StoryEditor

Ślad węglowy w produkcji świń: jak zostać "zielonym" super‑producentem?

Jeszcze kilka lat temu o śladzie węglowym mówiło się głównie w kontekście hut, elektrowni i wielkich koncernów. Dziś coraz częściej na tej samej mapie pojawia się… chlewnia. I to nie jako problem, ale jako miejsce, w którym naprawdę da się dużo zmienić – bez poświęcania wyników produkcyjnych.

02.01.2026., 07:00h

Produkcja świń – dobrze prowadzona, oparta na precyzyjnym żywieniu i nowoczesnych technologiach – może być jednym z najbardziej efektywnych, z punktu widzenia emisji, źródeł białka zwierzęcego. Warunek: świadome podejście do śladu węglowego i zrozumienie, gdzie on właściwie powstaje.

Jak podkreślała podczas VII Międzynarodowej Konferencji Techniczno-Naukowej organizowanej przez AB Neo, Pellon i MSD w Szczyrku prof. Justyna Więcek z SGGW w Warszawie – świnia jest zwierzęciem wszystkożernym, ale pasze komponujemy przede wszystkim na bazie składników roślinnych. To, jak uprawimy ziemię i jak przygotujemy paszę, bezpośrednio przenosi się na ślad węglowy jednego kilograma żywca wieprzowego.

Produkcja świń – dobrze prowadzona, oparta na precyzyjnym żywieniu i nowoczesnych technologiach – może być jednym z najbardziej efektywnych, z punktu widzenia emisji, źródeł białka zwierzęcego. Warunkniem jest świadome podejście do śladu węglowego i zrozumienie, gdzie on właściwie powstaje.

Czym jest ślad węglowy w chlewni?

Ślad węglowy to wskaźnik, który opisuje całkowity wpływ naszej działalności na klimat. Można go policzyć dla gospodarstwa, jednego hektara, jednej lochy, jednego tucznika, a nawet kilograma żywca wieprzowego. Tworzą go emisje gazów cieplarnianych – zarówno tych naturalnych, jak i pochodzących z działalności człowieka. Najważniejsze w produkcji zwierzęcej są: dwutlenek węgla, metan i podtlenek azotu.

image
prof. Justyna Więcek, SGGW
FOTO:

– Nie jesteśmy w stanie wyeliminować śladu węglowego, bo to jest coś bardzo naturalnego. Każdy organizm żywy oddycha i produkuje przez to gaz cierplarniany. Każde zwierzę, każda roślina również ma w tym swój udział zwracała uwage prof. Więcek. 

Celem nie jest więc "zero emisji za wszelką cenę", ale maksymalne ograniczenie emisji wynikających z marnotrawstwa i nieefektywności, a także takie prowadzenie gospodarstwa, by jak największa część śladu była "zielona", czyli związana z obiegiem zamkniętym węgla w glebie, roślinach i produktach.

Tempo zmian klimatu

Gazy cieplarniane zawsze były w atmosferze. Problemem jest tempo, w jakim rośnie ich stężenie. Od rewolucji przemysłowej, a szczególnie od końca XX wieku, to tempo gwałtownie przyspieszyło. Dla rolnictwa oznacza to niestabilne plony, susze, ekstremalne zjawiska pogodowe i przesuwające się granice upraw.

– Bardzo ważne jest tempo zmian. To, że klimat się ociepla, to jest ewolucja. Powinno to się dziać na przestrzeni setek albo tysięcy lat, żeby wszystkie organizmy na Ziemi przyzwyczaiły się do tych zmian. A teraz to następuje za szybko – mówiła profesor.

W odpowiedzi na te zmiany powstały międzynarodowe porozumienia klimatyczne – od Ramowej Konwencji ONZ, przez Protokół z Kioto, po porozumienie paryskie z 2015 roku, w którym około 150 krajów zadeklarowało działania na rzecz zahamowania globalnego ocieplenia. Unia Europejska zobowiązała się, że do 2030 roku ograniczy emisję gazów cieplarnianych o 55% względem 1990 roku, a do 2050 roku osiągnie zero emisji netto.

– Unia Europejska powiedziała: my wam pokażemy, że jesteśmy w stanie do roku 2030 obniżyć produkcję gazów cieplarnianych o 55% w stosunku do roku 1990, a w 2050 roku mieć zerową emisję netto – przypominała prof. Więcek.

To ambitny plan. Czy realistyczny? O tym oraz o sposobach na ograniczanie emisji w gospodarstwach nastawionych na produkcję świń przeczytacie w lutowym wydaniu top świnie. Zapraszamy do lektury!

Anna Kurek
Autor Artykułu:Anna Kurek

redaktor „top agrar Polska”, zootechnik, specjalistka w zakresie hodowli trzody chlewnej.

Pozostałe artykuły tego autora
Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
02. styczeń 2026 09:01