Gospodarstwo Artura Marciniaka od kilkunastu lat koncentruje się wyłącznie na hodowli bydła mięsnego. Dziś jego podstawą są dwie rasy: limousine oraz blonde d’Aquitaine. Wcześniej w gospodarstwie utrzymywano także bydło mleczne, jednak z czasem produkcja została wyraźnie ukierunkowana.
Jak podkreśla hodowca, najważniejszą częścią sprzedaży są odsadki, ale gospodarstwo oferuje również materiał hodowlany.
– Większość naszej sprzedaży w gospodarstwie to sprzedaż odsadków. Natomiast część produkcji obejmuje także hodowlany materiał rozpłodowy, jałówki oraz buhaje – mówi Artur Marciniak.
Do Francji po lepszą genetykę
Od trzech lat hodowca kupuje bydło we Francji. Decyzja nie była przypadkowa. Jej głównym celem było podniesienie wartości hodowlanej stada.
– Zdecydowaliśmy się na to ze względu na chęć podniesienia wartości genetycznej i hodowlanej naszego stada, a w Polsce mieliśmy już ograniczony wybór, wciąż kręciliśmy się wokół tych samych byków – wyjaśnia rolnik.
Jak zaznacza, Francja pozostaje europejską kolebką hodowli ras mięsnych. Właśnie tam można znaleźć stada budowane przez pokolenia, z bardzo długą historią pracy hodowlanej.
Na jakie cechy zwraca uwagę przy zakupie bydła?
Hodowca zaznacza, że dobór materiału hodowlanego zawsze powinien wynikać z potrzeb konkretnego stada. Nie ma jednego uniwersalnego schematu.
– Całkowita selekcja w przypadku kupowanych buhajów hodowlanych obejmowała trzy aspekty, to znaczy przede wszystkim łatwe porody, przekazywanie cech matecznych, stosunek wielkości mięsa do szkieletu oraz jego budowę genetyczną. – zaznacza hodowca.
Z kolei przy rasie blonde d’Aquitaine kluczowe znaczenie mają umięśnienie, rama oraz wysokość zwierzęcia.
Jak wygląda zakup bydła z Francji?
Import zwierząt z Francji jest bardziej złożony niż zakup bydła w kraju, ale – zdaniem hodowcy – zdecydowanie wart wysiłku w przypadku gospodarstw nastawionych na wysoką jakość.
– Sam zakup jest na początku trudny, ale bardziej polega to na przetarciu szlaków po raz pierwszy. Każdy następny zakup jest dużo prostszy – ocenia Marciniak.
Kwarantanna zwierząt odbywa się w Luksemburgu, a następnie bydło trafia do Polski transportem zorganizowanym przez wyspecjalizowaną firmę przewozową.
– Mam pewność, że bydło przyjeżdża zdrowe i w dobrym stanie, a przede wszystkim ma najwyższe parametry jakościowe – podkreśla hodowca.
Krycie haremowe, inseminacja i embriotransfer
W rozrodzie podstawą pozostaje krycie haremowe. To rozwiązanie jest najprostsze, najtańsze i – jak wskazuje praktyka gospodarstwa – najskuteczniejsze.
– Krycie haremowe jest dużo prostsze, dużo tańsze i dużo mniej wymaga od hodowcy pracy. Jest też najbardziej skuteczne – mówi Marciniak.
Jednocześnie hodowca korzysta także z inseminacji, by sięgnąć po nowe cechy genetyczne bez konieczności ciągłego zakupu kolejnych buhajów. Skuteczność tej metody w jego stadzie wynosi około 65–70%.
Najbardziej wymagającą techniką pozostaje embriotransfer. Choć jest kosztowny i mniej skuteczny, daje możliwość precyzyjnego doboru zarówno ojca, jak i matki przyszłego potomstwa.
Blonde d’Aquitaine rasa bardziej wymagająca
Zdaniem Artura Marciniaka limousine jest rasą prostszą w prowadzeniu, mniej wymagającą żywieniowo i lepiej rozpoznaną pod względem genetycznym. Daje także większe możliwości wyboru materiału hodowlanego.
Inaczej wygląda sytuacja w przypadku blonde d’Aquitaine, która wymaga większej uwagi zarówno w żywieniu, jak i w rozrodzie.
– Blonde d’Aquitaine to rasa dużo bardziej wymagająca, wymagająca pod względem żywieniowym, ale także zadbania o tę rasę w okresie zacieleniowym i okołowycieleniowym – podkreśla rolnik.
Jak dodaje, krowy tej rasy potrzebują zwykle więcej czasu na ponowne zacielenie po porodzie, co ma konkretne przełożenie ekonomiczne.
Rozwój gospodarstwa?
Hodowca nie ukrywa, że w Wielkopolsce barierą rozwoju bywa dostępność i cena ziemi. Dlatego – jak mówi – rozwój musi być rozsądny i oparty na realnych możliwościach finansowych.
– Najważniejsze to mierzyć chęci na możliwości. Nie jest sztuką przeinwestować w gospodarstwie i później mieć problemy finansow – zaznacza Marciniak.
Wśród planów pojawia się m.in. budowa biometanowni, która mogłaby wykorzystywać obornik produkowany w gospodarstwie. Niezmiennie najważniejszym kierunkiem pozostaje jednak poprawa wartości genetycznej stada.
– Mamy ambitne cele, żeby być jednym z najlepszych gospodarstw mięsnych w Polsce – podsumowuje hodowca.
Artur Marciniak uważa również, że polska hodowla bydła mięsnego stoi na bardzo wysokim poziomie i może śmiało konkurować z najlepszymi gospodarstwami w Europie.
– Polacy absolutnie nie mają się czego wstydzić, jeżeli chodzi o najlepsze gospodarstwa. Jesteśmy naprawdę elitą europejską i powinniśmy o to dbać – podkreśla.
