50 hektarów pod produkcję mleka
Adam Krupiński prowadzi gospodarstwo w miejscowości Łazarze w gminie Rajgród (woj. podlaskie). Użytkuje około 50 hektarów ziemi, połowę stanowią grunty własne, a drugą połowę dzierżawione.
Produkcja gospodarstwa jest całkowicie podporządkowana hodowli bydła mlecznego. Rolnik utrzymuje 45 krów mlecznych, a łącznie ponad 90 sztuk bydła.
- Produkcja zwierzęca, krowy mleczne. Wszystko nastawione na produkcję paszy - mówi Krupiński.
Cała kukurydza trafia na kiszonkę
W tym roku na 15 hektarach rośnie kukurydza przeznaczona wyłącznie na kiszonkę. Kolejne 6 hektarów zajmuje lucerna, a pozostałe grunty przeznaczone są pod trawy i łąki. Rolnik podkreśla, że w jego rejonie wiosenne przymrozki nie wyrządziły większych szkód. Kukurydza była wysiewana dopiero pod koniec kwietnia, dzięki czemu uniknęła uszkodzeń.
- Kukurydza jeszcze nie zdążyła wyjść z ziemi. Akurat u nas siana na koniec kwietnia była, to ominęło - dodaje Adam.
Nawożenie bez większych zmian
Pomimo wysokich cen nawozów Adam Krupiński nie zdecydował się na ograniczenie nawożenia kukurydzy.
Podstawą pozostaje tradycyjny system uprawy, orka zimowa, obornik, częściowo gnojowica, a następnie nawożenie mineralne przed siewem. - Na kukurydzy tak standardowo idzie jak co roku. Na razie nie było jeszcze takich cięć - wyjaśnia.
Zakupy nawozów na kolejny sezon rolnik planuje dopiero pod koniec roku lub bliżej wiosny.
Nie omacnica, a chwastnica była największym problemem
Choć w gospodarstwie występuje omacnica prosowianka, w tym sezonie nie wyrządziła jeszcze poważniejszych szkód. Znacznie większym wyzwaniem okazała się walka z chwastnicą jednostronną.
- W tym roku był duży problem z chwastnicą. Część kolegów i sąsiadów nie mogła sobie poradzić, bo drugi raz trzeba było poprawiać - mówi Krupiński.
Rolnik zwraca uwagę, że duża wilgotność gleby sprzyjała rozwojowi chwastów. W lipcu w jego okolicy spadło około 50 mm deszczu.
Plony kukurydzy na poziomie 50–60 ton zielonej masy
Na cięższych glebach IV klasy Adam Krupiński uzyskuje plony kukurydzy wynoszące około 50–60 ton zielonej masy z hektara. Nie planuje jednak rewolucyjnych zmian w technologii produkcji. Lucerna zajmuje w gospodarstwie 6 hektarów. Plantacje użytkowane są zazwyczaj przez cztery, a czasem nawet pięć lat. Rolnik podkreśla, że roślina lepiej znosi okresowe niedobory wody niż trawy. - Lepsza jest niż trawy, odporniejsza na suszę jest lucerna - dodaje Adam. W sezonie zbierane są cztery pokosy.
Zobacz także: Buraki wróciły do gospodarstwa po 20 latach. „Ciężki sezon trafił mi się na start”
Krowy przez cały rok pozostają w oborze
Mimo dużego udziału trwałych użytków zielonych stado nie korzysta z wypasu. Jak wyjaśnia rolnik, gospodarstwo nie dysponuje pastwiskami w pobliżu siedliska, a organizacja wypasu wymagałaby dodatkowej pracy.
- Krowy cały rok są w oborze. Nie mamy koło swojego siedliska pastwisk - mówi Krupiński.
„W portfelu zostaje mniej niż powinno”
Największe obawy rolnika dotyczą obecnie opłacalności produkcji mleka. Mleko trafia do Mlekpolu, a za czerwiec cena wyniosła, jak podaje rozmówca - 1,82 zł brutto za litr. Jednocześnie koszty prowadzenia gospodarstwa stale rosną. - W tym roku już daje się to odczuć. Trzeba myśleć o szukaniu oszczędności. Koszty z roku na rok rosną i widać po portfelu, że mniej zostaje niż to, co powinno - dodaje.
Coraz więcej gospodarstw kończy produkcję
Zdaniem Adama Krupińskiego sytuacja ekonomiczna odbija się na całym regionie. Jak mówi, w jego okolicy coraz więcej mniejszych i starszych gospodarzy decyduje się zakończyć produkcję mleka. - Dużo gospodarstw likwiduje się w okolicy. Rolnicy starsi, mniejsi, albo myślą o rezygnacji, albo już likwidują - tłumaczy Adam Krupiński.
