Podczas 23. edycji Międzynarodowego Forum Społeczności Mleczarskiej w Białymstoku ekspert mówił także o obszarach, w których konkurujące ze sobą firmy powinny współpracować.
Każdy musi mieć własną strategię
Jednym z głównych tematów panelu była strategia polskiego mleczarstwa do 2035 roku. Maciej Tomaszewski zwrócił uwagę, że nie należy przeciwstawiać strategii całej branży indywidualnym planom przedsiębiorstw.
– Nie wyobrażam sobie, że istnieje którykolwiek z podmiotów, który nie miałby swojej strategii – mówił prezes Hochland Polska.
Jak zaznaczył, w Hochland nadal pracuje się na strategiach pięcioletnich. Taki okres pozwala nie tylko planować inwestycje i rozwój, ale także reagować na zmiany rynkowe. Jednocześnie są obszary, w których poszczególne firmy powinny działać wspólnie. Nie oznacza to jednak rezygnacji z konkurencji.
– Wszyscy jesteśmy konkurentami i to się nie zmieni – podkreślał Tomaszewski.
Wspólne działania całej branży
Prezes Hochland Polska wskazał cztery obszary, w których potrzebna jest szersza współpraca sektora. Pierwszym są legislacja i regulacje, zarówno krajowe, jak i unijne. Tomaszewski wskazywał w tym kontekście również na bezpieczeństwo energetyczne i żywnościowe oraz odporność przedsiębiorstw.
Drugim jest promocja mleczarstwa, w tym zachęcanie młodych ludzi do przejmowania gospodarstw i rozwijania produkcji mleka.
Trzeci obszar stanowi promocja produktów mlecznych wśród konsumentów. Chodzi m.in. o jasne komunikowanie ich znaczenia i przeciwdziałanie dezinformacji. Czwartym filarem jest eksport.
Tomaszewski podkreślał więc potrzebę współpracy tam, gdzie wspólne działania mogą przynieść korzyść całemu sektorowi, przy zachowaniu konkurencji pomiędzy przedsiębiorstwami.
"Większy nie zawsze znaczy lepszy"
Jedna z najważniejszych tez Tomaszewskiego dotyczyła skali działalności. Przez lata wzrost produkcji i rozbudowa przedsiębiorstw były naturalnym sposobem wzmacniania pozycji rynkowej. Zdaniem prezesa Hochland Polska w kolejnej dekadzie sama wielkość może jednak nie wystarczyć.
– Nie musi być tak, że ci, którzy będą więksi, będą lepsi od tych, którzy mądrzej wybiorą – powiedział.
Tomaszewski nie kwestionował znaczenia efektu skali. Zwracał jednak uwagę, że dalsza ekspansja powinna być bardziej celowana i prowadzona w określonych kierunkach.
To istotna kwestia również z perspektywy producentów mleka. Sam wzrost wolumenu produkcji nie przesądza bowiem o rentowności całego łańcucha.
Rentowność zamiast samej skali
Zdaniem Tomaszewskiego jednym z ważnych kierunków rozwoju branży powinno być zwiększanie udziału produktów o wysokiej wartości dodanej. – Wydaje mi się, że ten akcent lekko powinniśmy przesunąć na rentowność, czyli produkty z wysoką wartością dodaną – mówił.
Wskazywał m.in. na produkty funkcjonalne i markowe. Jak zaznaczył, budowanie własnych marek wymaga jednak czasu i inwestycji.
Z perspektywy producentów mleka oznacza to, że istotne pozostają nie tylko wielkość produkcji i ilość surowca, ale także jego jakość oraz sposób wykorzystania przez przetwórstwo.
Eksport nie może być tylko sprzedażą nadwyżek
Dla polskiego mleczarstwa eksport jest jednym z ważnych kierunków rozwoju. Tomaszewski zwrócił jednak uwagę, że nie powinien on być traktowany wyłącznie jako sposób na sprzedaż nadwyżek. – Nie może eksport być traktowany na zasadzie: eksportujemy nadwyżki – podkreślał.
Jego zdaniem przedsiębiorstwa powinny świadomie wybierać regiony geograficzne, w których chcą budować swoją pozycję przez lata. Chodzi więc o długofalową obecność na konkretnych rynkach, a nie wyłącznie o bieżące poszukiwanie odbiorców.
Z punktu widzenia producentów mleka rozwój eksportu zwiększa możliwości zagospodarowania krajowej produkcji. Nie oznacza to automatycznie wyższych cen mleka, ale może ograniczać uzależnienie sektora od sytuacji na rynku krajowym.
Automatyzacja odpowiedzią na zmiany demograficzne
Kolejnym elementem przyszłości branży wskazanym przez Tomaszewskiego są efektywność operacyjna, automatyzacja i robotyzacja. Powodem są m.in. zmiany demograficzne i problemy z dostępnością pracowników. – Demografia to nie są procesy, które odwracają się nawet w kilka lat – zauważył.
Dlatego technologie mają coraz większe znaczenie dla utrzymania konkurencyjności przedsiębiorstw. Podobne wyzwania stoją przed gospodarstwami mlecznymi, które również szukają sposobów na ograniczenie nakładów pracy i poprawę efektywności.
Konkurencja i współpraca muszą iść razem
Wizja przedstawiona przez prezesa Hochland Polska nie zakłada rezygnacji z konkurencji między mleczarniami. Przedsiębiorstwa nadal będą ze sobą rywalizować, ale mogą jednocześnie współpracować tam, gdzie interes całej branży jest zbieżny.
Dotyczy to przede wszystkim regulacji, promocji mleczarstwa, komunikacji z konsumentami oraz eksportu.
Co to oznacza dla producentów mleka?
Z wypowiedzi Tomaszewskiego wynika, że przyszłość sektora nie musi opierać się wyłącznie na zwiększaniu skali. Coraz większe znaczenie mogą mieć rentowność, wartość dodana, efektywność i zdolność do budowania trwałej pozycji na rynkach zagranicznych.
Dla gospodarstw mlecznych oznacza to przede wszystkim potrzebę dalszego zwiększania efektywności i dbałości o jakość surowca. Jednocześnie ważne pozostaje silne i konkurencyjne przetwórstwo, zdolne zagospodarować krajową produkcję zarówno na rynku krajowym, jak i zagranicznym.
Najważniejszy przekaz Tomaszewskiego można więc sprowadzić do jednej myśli: w przyszłości o pozycji w mleczarstwie może decydować nie ten, kto będzie największy, lecz ten, kto najlepiej wybierze kierunek rozwoju.
Krzysztof Zacharuk
