Hamilton zakłada farmę. Zaskoczenie przed Grand Prix
Informacja pojawiła się podczas weekendu wyścigowego w Australii, który odbył się 8 marca. Lewis Hamilton, kierowca teamu Ferrari, odpowiadając na pytania dziennikarzy, przyznał, że zimą skupił się nie tylko na przygotowaniach do sezonu, ale też na… rolnictwie.
„To moja krowa! Ma na imię Max” – powiedział, wskazując na zdjęcie wyświetlone za jego plecami podczas konferencji prasowej. Jak wynika z informacji portalu realtor.com, jego „farma” powstaje na ranczu w Kolorado, które kierowca posiada od ponad 10 lat. To właśnie tam spędza wolne chwile z dala od toru.
Zwierzęta gospodarskie na rancho kierowcy Formuły 1
Najwięcej emocji wzbudziło jednak imię jednej z krów. „Max” to przecież imię Maxa Verstappena (Red Bull) – rywala Hamiltona na torze. Sam kierowca szybko jednak uciął spekulacje: „Nie nadałem jej imienia. Odziedziczyłem ją, w zasadzie adoptowałem” – podkreślił.
Na tym jednak nie koniec. Hamilton ma również drugie zwierzę – o imieniu Hombre. Jak sam mówi, obie krowy zajmują dziś ważne miejsce w jego życiu.
„Są najdelikatniejsze. To dla mnie jak nowe Roscoe” – przyznał, nawiązując do swojego ukochanego psa, który odszedł w ubiegłym roku.
Ranczo zamiast padoku. Miejsce na złapanie oddechu
Choć Hamilton mówi o „farmie”, z dostępnych informacji wynika, że nie chodzi o klasyczne gospodarstwo nastawione na produkcję. Ranczo w Kolorado pełni raczej rolę prywatnej przestrzeni do odpoczynku.
Kierowca wielokrotnie podkreślał, że to właśnie tam czuje się naprawdę „u siebie”. Spędzał tam m.in. czas w trakcie pandemii, a dziś wraca tam zawsze, gdy tylko ma przerwę w napiętym kalendarzu wyścigów. Kontakt ze zwierzętami i spokojne otoczenie mają dla niego duże znaczenie. To sposób na regenerację i oderwanie się od świata Formuły 1.
Oprac. Maria Khamiuk na podst. realtor.com, racingnews365.com, Instagram, X.com, Facebook
