Dawid Halicki prowadzi gospodarstwo o powierzchni 5,5 ha w miejscowości Będargowo. Jednocześnie sprawuje funkcję sołtysa wsi. Dowiedział się o zmianach w planie ogólnym, które mogą wpłynąć negatywnie na rozwój jego gospodarstwa i innych rolników. To kolejny przykład sytuacji, w której przemysł wygrywa z rolnictwem.
- Prowadzę hodowlę kur niosek. Mam ich obecnie około stu i chciałem tę produkcję rozwijać, docelowo do trzystu sztuk, w systemie wolnego wybiegu. Oprócz tego, że nie będę mógł rozwinąć gospodarstwa przez zmiany planu ogólnego gminy, dodatkowo jestem wywłaszczany z części gruntów pod budowę drogi ekspresowej. Jeżeli dostanę odszkodowanie za wywłaszczenie, to ono i tak nie pokryje kosztów zakupu nowej ziemi, poza tym w gminie Kołbaskowo gruntów rolnych praktycznie nie ma na sprzedaż. A jeśli już się pojawiają, to trafiają na przetargi ustne i ceny szybują do góry. Często wygrywa ktoś, kto jest gotów przepłacić, bo liczy, że w przyszłości taki teren będzie można wykorzystać pod coś innego niż rolnictwo – mówi Dawid Halicki. Podkreśla, że gmina mocno stawia na rozwój przemysł.
Największy sprzeciw rolników w gminie Kołbaskowo budzi plan zagospodarowania 300 hektarów gruntów II i III klasy pod przemysł i usługi, mimo negatywnej opinii ministra rolnictwa do projektu planu ogólnego.
- W mojej ocenie nie wynika to z rzetelnego planowania przestrzennego ani z konkretnych wyliczeń, tylko raczej z przyjętych z góry założeń. A przecież plan ogólny powinien wyznaczać kierunek, na podstawie którego później będą tworzone plany miejscowe. Władze tłumaczą to tak, że skoro ma powstać droga ekspresowa, to naturalne jest, że tereny wzdłuż niej będą stopniowo przeznaczane pod przemysł. Ja się z tym nie zgadzam i podobnie myślą mieszkańcy. To nie jest tak, że jeśli gdzieś przebiega droga, to wszystko dookoła automatycznie musi stać się przemysłowe. Tymczasem w planie ogólnym nie przewiduje się u nas żadnej strefy rolnej. To jest bardzo zastanawiające. Pani wójt mówi w mediach, że gmina już dawno straciła swój rolniczy charakter, bo dominują tu gospodarstwa wielkoobszarowe i nie ma już wielu mniejszych rolników. Tyle że to też nie jest prawda, bo małych gospodarstw nadal jest u nas dużo – mówi Halicki.
300 ha najlepszych klas pod przemysł?
Według Halickiego grunty II i III klasy powinny być użytkowane rolniczo i chronione przed inwestycjami. Gleby klasy I i II stanowią łącznie jedynie około 3-4% użytków rolnych w Polsce. Gleby klasy III stanowią około 18-20%, a przeszło 75% użytków rolnych to klasy IV-VI.
- Tereny, o których mówimy w rejonie Będargowa, należą głównie do Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego. Wcześniej, jeszcze za czasów Akademii Rolniczej, w pobliskiej Ostoi działał ośrodek rozwojowy dla absolwentów (przyszłych rolników). Dzisiaj te same grunty mają być przeznaczane pod przemysł. Spora część tych terenów, ponad 100 hektarów, należy też do Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa. Co ciekawe, KOWR wnioskował do planu ogólnego o funkcję mieszkaniową, ale ostatecznie dostał strefę gospodarczą, czyli przemysłową. Co więcej, ten wniosek wpłynął już po terminie. Po rozmowie telefonicznej z KOWR usłyszałem wprost, że dla nich liczy się rachunek ekonomiczny. Tereny dobrej klasy, jeśli zostaną przeznaczone pod przemysł, sprzedaje się nawet po około 3 mln zł/ha. Tylko pojawia się pytanie, jaki to jest ośrodek wsparcia rolnictwa, skoro nie robi nic, żeby to rolnictwo zachować, tylko patrzy wyłącznie na opłacalność. Taki grunt sprzeda się raz, zabuduje się raz, a później jego wartości dla produkcji rolnej już się nie odzyska – mówi rolnik. Dodaje, że ziemia należąca do KOWR jest dziś normalnie użytkowane rolniczo i tereny znajdują się w dzierżawie.
Rolnik zaznacza, że zarówno dla niego i innych rolników utrzymanie funkcji produkcyjnej na tych terenach ma ogromne znaczenie, bo jeśli zostaną przeznaczone pod przemysł, to stracą szansę na rozwój.
- Znam przypadek dużego gospodarstwa rodzinnego, które kupiło ziemię jako rolnik, po cenie rolnej, a teraz część tych gruntów ma trafić pod przemysł. To rodzi prosty mechanizm: ktoś kupuje ziemię jako rolną, a później zyskuje możliwość sprzedaży jej dużo drożej jako inwestycyjnej. To nie ma nic wspólnego ze wspieraniem rolnictwa – mówi Halicki.
Rolnicy szukają pomocy
Rolnicy z gminy Kołbaskowo szukają pomocy w różnych instytucjach. W tej sytuacji naturalne byłoby wsparcie ze strony izb rolniczych.
- Tylko że u nas izba po prostu milczy. Nie wydała opinii do planu ogólnego, a kiedy wielokrotnie prosiłem o pomoc, słyszałem, że to nie leży w ich kompetencjach. Tylko jeśli izba rolnicza nie wspiera rolników w takich sprawach, to pojawia się pytanie, po co ona właściwie jest. Moim zdaniem powinna przede wszystkim dążyć do ochrony gruntów dobrej klasy, szczególnie II i III, przed zabudową przemysłową – mówi Halicki. Zaznacza, że dodatkowo część terenów planowanych pod przemysł ma być skomunikowana w taki sposób, że dojazd do nich będzie prowadził przez centrum wsi. To oznacza zwiększony ruch samochodów ciężarowych i kolejne uciążliwości dla mieszkańców.
- Trudno to uznać za sensowne. Jako mieszkańcy próbujemy działać. Organizujemy spotkania, rozmawiamy, zbieramy dokumenty. Już wcześniej zwracaliśmy się do pani wójt z propozycją, żeby powołać zespół roboczy z udziałem mieszkańców i planistów, usiąść do stołu i porozmawiać o tym planie. Chcieliśmy wspólnie przeanalizować, co można zrobić zgodnie z przepisami i z poszanowaniem interesu mieszkańców. Do takiego dialogu jednak nie doszło. Zaczęliśmy też kierować pisma do różnych instytucji. Wiemy, że opinia ministra rolnictwa wobec tego planu jest negatywna. Zwracaliśmy się również do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, ale tam usłyszeliśmy, że urząd opiniuje tylko określone obszary, jak Natura 2000 czy rezerwaty. Podjęliśmy też uchwałę jako mieszkańcy, że nie zgadzamy się z projektem planu ogólnego – mówi Halicki.
Zaznacza, że złożył również do gminy pismo z pytaniami dotyczące tego, jak wyznaczano strefy gospodarcze, usługowe i handlowe, jakie były do tego podstawy i jakie wyliczenia za tym stoją.
- Pytałem też o to, jak wyglądał rzeczywisty przyrost takiej zabudowy na przestrzeni ostatnich 30 lat. I to nie bez powodu, bo gmina już od dawna ma inne tereny przeznaczone pod przemysł, których przez lata nie potrafiła skutecznie zagospodarować. Dobrym przykładem są tereny w rejonie Barnisławia. Gmina wydała tam kilka milionów złotych na drogę i infrastrukturę techniczną pod strefę przemysłową. A mimo to przez długi czas nie było chętnych inwestorów. Pierwsza firma pojawiła się tam dopiero niedawno. To pokazuje, że tworzenie kolejnych dużych stref przemysłowych nie ma dziś mocnego uzasadnienia – mówi Halicki. Podkreśla, że tereny wokół Będargowa nie są uzbrojone i nie ma tam odpowiedniej infrastruktury.
- Gmina mówi mieszkańcom, że nie może pozwalać na rozwój zabudowy mieszkaniowej, bo wtedy trzeba byłoby doprowadzać wodę, kanalizację i inne media, a na to nie ma pieniędzy. Ale kiedy chodzi o przemysł, nagle to już nie wydaje się takim problemem – dodaje rolnik. Zwraca uwagę, że jedyne co towarzyszy tej sytuacji to niepewność.
- Nie wiemy, co miałoby tam powstać. Mogą to być magazyny, mogą to być zakłady uciążliwe dla otoczenia. Nikt nam tego jasno nie mówi. Co więcej, na części tych terenów przewidziane jest także przejście dla zwierząt związane z drogą ekspresową. Trudno zrozumieć, jak to wszystko ma ze sobą współgrać – mówi rolnik.
Uważa, że najbardziej absurdalne jest to, że mieszkańcy mają problem z budową nowych domów, rolnicy mają problem z rozwojem gospodarstw, a jednocześnie dla przemysłu znajduje się miejsce na dobrych gruntach rolnych.
- Nie ma zgody na dom, ale jest zgoda na halę, magazyn czy zakład przemysłowy. I właśnie dlatego uważam, że to planowanie jest niespójne, krzywdzące dla mieszkańców i szkodliwe dla rolniczego charakteru naszej gminy – podsumowuje Halicki.
Co na to minister rolnictwa?
Rolnicy zwrócili się o wydanie opinii i wsparcie w Ministerstwie Rolnictwa. Minister Rolnictwa w piśmie z 9 lutego br. podkreślił, że nie może ingerować w plan ogólny gminy Kołbaskowo, ponieważ „kształtowanie i prowadzenie polityki przestrzennej na terenie gminy (…) należy do zadań własnych gminy”.
Jednocześnie podkreślił, że mimo to resort dwukrotnie zgłaszał zastrzeżenia do projektu planu, wskazując, że część rozwiązań jest „nieracjonalna” i może prowadzić do „ingerencji w rolniczą przestrzeń produkcyjną”. Minister zwrócił uwagę, że obejmowanie istniejącej zabudowy zagrodowej strefami nierolniczymi „uniemożliwi rozwój istniejących gospodarstw rolnych”, a brak wyznaczenia stref produkcji rolniczej może skutkować „ograniczeniem lub całkowitym zahamowaniem działalności rolniczej”. Resort uznał też za zasadne, by mieszkańcy zgłaszali uwagi do planu podczas konsultacji społecznych.
Nie tylko resort rolnictwa wydał negatywną opinię…
Plan ogólny gminy Kołbaskowo nie podoba się też GDDKiA
Jak wynika z pisma, które wpłynęło w kwietniu do Gminy Kołbaskowo, Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad nie zgodziła się na obecny projekt planu ogólnego gminy Kołbaskowo, ponieważ uważa, że zawiera on błędy dotyczące dróg krajowych oraz zagospodarowania terenów przy tych drogach. Chodzi głównie o autostradę A6, drogę krajową nr 13 oraz budowaną trasę S6 i obwodnicę Kołbaskowa. Według GDDKiA gmina źle wyznaczyła część terenów drogowych i przypisała im funkcje, które nie powinny znajdować się w pasie drogowym, takie jak lasy, zieleń czy drogi lokalne. Wskazano też, że po budowie nowych odcinków część starej drogi krajowej nr 13 przestanie być drogą krajową i stanie się drogą wojewódzką. Drogowcy zwracają również uwagę na planowane przejście dla zwierząt koło Będargowa przy budowie S6. Ich zdaniem gmina zaplanowała wokół tego miejsca zbyt dużo terenów gospodarczych, co może ograniczyć przemieszczanie się zwierząt i osłabić działanie przejścia ekologicznego budowanego za publiczne pieniądze. GDDKiA chce, aby okolice takich przejść były lepiej chronione przed zabudową i działalnością gospodarczą.
W piśmie podkreślono też, że blisko dróg ekspresowych i krajowych nie powinno się planować nowej zabudowy mieszkaniowej, ponieważ w przyszłości może to powodować problemy z hałasem i konflikty mieszkańców z zarządcą drogi. Jeżeli takie budynki miałyby jednak powstać, inwestor musiałby sam zapewnić odpowiednie zabezpieczenia akustyczne. Dodatkowo zaznaczono, że nowe tereny handlowe i usługowe przy drogach krajowych nie będą mogły mieć bezpośrednich zjazdów z autostrady czy ekspresówki i będą musiały korzystać z dróg lokalnych. Całe pismo sprowadza się więc do tego, że GDDKiA uważa projekt planu gminy za niedopracowany i żąda jego poprawienia tak, aby był zgodny z przepisami drogowymi, ochroną środowiska oraz planowanymi inwestycjami drogowymi.
RDOŚ też nie ma dobrej opinii na temat planu ogólnego
Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska dwukrotnie wydała negatywną opinię i nadal nie zgadza się na obecny kształt projektu planu ogólnego gminy Kołbaskowo, ponieważ uważa, że za mocno wchodzi on z zabudową i przemysłem na tereny cenne przyrodniczo. Chodzi głównie o pola, mokradła, tereny podmokłe i otwarte przestrzenie, które są ważne dla ptaków oraz dzikich zwierząt. W piśmie podkreślono, że duża część gminy znajduje się na obszarach chronionych Natura 2000, przy rezerwatach przyrody i terenach ważnych dla migracji ptaków. Urzędnicy przypominają, że były już wcześniej uwagi do planu i część została poprawiona, ale nadal pozostają miejsca, gdzie planuje się za dużą zabudowę gospodarczą i przemysłową.
Największy problem dotyczy terenów oznaczonych jako strefy gospodarcze, gdzie mogłyby powstać magazyny, hale, firmy czy duże obiekty usługowe. Według RDOŚ obecnie są to głównie pola uprawne i otwarte tereny, które służą ptakom jako miejsca żerowania i odpoczynku podczas przelotów. Urzędnicy obawiają się, że po zabudowie znikną naturalne siedliska, a zwierzęta stracą możliwość swobodnego przemieszczania się. Szczególnie podkreślono, że otwarte pola w okolicy Kołbaskowa są ważne dla gęsi, żurawi, bielików i innych chronionych gatunków. W piśmie napisano też, że budowa hal, magazynów, asfaltów i dużych budynków może trwale zniszczyć te tereny i podzielić krajobraz na kawałki.
Dużo miejsca poświęcono również planowanym przejściom dla zwierząt przy budowie obwodnicy i drogi S6. RDOŚ zgadza się z opinią GDDKiA, że jeśli wokół takich przejść powstaną duże strefy przemysłowe, to zwierzęta przestaną z nich korzystać. Dlatego urząd chce ograniczenia albo nawet całkowitej rezygnacji z części planowanych terenów gospodarczych. Wskazano też, że część terenów objętych planem to dobre ziemie rolne klas II i III, które dodatkowo są chronione przed nadmierną zabudową.
Całe pismo sprowadza się do tego, że według ochrony środowiska gmina za mocno chce rozwijać przemysł i usługi kosztem przyrody oraz terenów rolnych. Urząd uważa, że rozwój jest możliwy, ale powinien być bardziej ograniczony i odsunięty od najcenniejszych przyrodniczo miejsc. Dopóki plan nie zostanie poprawiony i nie ograniczy się części stref przemysłowych oraz zabudowy przy przejściach dla zwierząt i terenach Natura 2000, projekt nie dostanie pozytywnej opinii.
