Rolnictwo pod presją suszy. Czas na uporządkowanie gospodarki wodnej
Polska należy do krajów europejskich o ograniczonych zasobach wody, a coraz częstsze okresy suszy dodatkowo pogłębiają ten stan. Problem, który nasilają wieloletnie zaniedbania w gospodarce wodnej, zarówno na poziomie kraju, jak i w przypadku pojedynczych gospodarstw, dotyczy zwłaszcza rolnictwa. Przy czym – co warto podkreślić - wcale nie chodzi tu o to, żeby zarzucać rolnikom rabunkowe, czy masowe zużycie wody. Nawadnianie w naszym kraju wcale nie jest zjawiskiem powszechnym. Wg danych GUS, w 2023 roku stosowało je zaledwie około 46,4 tysiąca gospodarstw na obszarze niespełna 108,5 tysiąca hektarów, co oznacza, że średni areał nawodnieniowy na jedno gospodarstwo wynosił zaledwie 2,34 hektara.
- W skali wielomilionowych powierzchni użytków rolnych w Polsce mówimy o zjawisku marginalnym. Nie mamy do czynienia z potężnymi, przemysłowymi systemami irygacyjnymi znanymi z południa Europy, lecz z rozproszonymi instalacjami o charakterze wybitnie ratunkowym i interwencyjnym, uruchamianymi w okresach najcięższych susz – ocenia Wiesław Połczyński, ekspert Instytutu Gospodarki Rolnej.
Sama struktura tych ujęć również daje do myślenia, obnażając techniczne zapóźnienie kraju. Największa część gospodarzy, bo około 24,7 tysiąca, stosuje tradycyjne nawadnianie powierzchniowe na obszarze 32,3 tysiąca hektarów. Nowocześniejsze systemy kropelkowe objęły 39,3 tysiąca hektarów w niespełna 20 tysiącach gospodarstw, natomiast zraszacze pracują na powierzchni blisko 37 tysięcy hektarów. Łącznie całe polskie rolnictwo zużyło (wg danych GUS z 2023 r.) do nawadniania około 66 milionów metrów sześciennych wody, co daje średnio skromne 608,7 metra sześciennego na hektar, choć w przypadku upraw pod osłonami wskaźnik ten rośnie do ponad 2500 metrów sześciennych. Co powinno być kluczowe dla dalszych decyzji politycznych, aż 63,8% rolników czerpie wodę bezpośrednio z ujęć podziemnych. Z wód powierzchniowych korzysta zaledwie co piąte gospodarstwo, z sieci wodociągowej niecałe 16%, a z oczyszczonych ścieków marginalne 0,8%.
Zobacz także: Susza obejmuje już 65% gmin. IUNG-PIB: najbardziej zagrożone są zboża jare
- Ta struktura jasno dowodzi, że polska wieś nie potrzebuje dziś programów ślepego ograniczania poboru, ale wielkiego, systemowego projektu uporządkowania, unowocześnienia i powiązania irygacji z retencją – zaznacza Wiesław Połczyński.
To jednak może wymagać rekompensat dla rolników
Dokładnie na to wskazują eksperci - jednym ze sposobów na poprawę krajowej sytuacji związanej z niedoborami wody jest zmiana sposobu funkcjonowania systemów melioracyjnych tak, by służyły nie tylko osuszaniu pól, ale też zatrzymywaniu wody i jej magazynowaniu. To jednak może wymagać rekompensat dla rolników, którzy w związku z dłuższym utrzymywaniem wody na swoich gruntach będą ponosić straty.
– Zasoby wód gruntowych odbudowują się w ciągu tygodni i miesięcy, zasoby wód głębszych odbudowują się dziesiątki, czasami setki lat, a zasoby wód głębokich, artezyjskich odbudowują się tysiące lat. Z takich zasobów korzysta Łódź, w której mieszkam. Pytanie, czy jeszcze jest to zasób odnawialny – mówi agencji Newseria dr Kinga Krauze z Europejskiego Regionalnego Centrum Ekohydrologii PAN. – Większość z nas nie docenia faktu, że zasoby wody w wielu regionach Polski nie są do końca odnawialne. Przyzwyczailiśmy się do tego, że woda zawsze jest dostępna i rzeczywiście czasami jest jej trochę za dużo, zwłaszcza na południu i północy Polski, ale na przykład w Polsce środkowej już jej tak dużo nie ma.
Polska średnio w ciągu roku dysponuje ok. 60 mld m3 odnawialnych zasobów wody słodkiej, a w okresach suszy nawet poniżej 40 mld m3. Według ONZ dla zapewnienia bezpieczeństwa wodnego niezbędne są roczne odnawialne zasoby wody słodkiej o objętości co najmniej 1,7 tys. m3 na osobę. W latach 2015–2023 w Polsce wynosiły one od 1,1 do 1,6 tys. m3 – wynika z „Raportu SDG 2025” przygotowanego przez GUS.
– Latem napełniamy sobie baseny wodą, kiedy nie ma jej za dużo. Nie mamy chyba do niej szczególnego szacunku. Dużo też zależy od działań związanych z odtwarzaniem cieków, renaturyzacją rzek, przebudową melioracji na terenach rolniczych, żeby ona służyła zarówno nawadnianiu, jak i odwadnianiu pól. Bardzo często drenujemy pola, a później mamy problemy z suszą rolniczą – wyjaśnia dr Kinga Krauze. – Nie robimy za dużo, począwszy od naszych indywidualnych decyzji, po działania systemowe. Robimy trochę za mało, biorąc pod uwagę ekstremalność zjawisk, z którymi mamy w tej chwili do czynienia.
Wody w glebie jest coraz mniej
Zgodnie z raportem Systemu Monitoringu Suszy Rolniczej Instytutu Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa – Państwowego Instytutu Badawczego w Puławach, obejmującym okres od 21 maja do 20 lipca br., zagrożenie suszą stwierdzono m.in. w 65 proc. gmin w przypadku zbóż jarych, 57 proc. gmin dla zbóż ozimych, 42 proc. dla krzewów owocowych, 40,5 proc. dla rzepaku i rzepiku oraz 25 proc. dla kukurydzy na ziarno i na kiszonkę. Największy zasięg zagrożenia suszą odnotowano m.in. w województwach kujawsko-pomorskim, mazowieckim, lubelskim i łódzkim.
W całej Europie w 2025 roku odnotowano najsuchsze warunki wilgotności gleby w ciągu 33 lat obserwacji satelitarnych. W maju ub.r. 35 proc. powierzchni Starego Kontynentu doświadczyło ekstremalnej suszy w rolnictwie, a kolejne 19 proc. suszy umiarkowanej. To wnioski z raportu „European State of the Climate 2025” opracowanego przez Copernicus Climate Change Service i Światową Organizację Meteorologiczną.
Sieć rowów melioracyjnych to problem i rozwiązanie
Zdaniem ekspertki PAN, sieć rowów melioracyjnych to jednocześnie problem, ale i jego rozwiązanie.
– Sieć rowów melioracyjnych czy drenujących jest jedną z przyczyn problemu z dostępnością wody w rolnictwie i jest też rozwiązaniem tego problemu. Mówimy o tym, że po pierwsze, nie powinny to być tylko systemy osuszające. Ich zadaniem musi być również chwytanie wody w miejscu opadu, by nie odprowadzać jej od razu rowami drenującymi na przykład do rzek, tylko utrzymać ją w poszczególnych miejscach zlewni – podkreśla ekspertka Europejskiego Regionalnego Centrum Ekohydrologii PAN.
Z informacji Państwowego Gospodarstwa Wodnego – Wód Polskich wynika, że w Polsce jest ponad 250 tys. km rowów melioracyjnych, co tworzy ogromny potencjał retencyjny. Dawniej ich podstawową funkcją było szybkie odwadnianie pól, jednak obecnie mogą się stać narzędziem spowalniania odpływu i magazynowania wody. Regulacja przepływu w rowach pozwala dłużej utrzymać wodę w krajobrazie, wspiera infiltrację do gleby, zasilanie wód gruntowych, zwiększa wilgotność gleb i ogranicza erozję.
– To rozwiązanie jest dosyć proste i wiążemy z nim duże nadzieje, ale ono wymaga wielu kompromisów. Oczywiście musimy mieć świadomość, że zatrzymanie wody na poszczególnych odcinkach rowów drenujących powoduje, że rolnicy, których pola przylegają do nich, mają na nich znacznie więcej wody niż inni. Czasami skarżą się na to, że wiosną nie mogą wjechać na pola równie wcześnie jak inni rolnicy, u których retencja wody nie następuje – wyjaśnia dr Kinga Krauze.
Jak podkreślają Wody Polskie, ważną rolę w poprawie retencji krajobrazowej pełnią proste urządzenia piętrzące montowane w rowach. Zastawki umożliwiają regulację poziomu wody, progi piętrzące spowalniają przepływ, a przepusty z regulacją odpływu pozwalają zatrzymywać wodę po opadach i stopniowo ją uwalniać.
– Musi nastąpić pewien kompromis pomiędzy użytkownikami wody w zlewni. Tego rodzaju problemy są na świecie rozwiązywane na przykład w ten sposób, że wspólnota płaci pewną kompensację osobom, które gwarantują większą retencję wody czy dostępność wody w przyszłości. Pokrywa ewentualne straty, które mogą wynikać z tego, że rolnik pozwala na to, żeby na jego polu było gromadzone więcej wody lub zalegała ona dłużej, z czego korzystają inni rolnicy – wyjaśnia przedstawicielka Europejskiego Regionalnego Centrum Ekohydrologii PAN. – W Polsce można by rozwiązać ten problem podobnie. Użytkownicy wód na danym terenie mogliby się umówić na system kompensacji dla tych, którzy zachowują mokradła czy pozwalają na dłuższą retencję wody w rowach melioracyjnych.
Techniczne wsparcie państwa i wdrożenie technologii
Wiesław Połczyński, ekspert Instytutu Gospodarki Rolnej zwraca uwagę na jeszcze inne aspekty, które trzeba sobie poważnie wziąć do serca, jeśli mówi się o walce z niedoborami wody w naszym kraju.
- Podstawą muszą stać się profesjonalne zbiorniki retencyjne w gospodarstwach. Matematyka rolnicza jest nieubłagana: aby podać dawkę zaledwie 20 milimetrów wody na obszar 10 hektarów, potrzeba aż 2000 metrów sześciennych wody. Niewielkie, dekoracyjne stawki niczego tu nie uratują – potrzebujemy obiektów liczonych w tysiącach metrów sześciennych. Państwo musi sfinansować i ułatwić przejście na systemy kroplowe i podziemne, deszczownie niskociśnieniowe, montaż sond wilgotności gleby oraz sterowanie irygacją według precyzyjnego bilansu wodnego i prognoz pogody – uważa ekspert IGR.
Dodaje przy tym, że najtańszym i najdoskonalszym zbiornikiem retencyjnym pozostaje jednak prawidłowo zadbana gleba.
- Poprawa struktury gruzełkowatej poprzez międzyplony, obornik, mulczowanie czy uprawę pasową drastycznie podnosi zdolność ziemi do magazynowania wody. Tymczasem, jak podaje GUS, w 2023 roku aż 35,7% powierzchni polskich zasiewów i gruntów ugorowanych pozostawało zimą bez jakiejkolwiek okrywy roślinnej. Tu leży nasz największy, niewykorzystany rezerwuar i potencjał do poprawy – zaznacza Wiesław Połczyński.
Jak polepszyć bilans wodny Polski?
Aby np. rowy melioracyjne spełniały swoje zadania, konieczne jest ich regularne utrzymywanie. Stowarzyszenie Gmin i Powiatów Wielkopolski w styczniu br. alarmowało jednak o ich postępującej degradacji. Jak podkreśliło, ich stan techniczny w wielu regionach kraju jest niewystarczający, co skutkuje zarówno nadmiernym odpływem wód opadowych i roztopowych, jak i brakiem możliwości ich zatrzymywania w okresach deficytu wody. Eksperci podkreślają, że brak konserwacji rowów melioracyjnych przy obfitych opadach może prowadzić do występowania lokalnych podtopień, zalewania sąsiednich posesji i zwiększonego ryzyka powodzi.
Ale zdaje się, że instytucje odpowiedzialne za stan rowów melioracyjnych w naszym kraju, są z siebie zadowolone. Z pytaniem, jakie działania podejmuje Ministerstwo Rolnictwa w celu zwiększenia retencji i zabezpieczenia zasobów wodnych na obszarach wiejskich zwróciła się ostatnio do resortu rolnictwa posłanka Wioletta Maria Kulpa.
- Obecnie duży nacisk kładziony jest na odtwarzanie retencji, przekształcenie systemów melioracji z odwadniającej na odwadniająco-nawadniającą czy zwiększanie możliwości infiltracyjnych zlewni. W związku z powyższym oraz mając na uwadze narastający problem suszy, jak i występujących niedoborów wody na obszarze kraju Rząd RP podejmuje działania ukierunkowane na minimalizację negatywnych skutków suszy. Zadania te prowadzone są dwutorowo – z jednej strony są to inicjatywy o charakterze strategicznym i legislacyjnym oraz podnoszące świadomość społeczną, a z drugiej polegające na realizacji konkretnych inwestycji i rozwiązań, które zmniejszają lub niwelują negatywny wpływ zmian klimatu, a także poprawiają bezpieczeństwo mieszkańców oraz podmiotów gospodarczych – czytamy w odpowiedzi na ww. interpelację, udzielonej przez wiceministra Jacka Czerniaka.
Jak informuje wiceminister, obecnie trwa proces przeglądu i aktualizacji dokumentu o nazwie Plan Przeciwdziałania Skutkom Suszy – aPPSS (to główny dokument planistyczny w zakresie zapobiegania suszy, który przyjęty został przez Ministra Infrastruktury w 2021 r.).
- Zgodnie z aktualnym harmonogramem aPPSS będzie opracowany w I kwartale 2027 r. Inwestycje związane z budową obiektów hydrotechnicznych mających na celu przeciwdziałanie skutkom suszy będą realizowane wyłącznie na obszarach, na których nie można osiągnąć tego samego efektu przy zastosowaniu innych metod bardziej przyjaznych środowisku. Możliwość zastosowania innych działań przeciwdziałających skutkom suszy będzie jednym z elementów aktualizacji PPSS. Zakończenie całości prac nad aktualizacją PPSS przewidziane jest w 2027 r. Zgodnie z art.185 ust. 6 ustawy - Prawo wodne, aktualizacja PPSS zostanie przyjęta w drodze rozporządzenia ministra właściwego ds. gospodarki wodnej. Natomiast w 2026 r. planowane są konsultacje społeczne projektu aPPSS – podaje Jacek Czerniak.
Działania zwiększające retencję planowane do realizacji do 2030 r. zostały natomiast określone w Programie przeciwdziałania niedoborowi wody na lata 2023-2027 z perspektywą do roku 2030”, dalej: „PPNW”, przyjętym przez Radę Ministrów w sierpniu 2023 r. Jak wskazuje wiceminister, dokument ten opracowany został dla obszaru całego kraju, z uwzględnieniem podziału na regiony wodne i obszary dorzeczy. Program uwzględnia wszystkie rodzaje retencji: sztuczną i naturalną oraz wskazuje działania ukierunkowane na jej zwiększenie z obecnego poziomu 7,5% do ponad 15% tj. zmagazynowanie dodatkowych 5 mld m3 wody, co stanowi ponad 85 średniego rocznego odpływu wód z obszaru Polski.
W celu poprawy retencji przewidziano 14 typów działań:
- renaturyzacja ekosystemów mokradłowych;
- renaturyzacja rzek;
- realizacja i odtwarzanie obiektów małej retencji i mikroretencji na terenach leśnych;
- zalesianie, zadrzewianie oraz przebudowa drzewostanów;
- realizacja i odtwarzanie obiektów małej retencji i mikroretencji na terenach rolniczych;
- promowanie i wdrażanie zabiegów agrotechnicznych zwiększających retencję glebową;
- realizacja i odtwarzanie stawów hodowlanych;
- realizacja nowych oraz przebudowa istniejących systemów melioracyjnych w celu zapewnienia funkcji nawadniająco-odwadniających;
- ochrona, tworzenie i odtwarzanie zadrzewień śródpolnych, przydrożnych i przywodnych;
- realizacja obiektów retencjonujących wodę;
- realizacja innych działań służących poprawie retencji wód;
- przekształcanie wybranych suchych zbiorników przeciwpowodziowych w zbiorniki retencyjne wielofunkcyjne;
- rekultywacja wyrobisk pogórniczych w celu wykorzystania jako wielofunkcyjne zbiorniki retencyjne;
- realizacja miejskich planów adaptacji oraz inne działania mające na celu zwiększenie retencji w miastach (m.in. błękitno-zielona infrastruktura, retencja wód opadowych i zwiększanie udziału powierzchni biologicznie czynnej).
Gdzie będą budowane zbiorniki wielozadaniowe?
Wiceminister Czerniak zaznaczył też w odpowiedzi na interpelację, że jednym ze strategicznych kierunków inwestycji w krajowej gospodarce wodnej są zbiorniki wielozadaniowe. Zbiorniki wielozadaniowe (retencyjne) pozwalają regulować odpływ rzeczny, służą do celów gromadzenia wody, zaspokojenia potrzeb m.in. gospodarczych, energetycznych, rekreacyjnych oraz ochrony przeciwpowodziowej, a także ochrony przeciwpożarowej. Najważniejsze cele zbiorników retencyjnych to wyrównanie przepływów w rzekach i zapobieganie powstawaniu niedoborów wody. Zbiorniki spełniają te funkcje przez magazynowanie wody w czasie występowania wysokich przepływów, celem wykorzystania nadwyżki do dostarczenia wody poniżej zbiornika w czasie występowania suszy hydrologicznej.
Jak wynika z informacji przekazanych przez wiceministra, PGW Wody Polskie planują realizację 120 inwestycji dotyczących zbiorników wielofunkcyjnych, których całkowita szacunkowa wartość wynosi prawie 8 mld zł. Wśród planowanych zadań inwestycyjnych związanych z budową zbiorników wielofunkcyjnych znajdują się m.in.: takie inwestycje jak zbiornik Oleśniki na rzece Wieprz w województwie lubelskim, zbiornik Międzyrzecze na rzece Jasienicy w województwie śląskim, zbiorniki w dolinie rzeki Łęg w województwie podkarpackim.
- Warto podkreślić, że zgodnie z informacjami PGW Wody Polskie w 2026 r. planuje się rozpoczęcie ponad 20 inwestycji związanych ze zbiornikami wielofunkcyjnymi, których szacunkowa wartość wynosi ponad 6 mld zł. Realizowane zadania związane są z robotami budowlanymi lub przygotowaniem dokumentacji. Zadania dotyczą między innymi zbiornika Wielowieś Klasztorna na rzece Prośne w województwie wielkopolskim, zbiornika Kamieniec Ząbkowicki na rzece Nysa Kłodzka w województwie dolnośląskim, zbiornika przeciwpowodziowego Racławice Śląskie na rzece Osobłodze w województwie opolskim – czytamy w odpowiedzi na interpelację.
Plan działania jest. Rolnicy czekają więc na jego konkretne efekty.
Agnieszka Kozłowska na podstawie GUS, IRG, Newseria, Sejm.gov.pl
