Brazylia robi kolejny krok, aby uniknąć wykluczenia z eksportu mięsa i innych produktów pochodzenia zwierzęcego do Unii Europejskiej. Jak informuje Reuters, brazylijskie Ministerstwo Rolnictwa dostosowało zasady kontroli mięsa i jego przetworów do unijnych wymogów dotyczących stosowania środków przeciwdrobnoustrojowych.
Przeczytaj również: UOKiK sprawdza umowy mleczarni z rolnikami. Chodzi o ceny i badanie mleka
Z komunikatu resortu z 1 lipca wynika, że zakłady uprawnione do eksportu do UE muszą wdrożyć audytowalne kontrole, które pokażą zgodność z europejskimi przepisami. System ma obejmować identyfikowalność zwierząt i surowców oraz przechowywanie dowodów, że dana partia towaru spełnia warunki wysyłki na rynek unijny.
Brazylia dostała jasny sygnał z Brukseli
Sprawa nie dotyczy wyłącznie dokumentów eksportowych. Unia Europejska wymaga od państw trzecich, które chcą sprzedawać mięso i inne produkty pochodzenia zwierzęcego na unijnym rynku, potwierdzenia, że zwierzęta nie otrzymały zakazanych środków przeciwdrobnoustrojowych. Chodzi m.in. o substancje stosowane w celu przyspieszenia wzrostu lub zwiększenia produkcji, a także o wybrane antybiotyki zarezerwowane dla leczenia ludzi.
Nowe zasady wynikają z rozporządzenia Komisji (UE) 2023/905 i wpisują się w unijną politykę ograniczania antybiotykooporności. Od 3 września 2026 r. kraje spoza UE muszą znaleźć się na liście państw uznanych za zgodne z tymi wymaganiami, a każda przesyłka ma być objęta odpowiednim poświadczeniem.
Brazylia z tej listy wypadła. Według unijnych dokumentów Komisja Europejska nie otrzymała gwarancji, że kraj wdrożył środki niezbędne do spełnienia wymogów dla kilku kategorii produktów. Chodzi m.in. o bydło, drób, produkty akwakultury, miód i osłonki.
Nowy protokół ma pomóc, ale czasu jest mało
Brazylia zatwierdziła protokół certyfikacji bydła wolnego od określonych środków przeciwdrobnoustrojowych. To ma być odpowiedź na zarzuty Brukseli i próba utrzymania handlu z UE. Problem polega jednak na tym, że procedury ruszają późno, a termin wejścia nowych wymogów jest już blisko.
Reuters podaje, że Unia Europejska jest ważnym odbiorcą brazylijskiego mięsa. W 2025 r. wartość eksportu drobiu z Brazylii do UE wyniosła ok. 800 mln dolarów, a eksport wołowiny przekroczył 1 mld dolarów. Ewentualne ograniczenia uderzyłyby więc nie tylko w pojedyncze zakłady, ale w znaczną część brazylijskiego sektora mięsnego.
Wcześniej pisaliśmy, że Brazylia nie traktowała decyzji Brukseli jako dowodu problemu z jakością mięsa. Przedstawiciele brazylijskich instytucji przekonywali, że UE oczekuje dodatkowych gwarancji proceduralnych, a nie wskazuje konkretny przypadek niebezpiecznej żywności. Więcej na ten temat pisaliśmy tutaj:
Zarzecki: kto chce sprzedawać w UE, musi grać według unijnych zasad
Do sprawy odniósł się także Jacek Zarzecki, wiceprzewodniczący Polskiej Platformy Zrównoważonej Wołowiny. W komentarzu opublikowanym 3 lipca wskazał, że Brazylia miała kilka lat na przygotowanie się do nowych wymogów, ale nie wdrożyła pełnego systemu certyfikacji w odpowiednim czasie.
Zarzecki zwraca uwagę, że inne państwa Mercosur, m.in. Argentyna, Urugwaj i Paragwaj, zdążyły dostosować swoje procedury i utrzymały miejsce na unijnej liście. W jego ocenie w przypadku Brazylii problemem pozostaje nie tylko czas, ale również model produkcji, w którym część gospodarstw korzysta z jonoforów, takich jak monenzyna.
Brazylijskie władze argumentują, że takie dodatki nie stanowią zagrożenia dla zdrowia ludzi. Unijne przepisy patrzą jednak na sprawę szerzej: wymagają kontroli, pełnej identyfikowalności i dowodu, że produkty kierowane do UE spełniają europejskie standardy od początku cyklu produkcji.
- KE nie może odpuścić, musi twardo respektować własne przepisy zgodnie z zasadą: chcecie sprzedawać u nas, to grajcie według naszych reguł – komentuje Jacek Zarzecki.
Spór o mięso z Brazylii będzie wracał
Decyzja Brukseli już wywołała w Brazylii głosy o protekcjonizmie i ograniczaniu konkurencji pod hasłem ochrony zdrowia publicznego. Taka narracja nie jest nowa, zwłaszcza w tle rozmów o handlu między UE a krajami Mercosur.
Dla europejskich rolników i organizacji branżowych sprawa ma jednak inny wymiar. Nie chodzi wyłącznie o sam import, lecz o równe zasady gry. Skoro producenci w UE muszą przestrzegać określonych ograniczeń dotyczących środków przeciwdrobnoustrojowych, podobne wymagania powinny obejmować także żywność sprowadzaną z państw trzecich.
Brazylia próbuje teraz udowodnić, że potrafi spełnić unijne oczekiwania. Do 3 września zostały jednak niespełna dwa miesiące. Jeśli nowe procedury nie przekonają Komisji Europejskiej, największy eksporter wołowiny na świecie może stracić dostęp do jednego z najważniejszych rynków premium.
Na podst. Reuters, Global Banking & Finance Review, Business World, Jacek Zarzecki/Facebook
