Coraz więcej usług, coraz mniej własnych kombajnów
W gospodarstwach ubywa własnych kombajnów, bo ich utrzymanie jest drogie, a do pracy brakuje ludzi. Dlatego rolnicy częściej zlecają omłot firmom usługowym albo sąsiadom. To naturalny kierunek, bo współczesne maszyny średniej klasy mogą zebrać ponad 2 ha zboża na godzinę.
Problem w tym, że koszty pracy kombajnów mocno wzrosły. Jeszcze kilkanaście lat temu były relatywnie stabilne, ale po 2013 r. wyraźnie poszły w górę. Dziś praca nowoczesnego kombajnu o mocy 400 kW i hederze 9 m to nawet 912 zł/ha, podczas gdy 12 lat wcześniej było to 519 zł/ha. Wniosek jest prosty: zakup nowej maszyny tylko na własne potrzeby, przy pracy około 150 godzin rocznie, zwykle nie ma ekonomicznego sensu.
Ceny maszyn i brak ludzi podbijają stawki
Największy wzrost cen nowych kombajnów nastąpił w czasie pandemii i po wybuchu wojny w Ukrainie — maszyny zdrożały o około 30%. Na ceny wpływają też coraz droższe silniki spełniające normy emisji oraz ogólny wzrost kosztów produkcji.
Do tego dochodzi deficyt wykwalifikowanych operatorów. Nowoczesny kombajn to kosztowna i skomplikowana maszyna, której nie można powierzyć przypadkowej osobie. Tacy pracownicy muszą być doświadczeni i dyspozycyjni przez cały rok, a to oznacza wysokie koszty zatrudnienia.
O opłacalności decyduje organizacja
Najtańsza praca kombajnu to taka, w której maszyna ma jak najmniej przestojów. Da się to osiągnąć na dwa sposoby: zwiększyć wydajność powierzchniową albo wydłużyć czas omłotu.
Kluczowe jest dobre planowanie kolejności pól, ograniczenie dojazdów i sprawny przepływ informacji między kombajnistą, kierowcami i magazynem. Pomaga nawet prosta grupa na komunikatorze. Ważne są też odpowiednio przygotowane drogi dojazdowe, wykoszone i oznaczone wjazdy, przycięte gałęzie oraz usunięte przeszkody przy polach.
Wąskim gardłem jest odbiór ziarna
Największe kombajny nie pokażą pełni możliwości, jeśli ziarno nie będzie na bieżąco odbierane. Jak podkreśla Jakub Świerkot z Grupy Świerkot: „Największy, najdroższy, najnowocześniejszy kombajn nic nie znaczy, gdy nie zapewnimy mu sprawnego odbioru ziarna”.
Jego firma koordynuje pracę 65 kombajnów na około 50 tys. ha. Z ich wyliczeń wynika, że „600 ha to absolutne minimum, jakie musi wykosić kombajn. Rekordziści zbierają ponad 1000 ha w sezonie”. To pokazuje, że o rentowności decyduje skala i wykorzystanie sprzętu.
Jak obniżyć koszty żniw?
Najprostsze rozwiązania to wyładunek ziarna podczas jazdy, użycie odpowiednich przyczep i rozpoczynanie omłotu wcześniej — już około godz. 9–10, jeśli pozwala na to wilgotność ziarna. W praktyce warto też rozdzielać bardziej wilgotne partie zboża i lepiej wykorzystywać godziny przedpołudniowe.
Najważniejszy wniosek jest jednak szerszy: drogi kombajn sam nie gwarantuje tanich żniw. O kosztach decydują przede wszystkim wykorzystanie maszyny, logistyka i współpraca między rolnikiem a usługodawcą. Jak pokazuje praktyka, bez dobrej organizacji nawet najlepszy sprzęt nie zapewni przewagi.
Przeczytaj cały artykuł w lipcowym wydaniu TAP!
Ten artykuł pochodzi z wydania top agrar Polska 7/2026
czytaj więcej
