56 tysięcy hektarów w jednym zwartym kompleksie – taka powierzchnia robi wrażenie nawet w europejskim rolnictwie. Właśnie na takim obszarze działa Agricost na Wielkiej Wyspie Brăili we wschodniej Rumunii. Właściciel spółki, grupa Al Dahra ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich, nazywa ją największym zwartym gospodarstwem rolnym w Europie.
Jak informuje topagrar.com, Agricost wyprodukował ponad 300 tys. ton zbóż. Sam areał nie wyjaśnia jednak jego pozycji. Równie ważne są dostęp do wody, magazyny, transport Dunajem i możliwość organizowania pracy na skalę dużego przedsiębiorstwa.
29 gospodarstw w jednym kompleksie
Agricost nie przypomina jednego gospodarstwa z ogromnym podwórzem. Kompleks podzielono na 29 sąsiadujących ze sobą jednostek produkcyjnych. Ułatwia to rozdzielanie maszyn, pracowników i zadań między poszczególne części wyspy.
Al Dahra przejęła spółkę Agricost w 2018 r., ale nie kupiła całego użytkowanego przez nią terenu. Grunty nadal należą do państwa rumuńskiego, a przedsiębiorstwo korzysta z nich na podstawie koncesji. Według informacji rumuńskiej Rady Konkurencji umowa obowiązuje do 2032 r.
500 tys. hektarów w Ukrainie kontra 11 hektarów w Polsce. Rolnicy wytrzymają presję?
Dlaczego rumuńskie gospodarstwo zainteresowało inwestora z ZEA?
Dla grupy Al Dahra Agricost jest czymś więcej niż dużą inwestycją rolną. Zjednoczone Emiraty Arabskie mają niewiele ziemi nadającej się do uprawy i bardzo ograniczone zasoby wody. Kraj musi więc sprowadzać znaczną część żywności i pasz.
Rumunia oferowała inwestorowi to, czego brakuje na Półwyspie Arabskim: żyzne grunty, Dunaj, dużą produkcję zbóż i możliwość transportowania towarów w stronę portu w Konstancy. Po przejęciu Agricost Al Dahra zapowiadała rozwój magazynów, handlu zbożem i infrastruktury portowej. Grupa otwarcie wskazuje, że jej działalność ma wzmacniać bezpieczeństwo żywnościowe ZEA i innych rynków.
Zagraniczny właściciel nie zamyka spółce dostępu do unijnych dopłat. Według śledztwa przeprowadzonego przez DeSmog, rumuński portal G4Media i inne europejskie redakcje gospodarstwo otrzymało w 2024 r. około 10,5 mln euro płatności bezpośrednich.
Spółki powiązane z rodziną królewską w Abu Zabi Al Nahyan i emirackim funduszem ADQ miały w latach 2019-2024 otrzymać łącznie ponad 71 mln euro na działalność rolną w Rumunii, Hiszpanii i we Włoszech.
Jak zauważa topagrar.com, same płatności nie oznaczają naruszenia przepisów. Formalnym beneficjentem pozostaje spółka prowadząca produkcję rolną w UE. System oparty głównie na powierzchni sprawia jednak, że gospodarstwo liczące około 56 tys. ha może otrzymywać kwoty nieosiągalne dla gospodarstw rodzinnych. Unijne pieniądze trafiają do Agricost, ale pośrednio wzmacniają również przedsiębiorstwo należące do zagranicznej grupy.
Wielki areał nie ochronił zysku
Skala pomaga rozłożyć część kosztów, ale nie chroni przed sytuacją na rynku. Według danych opisanych przez Economica.net przychody Agricost wzrosły w 2025 r. o 11,5% i osiągnęły równowartość około 144,6 mln euro. Jednocześnie zysk netto spadł o prawie 67% – z około 15,6 mln euro do 5,2 mln euro.
Portal wskazuje na droższe paliwo, nawozy i logistykę oraz słabe ceny sprzedaży zbóż. To ważny sygnał także dla mniejszych gospodarstw: wysoka produkcja i większy obrót nie muszą oznaczać równie wysokiej rentowności.
W Agricost problem działa tylko na znacznie większą skalę. Niewielka różnica w koszcie hektara lub cenie tony ziarna może przełożyć się na milionowe kwoty.
Bez wody plon spadł niemal do zera
Największą przewagą gospodarstwa jest dostęp do Dunaju i rozbudowany system nawadniania. Według informacji przytoczonych przez topagrar.com gospodarstwo może nawadniać do około 42 tys. ha. System obejmuje między innymi 6 stacji pomp oraz około 2300 km rurociągów.
Nie oznacza to jednak, że woda dociera na każde pole. Dyrektor generalny Agricost Mihai Solomei czasopismu Revista Ferma, że w 2024 r. około 3 tys. ha kukurydzy pozostało bez nawadniania. W pierwszych ośmiu miesiącach sezonu spadło tam tylko około 120 mm deszczu.
Różnica w plonach była ogromna. Pod deszczowniami Agricost zbierał średnio 13-14 t/ha kukurydzy. Na polach bez dostępu do wody plon wyniósł zaledwie 200-300 kg/ha. Także na granicy pól, do których nie sięgały ramiona deszczowni, zbiory były wyraźnie słabsze.
To jeden z najciekawszych przykładów pokazujących ograniczenia megagospodarstwa. Nawet położenie na wyspie otoczonej wodami Dunaju nie gwarantuje plonu. Trzeba jeszcze wodę pobrać, przepompować i doprowadzić we właściwym terminie.
W sezonie 2025 Agricost uzyskał na konkursowym, intensywnie nawadnianym polu 17,34 t kukurydzy z hektara. Rumuński magazyn Agrimedia podkreśla jednak, że wynik pochodził z powierzchni 10,6 ha. Nie była to więc średnia z tysięcy hektarów gospodarstwa.
Silosy i Dunaj dają przewagę przy sprzedaży
O sile Agricost decyduje również to, co dzieje się po wyjeździe kombajnu z pola. Według danych Al Dahra gospodarstwo ma silosy mieszczące około 90 tys. ton ziarna, 5 punktów załadunku i rozładunku oraz 3 zakłady przetwarzające lucernę.
Położenie na wyspie zapewnia bezpośredni dostęp do Dunaju. Dzięki temu część zbiorów może trafić na barki, a następnie w stronę portów nad Morzem Czarnym. Gospodarstwo nie musi więc opierać całej logistyki na samochodach ciężarowych ani sprzedawać całego ziarna w czasie największej podaży.
Większe maszyny, mniej przejazdów, setki pracowników
Agricost stopniowo ogranicza intensywną uprawę gleby. Raport Al Dahra wskazuje, że w 2024 r. system no-till wraz z wieloletnimi uprawami obejmował w Rumunii 26,5 tys. ha. W płodozmianie znajdują się między innymi pszenica, jęczmień, kukurydza, soja, słonecznik, ciecierzyca i lucerna.
Kierownictwo spółki szacowało, że siew bezpośredni oraz ograniczenie liczby przejazdów mogą obniżyć koszty o około 50-60 euro/ha. Agricost inwestuje też w maszyny o szerokości roboczej od 6 do 18 metrów i chce zmniejszyć liczbę zestawów potrzebnych do siewu.
Przy takiej powierzchni nawet niewielka oszczędność szybko nabiera znaczenia. Z drugiej strony błąd popełniony na dużym areale również może kosztować miliony.
Mimo szerokich maszyn, cyfrowego nadzoru i automatyzacji przedsiębiorstwo nadal potrzebuje setek ludzi. Raport Al Dahra wykazywał w 2024 r. 855 pracowników, a dane finansowe za 2025 r. mówiły o średnim zatrudnieniu na poziomie blisko 800 osób.
To nie tylko operatorzy ciągników i kombajnów. Gospodarstwo potrzebuje agronomów, mechaników, pracowników nawadniania, magazynów, transportu i administracji. Przy 56 tys. ha samo planowanie kolejności zabiegów, dostaw paliwa i pracy maszyn staje się osobną operacją logistyczną.
Jak wyglądają żniwa rumuńskiego w 2026 roku?
Agricost nie opublikował dotąd dokładnych wyników tegorocznych zbiorów. Wiadomo jednak, że żniwa w całym regionie Brăila rozpoczęły się w dobrych warunkach. Lokalny portal Obiectiv Vocea Brăilei, powołując się na regionalną administrację rolną, podawał w połowie lipca, że średni plon pszenicy wynosił około 5,9 t/ha. Rolnicy zbierali przeciętnie 6,1 t/ha jęczmienia oraz 3 t/ha rzepaku. Wszystkie te wyniki były wyższe niż rok wcześniej.
Dobre zbiory nie oznaczają jednak spokojnego sezonu. Miejscowi rolnicy zwracali uwagę na niskie ceny ziarna oraz rosnące wydatki na paliwo, energię, nawozy i środki ochrony roślin.
Tych wyników nie można bezpośrednio przypisać Agricost. Gospodarstwo ma znacznie większy dostęp do nawadniania niż większość producentów w regionie, dlatego jego rezultaty mogą mocno różnić się od lokalnej średniej.
Oprac. Maria Khamiuk
