Sucha wiosna i bardzo nierównomierne opady mocno odbiły się na plonach zbóż i rzepaku.
– W tym roku wyjątkowo dobrze widać możliwości plonotwórcze gleb mozaikowatych – mówi Kamil Wileński, rolnik ze Skwierczyna Lackiego na Mazowszu. Po zakończonych żniwach pszenicy i rzepaku przygotowuje już pola pod międzyplony i siew ozimin.
Na około 80 hektarach uprawia rzepak, pszenicę i kukurydzę, a wszystkie pola prowadzi w technologii bezorkowej. Żniwa pszenicy i rzepaku ma już za sobą. Jak podkreśla, tegoroczne wyniki bardzo mocno zależały od jakości stanowiska i lokalnych opadów.
Sucha wiosna podzieliła pola
– U mnie już po żniwach rzepaku i pszenicy. W tym roku pszenica plonowała na poziomie 5–7 ton z hektara, a rzepak od 2 do 4 ton – oczywiście na lepszych stanowiskach. W tym sezonie bardzo wyraźnie widać możliwości plonotwórcze gleb mozaikowatych. Stąd tak duże różnice w plonach z poszczególnych pól. Zadecydowała przede wszystkim sucha wiosna i nierównomierne opady – relacjonuje rolnik.
Jak dodaje, późniejsze deszcze nie były już w stanie odwrócić skutków wiosennego deficytu wody.
– Wody zabrakło przede wszystkim wtedy, kiedy rośliny najbardziej jej potrzebowały. Opady się pojawiały, ale nie zawsze w odpowiednim momencie. Poza tym czasami nie można było wjechać w pole, żeby wykonać zabiegi na czas – te okienka były po prostu za krótkie – mówi.
Kukurydza jeszcze walczy o plon
Na polach pozostała już tylko kukurydza. Jej kondycja w dużej mierze będzie zależeć od pogody w najbliższych dniach.
– Do tej pory wyglądała całkiem nieźle, ale w ciągu ostatnich dwóch–trzech dni zrobiło się ciepło i zaczęło brakować wody. Rośliny zaczynają się zwijać – opisuje Kamil Wileński.
Najbardziej cierpią słabsze stanowiska.
– Słabsze stanowiska są już w tej chwili podeschnięte, natomiast lepsze jeszcze się bronią. Jeżeli w ciągu kilku dni popada, kukurydza powinna sobie poradzić. Nawet gdyby deszcz pojawił się jeszcze w sierpniu, plon nadal może być zadowalający. Jeżeli jednak nadejdą upały i przez tydzień albo półtora nie będzie opadów, kukurydza również zacznie wyraźnie tracić potencjał. Oby tylko nie pojawiły się gwałtowne burze z gradem – dodaje.
20 litrów tu, 40 litrów zaledwie 30 kilometrów dalej
Rolnik zwraca uwagę, że w tym roku ogromne znaczenie miały lokalne opady.
– W gospodarstwie, które przejąłem po rodzicach, w ciągu tygodnia spadło prawie 40 litrów wody na metr kwadratowy, a tutaj niespełna 20 litrów. Odległość między gospodarstwami wynosi zaledwie około 30 kilometrów, a suma opadów była tam dwukrotnie większa. Opady są teraz bardzo lokalne. Jedni rolnicy mogą się cieszyć deszczem, inni kilka kilometrów dalej już nie – podkreśla.
Po pszenicy zawsze międzyplon
Po zakończeniu żniw rozpoczynają się prace związane z przygotowaniem pól pod kolejne uprawy. W gospodarstwie Kamila Wileńskiego ściernisko nie pozostaje bez roślin.
– U mnie nie ma sytuacji, w której ziemia leży odłogiem. Jeżeli pszenica jest wysiewana po pszenicy, zawsze wprowadzam międzyplon. W tym roku nie będę miał jednak międzyplonów po rzepaku, ponieważ po nim nie planuję pszenicy – wyjaśnia.
Międzyplony wysiewa bezpośrednio po żniwach.
– Mam siewnik do międzyplonów zamontowany przy talerzówce. Podczas przejazdu nasiona są wysiewane i od razu płytko mieszane z glebą. Rośliny grubonasienne, na przykład strączkowe, wysiewam rozsiewaczem, żeby zostały wymieszane nieco głębiej i lepiej przykryte przez talerzówkę – opisuje.
Facelia, gryka i… olejarka abisyńska
Rolnik sam komponuje mieszanki międzyplonowe. Bazuje na własnych doświadczeniach, a nie na gotowych produktach.
– Bazuję głównie na facelii, a do tego dodaję grykę, rośliny strączkowe – na przykład groch albo łubin – a także niewielkie ilości słonecznika i wyki. Próbuję również bardziej egzotycznych gatunków, takich jak olejarka abisyńska. Dzięki temu mieszanka zawiera różne rośliny i składniki, co korzystnie wpływa na jej działanie dla gleby – mówi.
Jak podkreśla, międzyplony sieje przede wszystkim dla gleby.
– Stosuję międzyplony, ale nie pod ekoschemat, bo tego nie mogłem połączyć z uprawą bezorkową. Robię to głównie dla poprawy żyzności gleby – zaznacza.
Każdy gatunek ma swoje miejsce
Skład mieszanek nie jest przypadkowy.
– Nie sieję wszystkiego w równych proporcjach. Staram się, żeby każda roślina stanowiła mniej więcej 15–20 procent mieszanki – w zależności od liczby gatunków i ilości posiadanego materiału siewnego. Przeliczam, ile każdego składnika trzeba dodać, żeby żadna roślina nie zdominowała pozostałych – wyjaśnia.
Mieszanki przygotowuje samodzielnie również z powodów ekonomicznych.
– Gotowe mieszanki są obecnie bardzo drogie. Grykę i facelię mam własną. Facelię wysiewam również jako plon główny dla pszczół, ponieważ mój tata prowadzi pasiekę. Zwykle przeznaczamy na nią od hektara do dwóch hektarów, a później zbieram nasiona na własne potrzeby. Grykę również czasami udaje się zebrać. Pozostałe składniki, takie jak groch, łubin czy inne rośliny, dokupuję – opowiada.
Międzyplon zostaje do wiosny
Sposób zagospodarowania międzyplonu zależy od terminu stosowania obornika.
– Jeżeli obornik jest stosowany jesienią, późną jesienią międzyplon jest najpierw rozdrabniany wałem nożowym. Następnie rozwożę obornik i mieszam wszystko z glebą na większą głębokość. Jeżeli obornik stosuję wiosną albo nie stosuję go wcale, międzyplon pozostaje na polu przez zimę. Wysiewam wyłącznie odmiany jare, dlatego większość roślin wymarza. Wiosną wykonuję talerzowanie, a następnie przygotowuję pole do siewu – wyjaśnia.
Uprawiał soję, ale zrezygnował
Zmianowanie w gospodarstwie opartym na rzepaku, pszenicy i kukurydzy nie jest łatwe.
– Jest dość trudne, szczególnie pod względem terminów siewu i organizacji pracy. Dlatego chciałem wprowadzić również soję. Uprawiałem ją przez trzy sezony i dobrze sprawdzała się zarówno w zmianowaniu, jak i przy rozłożeniu prac – podsumowuje Kamil Wileński. Zrezygnował jednak z tej uprawy ze względu na słabe plony i niezbyt korzystny wynik ekonomiczny, gdyż od poprzedniego roku liczba możliwych ekoschematów została ograniczona do 2. Soja plonowała wówczas około 2,5 tony i miał problem ze zbytem przy niedużej ilości.
Więcej na temat uprawy bezorkowej w tym gospodarstwie przeczytasz w artykule:
Przeszedł w 100 proc. na uprawę bezorkową. Wyraźny efekt dopiero po 3 latach
