Ceny wołowiny problemem Trumpa
Prezydent Donald Trump chce czasowego obniżenia ceł na importowaną do USA wołowinę, ponieważ mięso to bardzo ostatnio podrożało – w marcu średnia cena funta mielonej wołowiny wynosiła 6,70 dolara, czyli była o prawie 21 proc. wyższa niż w momencie objęcia urzędu przez Trumpa - informuje Politico.
Przyczyną wzrostu cen jest niska podaż wołowiny, spowodowana przez susze, spadek liczebności stad bydła i wstrzymanie importu zwierząt hodowlanych z Meksyku w związku z zagrożeniem pasożytniczą muchówką.
Dla prezydenta USA jest to problem polityczny.
– „Do wyboru Trumpa częściowo przyczyniły się obawy Amerykanów związane z wysokimi cenami żywności, kwestia, którą prezydent często poruszał w trakcie kampanii, obiecując, że ceny żywności spadną, jeśli wróci do Białego Domu” – informowało Politico w październiku 2025 r. – „Po dziesięciu miesiącach urzędowania Trump i jego najbliżsi doradcy usiłują dotrzymać tej obietnicy wyborczej, uznając, że w perspektywie krótkoterminowej warto zrazić do siebie hodowców – lojalną grupę wyborców Partii Republikańskiej, która czerpie korzyści z wysokich cen wołowiny – jeśli dzięki temu uda się obniżyć koszty dla konsumentów”.
Trump namawia rolników do obniżenia cen
Donald Trump namawiał hodowców do obniżenia cen wołowiny, ale nie spotkał się ze zrozumieniem. Kolejnym krokiem administracji prezydenta USA było zwolnienie z ceł importowanej wołowiny z Argentyny i czterokrotne zwiększenie limitu ilości mięsa, które może trafić do USA. Obie decyzje motywowane były troską Trumpa o rolników i konsumentów:
„Prezydent kocha naszych farmerów, a także amerykańskich konsumentów. I chce dobrze postąpić wobec obu stron, dlatego natychmiastowe rozwiązanie problemu rosnących cen wołowiny – prezydent chce je obniżyć, ponieważ musimy zwiększyć podaż” – tłumaczyła dziennikarzom rzeczniczka prasowa Białego Domu Karoline Leavitt.
Inna rzeczniczka, Anna Kelly, napisała w oświadczeniu:
– „Administracja osiąga oba te cele, zwiększając import wołowiny z Argentyny, aby obniżyć ceny konsumenckie w perspektywie krótkoterminowej, a jednocześnie wdrażając nową inicjatywę USDA, która wesprze farmerów i zwiększy liczebność stad bydła, aby utrzymać niższe ceny w perspektywie długoterminowej”.
Amerykańscy hodowcy: import zaszkodzi producentom bydła
Amerykańscy hodowcy nie uwierzyli w zapewnienia Białego Domu. National Cattlemen’s Beef Association, najważniejsza organizacja sektora bydła i wołowiny w USA, w październiku 2025 r. wydała oświadczenie, w którym stwierdziła, że zwiększenie importu argentyńskiej wołowiny nie rozwiąże problemu cen w sklepach, za to uderzy w krajowych producentów.
– „Rolnicy i hodowcy zrzeszeni w NCBA mają wiele obaw związanych z importem większej ilości argentyńskiej wołowiny w celu obniżenia cen dla konsumentów. Plan ten powoduje jedynie chaos w krytycznym dla amerykańskich hodowców bydła okresie roku, nie przyczyniając się jednocześnie do obniżenia cen w sklepach spożywczych” – powiedział Colin Woodall, dyrektor generalny NCBA.
NCBA wskazywała też, że problem nie dotyczy tylko samej ceny. Organizacja przypominała, że Argentyna sprzedała w ciągu pięciu lat na rynek amerykański wołowinę wartą ponad 801 mln dolarów, podczas gdy Stany Zjednoczone sprzedały do Argentyny wołowinę za niewiele ponad 7 mln dolarów. Hodowcy zwracali również uwagę na historię występowania pryszczycy w Argentynie i ryzyko dla amerykańskiej produkcji zwierzęcej.
W ocenie NCBA administracja powinna pozwolić rynkowi działać, zamiast interweniować w sposób, który szkodzi wiejskiej Ameryce. Dla hodowców oznacza to jedno: gdy ceny wołowiny rosną, politycy mówią o ochronie konsumenta, ale narzędzie wybierają takie, które najpierw zwiększa presję na producenta.
Trump jak von der Leyen?
Decyzja Donalda Trumpa nie powinna budzić zdziwienia w Polsce, czy szerzej w Europie. Podobną decyzję podjęła przecież Komisja Europejska, finalizując umowy handlowe z największymi na świecie producentami wołowiny - Argentyną i Brazylią, czyli państwami Mercosur, oraz Australią. Dokładnie wtedy, gdy polska wołowina zdobyła pozycję lidera na rynku UE, a jej ceny osiągnęły rekordowe poziomy.
– „W okresie styczeń–październik 2025 r. łączny eksport wołowiny z Polski przekroczył 364 tys. ton, z czego 276 tys. ton stanowiła wołowina świeża i chłodzona, a 88 tys. ton wołowina mrożona. Łączna wartość eksportu w tym okresie wyniosła ok. 2,74 mld euro, co oznacza dalszy wzrost względem lat poprzednich. Głównym kierunkiem sprzedaży pozostaje rynek Unii Europejskiej, (…) najważniejszymi rynkami zbytu są Włochy, Niemcy, Hiszpania i Niderlandy, co potwierdza trwałą pozycję Polski wśród kluczowych dostawców wołowiny na rynku unijnym” – czytamy w artykule „Świat kupuje polską wołowinę” opublikowanym na PolitykaRolna.pl
Efekty tymczasowego (bez zgody Parlamentu UE) uruchomienia umowy z Mercosur od 1 maja 2026 r. pojawiły się już w pierwszych dniach.
– „Strata na byku 1000 zł/szt. Ceny bydła lecą na łeb na szyję” – informowała Dorota Kolasińska w artykule opublikowanym w naszym portalu. – „Według najnowszego raportu Meat Market Observatory z dn. 7 maja ceny bydła w kl. R w UE są na poziomie 6,93 euro/kg. Spore spadki cen widoczne są we Włoszech, Hiszpanii i na Węgrzech, w Polsce oraz w Niemczech”. Przedstawiciele branży oceniają sytuację jako tragiczną i wiążą ją bezpośrednio z nasyceniem rynku towarem z Mercosur.
Rolnik płaci za fotel polityka
Jak widać, rolnicy nie są priorytetowo traktowani ani w Europie, ani w USA. Jest ich po prostu za mało, by wpływali na losy wyborów. Oczywiście nie są bez znaczenia – tak w poszczególnych stanach USA, jak w poszczególnych państwach UE ich liczebność może być różna i w wyborach lokalnych ich głosy mogą mieć większe znaczenie. Ale gdy w grę wchodzą naprawdę wielkie interesy, gospodarstwa mogą co najwyżej zapłacić za ich powodzenie.
Albert Katana
