże gospodarstwa, po prostu rzucają ziemię – podsumowuje.
– Ludzie, którzy pracują w gospodarstwie, gdzie mają 100 hektarów, 150 hektarów nawet, chodzą normalnie jeszcze do pracy. Ktoś, kto z gospodarstwa 100-hektarowego nie może wyżyć normalnie i musi jeszcze pracować poza gospodarstwem, to o czymś świadczy – mówi rolnik.
Zobacz FOTO:
Skala strat po ostatnich nawałnicach będzie znana dopiero po zakończeniu szacowania szkód przez samych rolników oraz komisje i ubezpieczycieli. Już dziś jednak wiadomo, że lokalne gradobicia i ulewy dotknęły gospodarstwa w różnych regionach kraju, niszcząc uprawy zbóż, kukurydzy, warzyw, roślin oleistych oraz sady. Rolnicy podkreślają, że po wcześniejszych przymrozkach i trudnym początku sezonu kolejne ekstremalne zjawiska pogodowe pogłębiają niepewność co do tegorocznych plonów i opłacalności produkcji.
Agnieszka Sawicka, Justyna Czupryniak-Paluszkiewicz

