Aż 257 spośród 2918 firm biorących udział w targach Agritechnica reprezentowało Chińską Republikę Ludową. To firmy z Państwa Środka, zaraz po gospodarzu – Niemczech i Włoszech stanowiły trzecią najliczniejszą siłę listopadowych targów. Z sąsiednich Indii w Hanowerze pokazało się 92 wystawców. Czy po zabawkach, ubraniach, elektronice i samochodach do Europy trafią masowo produkowane ciągniki i maszyny rolnicze? Wiele na to wskazuje, bo włodarze największych azjatyckich koncernów nie zwalniają tempa rozwoju, a inżynierowie usilnie rozwijają coraz to większe – bardziej europejskie konstrukcje. Zobaczmy, czym zachwycili azjatyccy potentaci.
Ile koni mają traktory z Chin?
Kluczowym graczem na europejskim rynku może się okazać koncern Weichai Lovol, którego ciągniki Aupax, a ostatnio także kombajny oferuje w naszym kraju firma Korbanek. Warto podkreślić, że wskutek obranej przez Chińczyków strategii kreowania dwóch marek, bliźniacze ciągniki Lovol dostępne są m.in. na placu firmy Elrol. Trzon oferty koncernu Weichai Lovol, którego obecne zdolności produkcyjne przekroczyły 100 tys. ciągników rocznie, stanowią dziś jeszcze ciągniki o mocy poniżej 130 KM, jednak co pokazały targi w Hanowerze oraz wrześniowe Agro Show w Bednarach, firma celuje zdecydowanie wyżej. Na obu wystawach lśniły modele o mocy 240 KM i więcej. Obok niewielkiego elektrycznego ciągnika E1000 to właśnie ogromny 300-konny Lovol 3004 wzbudził największe zainteresowanie.
Model 3004 ma być stosunkowo prostym ciągnikiem, który zaoferuje klientowi moc, uciąg oraz podstawowe udogodnienia, których spodziewalibyśmy się w tak dużej maszynie. Moc 300 koni generowana jest przez silnik Weichai o pojemności prawie 10 l. Ta jednostka została już homologowana do Stage V i oferuje wachlarz mocy od 247 do 280 kW, a zatem można się spodziewać zarówno mniejszych, jak i większych braci modelu 3004. Masa podstawowego ciągnika to 10,8 t, czyli minimalnie mniej od europejskich konkurentów z segmentu 300+, gdzie masy to zazwyczaj 11–12 ton, a przekładnia oferuje 18 × 9 przełożeń z rewersem.
W kabinie nie znajdziemy dźwigni mechanicznych od hydrauliki (200 l/min i 5 złączy w standardzie), a przełączniki są oznaczone kolorami i umiejscowione wygodnie pod ręką. Kabina jest już prawie na zachodnim poziomie. Brakuje zintegrowanego z fotelem podłokietnika, być może przyjdzie na to czas w modelu z pełnym powershiftem.
Więcej o chińskim rolnictwie i ambitnych planach koncernu Weichai Lovol przeczytasz w grudniowym numerze top agrar Polska od strony 100.
Zoomlion pokazał hybrydowy kombajn
Wysoka klasa, międzynarodowy zasięg, nowe źródła energii – to strategia firmy Zoomlion Agricultural Machinery. Najlepszym tego przykładem jest zaprezentowany w Hanowerze kombajn, któy jest nie tylko znacznych rozmiarów, ale ma również unikalny hybrydowy napęd. Ponadto Zoomlion przywiózł do Niemiec jeszcze trzy hybrydowe ciągniki DV3504, DQ2604 i DL1604. Kombajn H7-600E ma moc 480 KM (szczytowo ponad 600 KM), a hybrydowe ciągniki łączące wysoką moc, oszczędność paliwa oraz poprawiony komfort operatora oferują zakres mocy od 160 do 350 KM.
Zwiastunem nadchodzącej technologii była też transmisja na żywo z Chin pracy ciągnika DV3504 w trybie autonomicznym. Pokaz obejmował pięć prezentowanych jednocześnie ujęć: nagranie z drona, kamery przednie i tylne ciągnika, widok wnętrza kabiny oraz platformę zarządzania w chmurze. Uczestnicy mogli obserwować, jak ciągnik samodzielnie generuje optymalne ścieżki, wykonuje różne manewry skrętne, w tym manewry X-turn oraz utrzymuje precyzję co do centymetrów dzięki połączeniu wielu sensorów i precyzyjnemu systemowi pozycjonowania.
Hybrydowy kombajn Zoomlion z dwoma rotorami waży 22,6 t i jak deklaruje producent, powinien być w stanie uporać się z 4–6 ha w godzinę, oszczędzając przy tym niemało energii. W przypadku kombajnu Zoomlion jednostkę dostarczyła firma Yuchai, jest to model YCK o pojemności 11 l w najnowszej specyfikacji spełniającej normę Stage V, a więc z kompletem elementów układu oczyszczania spalin. Jest to silnik szeroko spotykany w chińskich spycharkach, ładowarkach przegubowych czy dużych generatorach. Producent deklaruje, że udało się wyeliminować 70% przekładni pasowych, a większość pracy spoczywa na 12 silnikach elektrycznych chłodzonych cieczą. Również napęd jazdy jest elektryczny, tak samo jak napęd hedera.
To wszystko w połączeniu z niedużym akumulatorem trakcyjnym ma pomóc w obniżeniu energochłonności o ok. 30% względem konwencjonalnego kombajnu. Obie osie napędzane są elektrycznie, zaś maksymalna prędkość jazdy podczas transportu to aż 40 km/h, podczas pracy do 12 km/h. W przypadku hedera do zbóż producent przewidział szerokości od 7,6 do 9,2 m, zaś przystawka do kukurydzy ma 8 lub 12 rzędów. Wymiary separatora to 1440 na 600 mm, zaś rotory mają 4200 mm długości i 445 mm średnicy. Pojemność zbiornika na ziarno wynosi 11 m3, a prędkość rozładunku to 110 l/s.
Dodajmy, że obecna na targach niemiecka spółka zależna Zoomlion – Rabe przedstawiła również trzy nowe narzędzia: inteligentny pług Super Albatros, maszynę do uprawy Phoenix T 600 oraz bronę talerzową Pandion M 500, oferując kompleksowe rozwiązania rolnicze dopasowane do różnych warunków glebowych.
Zawrotna skala produkcji ciagników TAFE
Indyjska firma TAFE – Tractors and Farm Equipment Limited, jeden z największych producentów ciągników na świecie, zaprezentowała swój ciągnik hybrydowy nowej generacji – TAFE EVX75, łącząc 75-konny hybrydowy układ napędowy z silnikiem wysokoprężnym EU Stage V i akumulatorem elektrycznym 400 V. Ten podwójny układ napędowy umożliwia ciągnikowi pracę w trybie elektrycznym o zerowej emisji spalin i hybrydowym, co sprawdza się przy wymagających pracach polowych, zapewniając elastyczność, oszczędność paliwa i dbałość o środowisko. Chłodzony cieczą układ wysokiego napięcia zapewnia niezawodną pracę, a 3-biegowa skrzynia biegów pozwala na osiągnięcie prędkości do 40 km/h. Model EVX75 wyposażony jest w kabinę z pełnym systemem HVAC, elektrohydrauliczny podnośnik tylny i niezależny WOM. Dzięki układowi hydraulicznemu o wysokim przepływie i technologii gotowej do automatyzacji, idealnie nadaje się do wydajnej i ekologicznej pracy w każdym środowisku.
Flagowy model 1015 oznacza wejście marki do kategorii maszyn o mocy ponad 100 KM. Wyposażony w silnik EU Stage V o mocy 103 KM, przekładnię Power Shuttle 30 F + 15 R oraz udźwig 4000 kg, ciągnik ten został stworzony do ciężkich prac, w czym pomóc ma klimatyzowana kabina zapewniająca operatorowi komfort i wydajność podczas długich godzin pracy.
Z kolei zaprezentowana w Hanowerze całkowicie nowa seria TAFE 6065 łączy w sobie zwinność i wydajność. Napędzany silnikiem Stage V o mocy 65 KM i dostępny z hydrostatyczną lub mechaniczną przekładnią nawrotną ciągnik ma niewielką masę, która minimalizuje ugniatanie gleby, oferując jednocześnie doskonałą zwrotność w sadach, winnicach i zakładach komunalnych. Jest wyposażony w kabinę.
Gospodarstwa w Indiach stają się coraz mniejsze
Warto podkreślić stosunkowo niedługą historię azjatyckich marek. Firma TAFE Tractors została założona w 1960 r. w Indiach. To mimo upływu lat kraj małych, biednych rolników, których gospodarstwa wciąż się dzielą i stają się coraz mniejsze. Większość rynku w Indiach to ciągniki poniżej 100 KM, a ten segment stanowi 55–60% światowego wolumenu. Jeszcze w latach 70. TAFE produkowała 300 traktorów rocznie, a obecnie firma sprzedaje ponad 200 tys. ciągników na rynkach krajowych i międzynarodowych, oferując szeroki zakres mocy od 20 do 110 KM (ramka).
Średnia powierzchnia gospodarstwa w tym kraju spadła poniżej 2 ha, co wymusza rozwój mechanizacji w zdecydowanie innym kierunku niż to obserwujemy w Europie. Nie przeszkadza to jednak hinduskim inżynierom rozwijać modele o mocy powyżej 100 KM, technologię hybrydową i autonomię. Dlatego też w 2023 roku TAFE weszła na rynek europejski, wprowadzając ciągniki zgodne z normą emisji spalin EU Stage V, elektryczne i koncepcyjne ciągniki wodorowe, tworząc rosnącą sieć ponad 200 dealerów w ponad 20 krajach.
Czy azjatyckie marki zaistnieją na europejskim rynku ciągników i maszyn rolniczych?
Zdecydowanie tak! Nie nastąpi to jednak błyskawicznie, bo producenci muszą jeszcze dopracować konstrukcje w kilku aspektach, m.in. wydajności i obsługi. Drugą słabością (na razie) jest nierozwinięta sieć sprzedaży i obsługi serwisowej, bez której nie ma co liczyć na zachęcenie europejskiego rolnika, nawet za zdecydowanie niższą cenę.
Ten artykuł pochodzi z wydania Agroszef 1/2026
czytaj więcej
