Minister doprowadza polskie gospodarstwa do bankructwa?
Rolnicy z NSZZ Solidarność RI ewidentnie nie mają o obecnym ministrze rolnictwa Stefanie Krajewskim dobrego zdania. – Do dymisji. Doprowadza polskie gospodarstwa do bankructwa – wołali w trakcie wtorkowego protestu pod resortem rolnictwa.
Zorganizowany 14 lipca br. pod Ministerstwem Rolnictwa i Rozwoju Wsi przez NSZZ Solidarność RI protest miał przede wszystkim zwrócić uwagę decydentów na pogłębiające się problemy ekonomiczne polskiego rolnictwa oraz konieczność podjęcia działań stabilizujących sytuację na rynkach rolnych. Główne hasło pikiety: „Nie damy się zniszczyć” miało odzwierciedlać nastroje panujące wśród producentów rolnych zmagających się z rosnącymi kosztami prowadzenia gospodarstw i coraz niższymi cenami skupu.
- Było bardzo dużo telefonów, bardzo dużo głosów, które mówiły, że coś trzeba zacząć robić. Solidarność Rolnicza nie stoi w miejscu, Solidarność Rolnicza jest pod Ministerstwem i wzywamy wszystkich rolników, wszystkie organizacje do tego, aby zaczęli walczyć o siebie, o swoje gospodarstwa, o polską wieś, o polską rację stanu – mówił Tomasz Obszański, przewodniczący organizacji.
Dodał, że rolnicy przyjechali w spontanicznym proteście, aby przedstawić ministrowi Krajewskiemu swoje problemy.
- Pan minister te problemy zna, ale trzeba mu cały czas przypominać, trzeba zmusić go do działania. Niedawno złożyliśmy pismo o odwołanie ministra Krajewskiego z funkcji ministra rolnictwa. Jest najsłabszym ministrem, jaki do tej pory był. Doprowadza polskie gospodarstwa do bankructwa. Ludzie mają coraz więcej problemów na rynku mięsa, drobiu, mleka, zboża, tytoniu. Wszędzie, gdzie się ręki nie przyłoży, tam są problemy. Dlatego mówimy stanowcze nie Panu Ministrowi – grzmiał Obszański.
Odwołać ministra rolnictwa?
Wg szefa NSZZ Solidarność RI, PSL, z którego wywodzi się minister Krajewski jest partią, która doprowadza do ruiny całą Polskę.
- I to nie tylko w rolnictwie, ale i w innych sektorach. Dlatego dzisiaj apelujemy do Pana Premiera Tuska, żeby odwołał ministra Krajewskiego z funkcji, bo po prostu nie zgadzamy się jako rolnicy na to. I wzywamy wszystkich rolników do spontanicznych protestów, do spontanicznych akcji, które przeciwdziałają temu, co dzisiaj się dzieje – dodał Obszański.
O nawarstwiających się problemach rolników mówił też Edward Kosmal – zastępca przewodniczącego NSZZ Solidarność RI, rolnik z woj. zachodniopomorskiego.
- Sytuacja jest bardzo trudna, praktycznie wszystkie branże rolnicze są pod kreską – stwierdził wskazując „winnych”: zielony ład z pakietem klimatycznym, który doprowadził do bardzo wielkich kosztów, przetwórstwo i handel przejęte przez korporacje, nieustające kontrole i obostrzenia ze strony weterynarii, niekorzystne dla Polski umowy handlowe z Mercosur, z krajami azjatyckimi, Australią.
- Do tego na koniec prezydencji polskiej w UE została podpisana umowa handlowa z Ukrainą, która praktycznie wpuszcza na krajowy rynek wszystkie towary, które nie spełniają norm – stwierdził Kosmal, dodając, że widzi też to, że Ukraińcy masowo wykupują polski przemysł przetwórczy. - I dlatego pytanie do tego rządu, co rząd ma zamiast zrobić, żeby odzyskać przetwórstwo, żeby odzyskać handel dla Polaków? – pytał.
Dzisiaj jesteśmy na skraju wyczerpania
Według Marka Boruca, przewodniczącego Mazowieckiej Rady Wojewódzkiej Solidarności RI, „Polska straciła niepowtarzalną szansę podczas polskiej prezydencji, by polski rząd, polskie ministerstwo rolnictwa rzeczywiście zadbało o nasz interes, tworząc – jak proponowała Solidarność RI - plan dla polskiego rolnictwa”.
- Dzisiaj mamy tego owoce: poruszamy się jak pijany od płota do płota. Każdy kolejny problem, każdy kolejny kryzys na rynkach światowych odbija się u nas w szczególności. Staliśmy się jedynie rynkiem zbytu dla towarów z Ukrainy i Mercosur. Dzisiaj jesteśmy na skraju wyczerpania. Apeluję po raz kolejny: siądźmy do rozmów i rozmawiajmy, ale o konkretnych rozwiązaniach systemowych, które pozwolą zatrzymać pewne procesy i pozwolą wyhamować, ale również i stworzyć pewną perspektywę do przodu – mówił Marek Boruc.
Dodał, że oczywiście bieżącą, ważną sprawą do załatwienia jest uruchomienie pomocy dla rolników, by mogli przetrwać najgorsze w tej chwili miesiące, co związane jest z klęską suszy, wysokimi cenami paliw, nawozów i ogromnym spadkiem cen produktów rolnych. Tym niemniej należy jak najszybciej wspólnie usiąść i porozmawiać również o rozwiązaniach systemowych.
- Jesteśmy jako Solidarność otwarci. Mamy pewne rozwiązania, propozycje i zapraszamy do rozmów wszystkie strony po to, żeby powstała prawdziwa Rada Dialogu Społecznego w naszym sektorze, gdzie rozwiązania będą systemowe i na lata, a nie tylko będziemy się ratować – zaznaczył rolnik z Mazowsza.
Import rzepaku z Ukrainy
Wojciech Mojzesowicz, rolnik z woj. kujawsko-pomorskiego apelował by rząd nie pozwalał na import rzepaku z Ukrainy, który – w jego ocenie – nie spełnia żadnych standardów, „bo nie musi”. Łukasz Komorowski, przedstawiciel Solidarności RI z powiatu węgrowskiego zwracał uwagę na kuriozalną sytuację, gdzie kilogram trzody kosztuje aktualnie mniej niż 4 zł, natomiast kiełbasa w sklepie kosztuje 40-50 zł/kg i więcej.
- Kto na tym zarabia? Niestety, nie polski rolnik. Zarabiają na tym sieci handlowe i obcy kapitał. Szanowni Państwo, wołowina rok do roku spadła w tej chwili już o 10 złotych na kilogramie żywej wagi. Zboże, które kosztuje 555-600 zł/t po żniwach w tej chwili koszonych. Tak nie może być. W 2023 roku w Medyce pan minister Stefan Krajewski mówił, że ma na wszystko rozwiązanie. Został ministrem konstytucyjnym i co? Skończyły się pomysły? Skończyły się rozwiązania? Nic nie wie, nic nie umie? To trzeba się podać do dymisji, jeżeli minister nie potrafi rozwiązywać podstawowych dzisiaj problemów rolników – grzmiał Łukasz Komorowski, rolnik spod Siedlec.
Zobacz także: Bruksela decyduje o miliardach dla rolnictwa. Pojawił się ważny apel do europosłów
Swoją ocenę sytuacji w rolnictwie przedstawił też Andrzej Cześnik, reprezentujący branżę drobiarską.
- Są żniwa, a wielu plantatorów ma jeszcze niesprzedane ziarno w swoich magazynach z poprzednich zbiorów. Minister Gromadzka mówi, że rozmawia z Egiptem czy Indonezją o eksporcie zbóż. To jest próba gaszenia dziś pożaru, tymczasem takie sprawy trzeba było załatwiać znacznie wcześniej – mówił rolnik, wskazując także na problemy, które dławią produkcję drobiu w naszym kraju, jak grypa ptaków czy rzekomy pomór drobiu, ale też import mięsa drobiowego z Ukrainy czy Mercosur, który – zdaniem Andrzeja Cześnika – nie spełnia wymagań jakościowych, jakie musi wypełnić polska produkcja.
- Ekonomia jest nieubłagalna, coś trzeba z tym zrobić. Wszystkie branże, wszystkie sektory rolnictwa są w odwecie, są na biegu wstecznym. Musimy się naprawdę nad tym pochylić. My nie przyjeżdżamy tutaj, żeby sobie pobyć w Warszawie, bo przecież mamy gospodarstwa i tam powinniśmy być. Ale sytuacja jest taka, że niestety, szanowni państwo, nie ma wyjścia – uczulał rolnik.
Ogromny zalew warzyw z importu
W podobnym tonie wypowiadał się obecny na proteście pod resortem rolnictwa Marcin Wroński ze Związku Zawodowego Rolników Samoobrona.
- Stefan Krajewski jest ministrem od roku, a od dwóch lat jest wiceministrem. Trzy lata siedzi w budynku Ministerstwa Rolnictwa i tak naprawdę nie rozwiązał żadnego chłopskiego problemu w tym czasie – wyliczał Wroński i apelował o rzetelne rozliczenie ministra z pracy, bo „problemów przybyło, a nie ich ubyło”.
Wroński przypomniał, że w ub. roku nasz kraj borykał się z ogromnym zalewem warzyw z importu, który wyparł rodzimą produkcję.
- Ten import wart był miliardy. Te miliardy, których brakuje na edukację, na służbę zdrowia. Za tyle kupiliśmy za granicą i sprzedaliśmy w sieciach handlowych warzyw i owoców. I co mamy w tym roku? Wnioski nie zostały wyciągnięte. Mamy sezon na czereśnie. Ale z Turcji. Mamy sezon na ogórka gruntowego… z Rumunii. Wcześniej był z Rosji. I tak jest praktycznie ze wszystkim. Marchew jest głównie z Holandii. W kampanii wyborczej Koalicja Obywatelska, PSL, ale też PiS obiecywali rolnikom, że stworzą polską półkę. Że będzie wymóg zatowarowania sieci handlowych rodzimymi produktami. Minęły trzy lata i ani rządzący nie zrobili żadnego projektu ustawy takiego, ani opozycja – mówił przedstawiciel Samoobrony dodając, że ma ogromny żal o to, bo to tak naprawdę jest wielkie oszustwo.
– Parę lat temu rolnikom, którzy nie mieli dużych areałów i nie mogli się utrzymywać z produkcji zbóż, wmówiono i sugerowano, żeby poszli w produkcję warzyw. Zainwestowali w deszczownię, w profesjonalny sprzęt do warzyw. Dzisiaj zostali z czym? Z leasingami, z kredytami i nie mają gdzie składać swojego towaru. To było zaplanowane działanie, które miało na celu właśnie zadłużyć producentów warzyw i na końcu wywłaszczyć. My chcemy być u siebie gospodarzami, a nie parobkami – zaapelował Wroński.
Każda branża rolnicza jest pod kreską
Różowo nie mają też sadownicy, na co zwracał uwagę Dominik Zawadzki, reprezentujący rolników z powiatu grójeckiego.
- Niestety, praktycznie każda branża rolnicza jest już praktycznie dociśnięta do ściany. Mamy w tej chwili sezon czereśniowy – ale w naszym państwie, w naszym kraju, my nie mamy dostępu do sieci, polskiej sieci. W polskiej sieci konsumenci mają do wyboru tylko czereśnie tureckie albo serbską. Do tego dochodzą przepakowywania: importowane truskawki były przepakowane i udawały polski towar. My chcemy rozwiązań systemowych – mówił sadownik spod Grójca.
Dodał, że ma nadzieję, że na rolników nie został wydany taki sam wyrok jak na fabryki FSO czy Ursusa.
- Jeżeli jesteśmy niepotrzebni, to powiedzcie nam to oficjalnie politycy, zróbmy tak, jak to zostało zrobione z futrami: dostali dofinansowanie na zakończenie produkcji. Wtedy rzeczywiście będziemy tą produkcję powoli likwidowali – mówił Dominik Zawadzki.
A jeśli nie, to – wg słów rolnika spod Grójca – Solidarność RI ma pomysł jak na nowo zorganizować rynek owoców w naszym kraju, „żeby i rolnik i konsument był zadowolony”.
Co z cenami trzody chlewnej?
Pod ministerstwem rolnictwa wybrzmiał także głos producentów trzody chlewnej. Zwracano przede wszystkim uwagę na to, że ceny trzody są dziś dramatycznie niskie, najniższe od 30 lat. Zdaniem rolników to efekt wygaszania ubojów polskiego surowca w krajowych zakładach mięsnych i stawiania na import mięsa do przetwórstwa.
- Nie ma przede wszystkim woli politycznej, żeby polskie rolnictwo ratować. Tak samo jak i przemysł i inne gałęzie polskiej gospodarki. Polska jest powoli zwijana i to jest najgorsze. Nie tylko będzie dotyczyło to rolników, bo za chwilę inne grupy społeczne też wyjdą na ulicę, bo się okaże, że ich zakłady zostaną pozamykane. Powinniśmy się zmobilizować, jako grupy społeczne i samo rolnictwo, żeby walczyć o przetrwanie. Bo tylko to nas czeka. Musimy przetrwać te najgorsze czasy i tą złą władzę – mówił Janusz Walczak, producent trzody rasy puławskiej z woj. kujawsko-pomorskiego.
- Proszę Państwa, tych problemów, które tutaj słyszeliście, jest bardzo dużo. W zasadzie są same problemy na polskiej wsi, które zostały wprowadzone przez tutaj rządzących w tym resorcie. Dlatego jeżeli pan minister Stefan Krajewski ma odwagę, niech się poda do dymisji. A ja wzywam pana premiera Donalda Tuska o to, aby odwołał pana ministra Krajewskiego z funkcji ministra konstytucyjnego. Powołał kogoś, kto faktycznie zajmie się dobrym porządkowaniem i dobrym rządzeniem, naprawianiem wsi. Bo inaczej to my rolnicy będziemy zmuszeni pana ministra Krajewskiego wywieźć na tarczce – powtórzył swoje słowa Tomasz Obszański, przewodniczący NSZZ Solidarność RI.
Agnieszka Kozłowska
