StoryEditor

Miał rozwijać gospodarstwo mleczne, teraz to „temat zamknięty"

Krzysztof Śliwowski wraz z żoną i pięciorgiem dzieci we wsi Osipy-Wydziory Drugie na Podlasiu prowadzi gospodarstwo mleczne. Były plany na rozbudowę i nowe inwestycje. Ceny mleka niestety na to nie pozwalają, więc plany trzeba było odłożyć.

29.05.2026., 15:09h

Gospodarstwo Krzysztofa i Justyny Śliwowskich odwiedziłam w 2019 r. Wówczas oglądałam ich nowopowstałą oborę budowaną własnym sumptem. Od tamtej pory w gospodarstwie sporo się zmieniło i małżeństwo parło na przód. W czasie tych 7 lat zwiększyli pogłowie krów z 75 krów do 100-110 szt. w doju, a powierzchnię użytków z 58 ha do 103 ha. Powstał dodatkowo jałownik i silosy przejazdowe, a wydajność wzrosła z 9,9 tys. l do 11 tys. l średnio od krowy. Imponujące! Sytuacja na rynku mleka mimo górek i dołków w ostatnich latach pozwalała na inwestycje.

image
Gospodarstwo Krzysztofa i Justyny Śliwowskich na Podlasiu.
FOTO: Kolasińska

Jeszcze pod koniec ubiegłego roku sytuacja wydawała się względnie stabilna. Jak mówi Krzysztof, w listopadzie ub.r. ceny mleka „w miarę się trzymały”, ale później zaczęły systematycznie spadać. Dziś to właśnie opłacalność produkcji i koszty są jednym z największych problemów w gospodarstwie, stanowiących hamulec w rozwoju.

– Dłuższy czas ceny mleka trzymały się powyżej 2,50 zł/l. Ostatnia faktura to już 1,93 zł/l. Ten spadek jest powolny, ale systematyczny – mówi rolnik. Warto zaznaczyć, że drożeje paliwo, nawozy, pasze treściwe z zakupu nadal utrzymują się na wysokich poziomach. Łatwo nie jest, powie to każdy producent mleka w Polsce.

Około 100 krów i ponad 100 tys. litrów mleka miesięcznie

Skala produkcji w gospodarstwie wzrosła. Rolnik doi około 100-110 krów, a miesięczna produkcja mleka sięga około 100 tys. litrów. Młodzieży jest prawie drugie tyle. Byczki są sprzedawane do okolicznych gospodarstw. Średnia wydajność stada przekracza 11 tys. litrów mleka od krowy.

To poziom, który świadczy o dobrze prowadzonej produkcji, ale nawet przy takich wynikach coraz trudniej mówić dziś o komforcie finansowym. Wysoka wydajność nie rekompensuje spadającej ceny skupu i rosnących kosztów funkcjonowania gospodarstwa, które prowadzone jest przy dobrze zorganizowanej współpracy całej rodziny.

image
FOTO: Katarzyna Kanadys

Największy koszt? Żywienie stada

Rolnik nie ma wątpliwości, że jednym z największych obciążeń pozostaje dziś żywienie krów, szczególnie w zakresie pasz treściwych. Gospodarstwo jest samowystarczalne pod względem pasz objętościowych – traw i kukurydzy, dodatkowo uprawiane jest również pszenżyto.

Choć ceny zbóż utrzymują się na niskim poziomie, rynek pasz treściwych nie przyniósł wyraźnej ulgi. Podstawą dawki są jednak pasze objętościowe z własnej produkcji. To właśnie własna baza paszowa daje gospodarstwu względne bezpieczeństwo.

image
FOTO: Katarzyna Kanadys

Własna pasza daje oddech

W gospodarstwie wszystkie pasze objętościowe pochodzą z własnej produkcji. To dziś kluczowy element organizacji żywienia stada. W żywieniu krów rolnik wykorzystuje sianokiszonkę z traw, kiszonkę z kukurydzy, a także pasze treściwe: soję, rzepak i śruty. Część komponentów przygotowuje we własnym zakresie.

– Robimy coś na zasadzie własnego mieszalnika, do którego wchodzą witaminy, drożdże i inne dodatki, dodaję pszenżyto i dodatkowo gotową mieszankę paszową z zakupu – podkreśla Krzysztof.

image
Gospodarstwo Krzysztofa i Justyny Śliwowskich na Podlasiu.
FOTO: Śliwowski

Świetny pierwszy pokos i większy areał kukurydzy

W tym roku wyjątkowo dobrze wypadł pierwszy pokos traw. Dla gospodarstwa, które opiera się na własnych paszach objętościowych, ma to ogromne znaczenie.

– Naprawdę udało się zebrać świetny pierwszy pokos, dobrze też zapowiada się kukurydza. Siałem na początku maja, już jest w fazie 5. liścia, dziś robiłem oprysk. Wygląda super, zobaczymy jak będzie z deszczem  – mówi rolnik.

W tym sezonie kukurydza została zasiana na większej powierzchni niż wcześniej, właśnie po to, by poprawić bezpieczeństwo paszowe.

Do tej pory kukurydza była przeznaczana głównie na kiszonkę, bo jak przyznaje rolnik „był głód wszystkiego” i trudno było zbudować większy zapas objętościówek w ostatnich latach.

Najważniejszym priorytetem baza paszowa

Gospodarstwo obrabia dziś około 102–103 ha. Przy obecnej skali produkcji właściciel nie ma wątpliwości, że dalsze funkcjonowanie i rozwój zależą przede wszystkim od zabezpieczenia gruntów i paszy. Wiadomo jakie są ceny ziemi na Podlasiu, które mlekiem stoi.

– Teraz moim priorytetem jest dobrze dbać o ziemię i uprawy. W oborze już jest wszystko dopracowane, jest wysoka wydajność, wszystko mamy, teraz trzeba pracować nad bazą paszową – podkreśla.

W gospodarstwie dużą wagę przykłada się do odnawiania użytków zielonych na gruntach ornych. Jak tłumaczy rolnik, najlepsze plony dają młode zasiewy, natomiast starsze trawy wyraźnie słabną, trzeba dosiewać, ale można je użytkować nawet kilka lat z rzędu uzyskując przyzwoite plony.

– Młoda, świeżo posiana po kukurydzy, daje bardzo dobry plon. Już ta dwuletnia daje 50% tego. Użytkujemy dwa lata, na trzeci rok likwidujemy – wyjaśnia Krzysztof.

To wymaga dodatkowej pracy i nakładów, ale pozwala utrzymać odpowiednią jakość i ilość paszy objętościowej.

W gospodarstwie pomaga już kolejne pokolenie

image
FOTO: Katarzyna Kanadys

Choć codzienność w produkcji mleka bywa coraz trudniejsza, hodowca może liczyć na wsparcie rodziny. Kiedy byłam w ich gospodarstwie dzieci było czworo, obecnie jest pięcioro. Najstarsza córka ma 17 lat, a najmłodszy syn 7. Rodzice nauczyli dzieci zamiłowania do tej pracy, do rolnictwa i tego, że razem można więcej. Jeden z nich najbardziej lubi pracę przy krowach, dwóch pozostałych bardziej woli pracę maszynami. Córka też pomaga przy codziennych obowiązkach, a najmłodsi towarzyszą rodzicom.

Jak przyznaje, starsze dzieci potrafią już wejść w codzienny rytm pracy przy stadzie i w razie potrzeby przejąć część obowiązków. To ważne wsparcie w gospodarstwie, w którym pracy na co dzień nie brakuje.

image
FOTO: Katarzyna Kanadys

Rozwój? Na razie temat zamknięty

Choć gospodarstwo jest dobrze zorganizowane i osiąga wysokie wyniki produkcyjne, plany dalszej rozbudowy musiały zostać odłożone. Hodowca nie ukrywa, że przy obecnych realiach ekonomicznych trudno myśleć o większych inwestycjach.

– Już byśmy chcieli pójść dalej, może jakaś rozbudowa, jakieś roboty by się marzyły, ale teraz jest temat po prostu zamknięty – mówi Krzysztof.

Na dziś najważniejsze pozostaje utrzymanie stabilności produkcji, zabezpieczenie bazy paszowej i ostrożne zarządzanie kosztami. Bo nawet w dobrze prowadzonym stadzie, przy wydajności przekraczającej 11 tys. litrów od krowy, spadek ceny mleka szybko odbiera przestrzeń do rozwoju.

Tymczasem trzymamy kciuki za rodziców i za najmłodszych, bo takich właśnie potrzeba polskiemu rolnictwu.

Dorota Kolasińska
Autor Artykułu:Dorota Kolasińska
Pozostałe artykuły tego autora
Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
29. maj 2026 17:01