StoryEditor

Będzie strajk w obronie rolników

W najbliższy piątek w Warszawie spodziewana jest demonstracja rolników, którzy będą protestować przeciwko zakazowi hodowli zwierząt futerkowych oraz zakazowi uboju rytualnego. W stolicy spodziewanych jest kilka tysięcy rolników z całej Polski.
05.12.2017., 08:12h
W konferencji prasowej zorganizowanej przez Polski Związek Hodowców Zwierząt Futerkowych wzięli także udział przedstawiciele Polskiego Mięsa, Krajowej Rady Drobiarstwa oraz Krajowej Izby Producentów Drobiu i Pasz.

Wspólny front 

Dyrektor Mariusz Szymyślik z Krajowej Izby Producentów Drobiu i Pasz podkreślił, że branża drobiarska żyje w „ekonomicznej symbiozie” z branżą futerkową. Drobiarze sprzedają bowiem poubojowe odpady fermom norek i dzięki temu nie muszą płacić za ich utylizację.
 – W efekcie zamiast minusa w bilansie ubojni, pojawia się plus. Dlatego zniknięcie branży futerkowej będzie ogromnym problem dla branży. Każda rzecz, która doprowadzi do wzrostu kosztów produkcji zmniejszy nasze szanse eksportowe. Trzymamy kciuki i będziemy wspierać naszych przyjaciół z branży futerkowej – deklarował dyrektor Mariusz Szymyślik. 

Przedstawiciele hodowców zwierząt futerkowych zwrócili uwagę, że przejęcie przez firmy utylizacyjne ubocznych produktów pochodzenia zwierzęcego, które aktualnie są utylizowane przez fermy, doprowadzi do znacznego, nawet 30% wzrostu cen drobiu i ryb. 
 
- Po likwidacji hodowli zwierząt futerkowych podwyżki te będą z automatu. Zachodnie firmy utylizacyjne będą dyktować ceny drobiu i ryb w Polsce. Będzie to skutkowało spadkiem atrakcyjności eksportu na rynki globalne - twierdzi Daniel Żurek, hodowca z województwa zachodniopomorskiego. 
Złożona w Sejmie ustawa o ochronie zwierząt autorstwa Prawa i Sprawiedliwości wprowadza również zakaz uboju rytualnego. Co również może bardzo mocno uderzyć w dynamicznie rozwijający się eksport żywności. Co więcej, straty z tego tytułu szybko przełożą się na rolników.  
- Hodowlą zajmuje się kilkaset tysięcy rolników. Gdyby ustawa weszła w życie w tej postaci, straty rolników wyniosą ok 1-2 zł na kilogramie mięsa. Mówię to dlatego, że to właśnie rolnicy dzwonią do nas i pytają co mają zrobić. Oni pobrali kredyty, zainwestowali – relacjonował Witold Choiński z Polskiego Mięsa. 


Samorząd gospodarczy hodowców norek

Hodowcy zwierząt futerkowych podkreślali gotowość do działania w celu zwiększenia przejrzystości branży i likwidacji pseudo-hodowli. Jednym z proponowanych pomysłów na zwiększenie przejrzystości branży jest wprowadzenie obligatoryjnej izby gospodarczej, która będzie zrzeszać wszystkich hodowców. Dzięki temu dostępne będą narzędzia, które pozwolą branży na bezwzględne zlikwidowanie przypadków patologii


Prof. Marian Brzozowski, specjalista w zakresie hodowli zwierząt futerkowych z SGGW wskazywał na nieprawdziwe informacje przekazywane przez organizacje pro-zwierzęce, które twierdzą, że wprowadzenie zakazu dotknie jedynie „garstkę hodowców”. 
- Na zamknięciu ferm stracimy wszyscy i to w sposób taki, że nawet sobie tego nie wyobrażamy. Po pierwsze stracą hodowcy, po drugie straci branża drobiarska, po trzecie straci budżet państwa. Zamiast mieć przychód, będzie koszt. A branża futerkowa jest tą branżą, która nie jest dotowana żadnymi dotacjami, żadnymi funduszami – podkreślał prof. Brzozowski.  
Hodowla zwierząt futerkowych w Polsce posiada niemal 100-letnią tradycję, a ponad 95% hodowli to polskie gospodarstwa rodzinne. Branża zapewnia dochody dla ok. 60 000 osób – ponad 10 000 to osoby pracujące na fermach, a w firmach ściśle powiązanych z branżą (producenci pasz, wyposażenia, firmy transportowe) pracuje około  47 000 osób. 
wk
Top Agrar
Autor Artykułu:Top Agrar
Pozostałe artykuły tego autora
Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
24. luty 2024 00:17