Buraki po kukurydzy i presja chemii
Jan Naskręt nasz rozmówca, od lat związany jest z doradztwem rolniczym i branżą cukrowniczą. Wskazuje, że największe problemy dotyczą plantacji zakładanych po kukurydzy i zbożach.
- Na słabszych stanowiskach widać wpływ pozostałości środków chemicznych. Buraki nie mają warunków do prawidłowego startu - mówi. Jego zdaniem problem pogłębiają uproszczenia w technologii uprawy i niedostosowanie stanowisk.
- Wiele substancji nie zostało dobrze rozłożonych w glebie, a potem burak nie chce rosnąć. Widać żółknięcia, deformacje liści i słaby rozwój - dodaje.
Przymrozki, wiatr i termin siewu buraków
W ocenie Jana Naskręta, duży wpływ na tegoroczne plantacje miały również warunki pogodowe.
- Wygrali ci, którzy sieją wcześnie, od 20 marca. Tam buraki są zdecydowanie lepsze - podkreśla. Problemem były także silne wiatry na lekkich glebach. - Buraki były zasypywane piaskiem, nie mogły się przebić. Rośliny były w dużym stresie - wyjaśnia.
Ekspert zwraca uwagę na znaczenie struktur śródpolnych. - Pasy wiatrochronne, mulcz, facelia, to powinno wracać. Wiatr potrafi zniszczyć plantację w kilka godzin - dodaje.
Rzepaki w słabej kondycji
W rozmowie pojawił się również temat rzepaku.
- To jeden z najgorszych sezonów od lat w przypadku rzepaków. Niektóre pola wyglądają dramatycznie i część rolników będzie musiała je zaorać - ocenia i dodaje - Rzepaki w tym roku są bardzo nierówne. Są pola, gdzie łan wygląda dobrze, ale są też takie, które wymagają już decyzji o dalszym prowadzeniu albo nawet likwidacji - ocenia.
Jak dodaje, duży wpływ miały zarówno warunki jesienne, jak i presja chwastów oraz szkodników, a także późniejsze niedobory wody. W jego ocenie część plantacji została osłabiona już na starcie, co teraz widać w nierównomiernym rozwoju roślin.
- Tam, gdzie był dobry termin siewu i szybkie wschody, rzepak się obronił. Ale na słabszych stanowiskach widać wyraźne problemy - podsumowuje.
Nawożenie i błędy w gospodarstwach
Jak podkreśla, jednym z kluczowych problemów jest brak analizy gleby. - Rolnicy nie badają gleby, a potem sieją i liczą na efekt. To złudna oszczędność - mówi. W jego ocenie szczególnie istotne są podstawowe parametry - pH, potas, magnez, to fundament. Bez tego nie ma plonu - dodaje.
Zwraca też uwagę na skrajności w nawożeniu. - Jedni dają za dużo obornika i gnojowicy, inni nie dają nic. A potem dziwią się efektom - komentuje.
Ochrona buraków i nowe zagrożenia
W ochronie chemicznej i zwalczaniu szkodników wciąż stosowany jest ograniczony zestaw substancji, jednak jak zaznacza środki dają radę, jednak coraz większym problemem stają się jednak szkodniki.
- Słyszy się o szarku komośniku i skośniku. Ten drugi jest szczególnie groźny, potrafi zniszczyć plantację w kilka tygodni - ostrzega. Skośnik, często pozostaje niewidoczny na początku. Widać dopiero odchody i uszkodzenia w rozecie liści. A potem roślina zaczyna zamierać. Efekty jego żerowania są bardzo szybkie.
- Po miesiącu plantacja może wyglądać jak po randapie - dodaje.
Cukrownia, kontrakty i opłacalność
W rozmowie nie zabrakło też tematu rynku cukru i kontraktacji. - Rolnicy nie mają wyjścia. Inne uprawy są jeszcze mniej opłacalne - ocenia rozmówca. Zwraca jednak uwagę na pogarszające się warunki handlowe. - Opłacalność buraka spada, a koszty rosną. Trzeba zwiększać wydajność - podkreśla.
Patrycja Bernat
Fot: Jan Naskręt
