Brak chemii na ploniarkę
Ploniarka jest szkodnikiem, który co kilka lat jest sprawcą poważnych szkód kukurydzy. Larwy żerujące na siewkach są w stanie zdeformować rośliny do tego stopnia, że zamierają lub są zduszane przez sąsiednie – zdrowsze osobniki.
W wyniku tego plantacja jest niewyrównana oraz mamy mniejszą obsadę dorodnych kolb. Do składania jaj dochodzi pod koniec kwietnia i w maju, kiedy kukurydza dopiero kiełkuje. Larwy drążą kanał we wnętrzu pędu kukurydzy, co doprowadza nie tyle do strat ilościowych, co do deformacji całych roślin. Im atak nastąpi w młodszej fazie kukurydzy, tym szkody są poważniejsze.
Zobacz także: Siew kukurydzy nabiera tempa, ale nie wszędzie warto już wjeżdżać w pole
Rzeczywiście nie ma metod chemicznych. W epoce przed masowym wycofywaniem insektycydów częściową ochronę zapewniały zaprawy (np. Caucho, Nuprid, Mesurol). Kiedyś dopuszczone były też w fazie BBCH 12–13 środki zawierające lambda-cyhalotrynę oraz mieszaninę tiachloprydu z deltametryną.
Co na ploniarkę w kukurydzy?
Obecnie można stosować jedynie metody niechemiczne, a szczególnie wcześniej siać kukurydzę oraz zachowywać izolację od łąk i pastwisk. W razie późniejszych uszkodzeń warto też zasilić kukurydzę nawozami dolistnymi w celu przyspieszenia regeneracji.
Ten artykuł pochodzi z wydania top agrar Polska 5/2026
czytaj więcej
