Chodzi o radykalne zwiększenie puli środków na ekoschematy. Zdaniem Federacji pozwalają na to obowiązujące przepisy unijne.
Ograniczanie popularnych ekoschematów to zły pomysł
Jeszcze w czwartek opisywaliśmy stanowisko Stowarzyszenia Rolników Produkcyjnych Wspólna Rola, które przekonywało, że ekoschematy stały się ofiarą własnego sukcesu. Rolnicy masowo wdrożyli praktyki promowane przez nową Wspólną Politykę Rolną, ale budżet przeznaczony na ich finansowanie nie został zwiększony.
Efektem są niższe stawki dopłat, kolejne ograniczenia oraz dyskusja o przyszłości takich działań jak Integrowana Produkcja Roślin.
Teraz do tej debaty dołącza Federacja Branżowych Związków Producentów Rolnych. Organizacja nie zgadza się z kierunkiem zmian polegającym na ograniczaniu popularnych ekoschematów i przekonuje, że problem można rozwiązać w inny sposób – zwiększając środki przeznaczone na ich finansowanie.
25% to minimum, a nie limit
Kluczowym argumentem Federacji jest interpretacja obowiązujących przepisów Wspólnej Polityki Rolnej.
Jak przypomina organizacja, państwa członkowskie muszą przeznaczyć na ekoschematy co najmniej 25% budżetu płatności bezpośrednich, jednak przepisy nie określają górnego limitu. W praktyce oznacza to, że Polska może zwiększyć udział środków kierowanych na ten instrument, jeśli uzna to za zasadne.
– Zamiast spierać się, które praktyki obciąć, powiększmy tę część budżetu, która trafia wyłącznie do rolników realnie produkujących. To rozwiązanie mieści się w prawie: 25% to dolny próg, nie górny. Jest wystarczająco dużo czasu, żeby wprowadzić w życie naszą propozycję i żeby zafunkcjonowała w przyszłym roku. To odpowiedź na oczekiwania rolników – mówi Marian Sikora, przewodniczący Federacji Branżowych Związków Producentów Rolnych.
To pierwszy tak jednoznaczny apel jednej z największych organizacji producentów rolnych, aby zamiast ograniczać katalog ekoschematów zmienić sposób podziału pieniędzy w ramach krajowej koperty płatności bezpośrednich.
To jedyne wsparcie kierowane wyłącznie do aktywnych rolników
Federacja zwraca uwagę, że ekoschematy mają szczególny charakter. Są jedynym elementem płatności bezpośrednich, który trafia wyłącznie do aktywnych zawodowo rolników realizujących dodatkowe zobowiązania środowiskowe.
Zdaniem organizacji każda redukcja środków najmocniej uderza właśnie w gospodarstwa produkujące żywność, inwestujące w rozwój oraz ponoszące koszty wdrażania nowych praktyk. Dlatego zamiast ograniczać finansowanie, należy zapewnić środki pozwalające utrzymać dotychczasowe zasady wsparcia.
Ten argument dobrze wpisuje się w prowadzoną od kilku tygodni dyskusję. Organizacje rolnicze podkreślają bowiem, że obecne problemy nie wynikają z błędów popełnionych przez rolników, lecz z faktu, że zainteresowanie ekoschematami okazało się znacznie większe od wcześniejszych prognoz.
Nie likwidować praktyk, w które gospodarstwa już zainwestowały
Federacja sprzeciwia się planom ograniczania działań, które – jej zdaniem – przynoszą wymierne korzyści środowiskowe i zostały już wdrożone przez tysiące gospodarstw.
Na liście praktyk, które powinny pozostać finansowane, znalazły się: wymieszanie słomy z glebą, doglebowa aplikacja nawozów naturalnych, uproszczone systemy uprawy, a także Integrowana Produkcja Roślin.
Zdaniem Federacji wycofywanie wsparcia dla tych działań oznaczałoby zmianę reguł w trakcie gry. Wielu producentów zdecydowało się na ich wdrożenie właśnie dlatego, że państwo zachęcało do tego poprzez system dopłat.
Propozycja oznacza również trudny wybór dla ministerstwa
Federacja nie postuluje zwiększenia środków przekazywanych Polsce przez Unię Europejską. Jej propozycja oznacza zmianę podziału pieniędzy już dostępnych w ramach krajowej koperty płatności bezpośrednich.
To właśnie ten element będzie prawdopodobnie najtrudniejszy dla resortu rolnictwa. Ministerstwo już wcześniej wskazywało, że zwiększenie finansowania ekoschematów oznaczałoby konieczność ograniczenia środków przeznaczanych na inne instrumenty, przede wszystkim Podstawowe Wsparcie Dochodów.
Z kolei organizacje rolnicze coraz częściej przekonują, że warto rozważyć taki scenariusz, jeżeli alternatywą mają być kolejne spadki stawek i likwidacja popularnych praktyk.
Potrzebne są przewidywalne zasady
W swoim stanowisku Federacja apeluje również o rezygnację z planowanej degresywności płatności w ekoschemacie "Dobrostan tuczników", dopracowanie zasad niskoemisyjnej produkcji bydła oraz przygotowanie podobnego rozwiązania dla produkcji trzody chlewnej w kolejnej perspektywie finansowej.
Jednocześnie organizacja podkreśla, że wszelkie zmiany powinny być poprzedzone konsultacjami i odpowiednio wcześnie komunikowane rolnikom. Wielu producentów podejmowało decyzje inwestycyjne w oparciu o obowiązujące zasady, dlatego – zdaniem Federacji – nagłe wycofywanie wsparcia mogłoby podważyć zaufanie do całego systemu.
Krzysztof Zacharuk
