Gospodarstwo 260 ha i produkcja ziemniaka
Karol Paluszek to rolnik gospodarujący w okolicach Złotoryi. Prowadzi 260-hektarowe gospodarstwo, w którym dominują rzepak, pszenica, jęczmień oraz ziemniaki.
- Ogólnie gospodarstwo ma 260 hektarów. Główne uprawy to rzepak, pszenica, ziemniak - mówi rolnik.
Jak podkreśla, produkcja ziemniaka odbywa się w oparciu o kontrakty, dlatego problem nadwyżek i magazynowania go obecnie nie dotyczy.
- Ja nie mam tego problemu, bo mam wszystko na kontrakt. Jak jest zapotrzebowanie, to wszystko upłynniamy - wyjaśnia.
Rzepak miał ciężki start
Rolnik ocenia, że tegoroczny sezon dla rzepaku może być trudniejszy niż poprzednie lata. Powodem są przede wszystkim warunki pogodowe z początku wiosny.
- Wydaje mi się, że plon będzie troszkę słabszy niż w tamtych latach. W tym roku rzepak miał ciężki start - zaznacza.
Na razie gospodarstwo nie wykonało jeszcze zabiegu „na płatek”.
- Czekamy na pogodę. Mamy zimne noce, a do tego praktycznie co drugi dzień coś popaduje i ciężko wyjechać w pole - tłumaczy.
Szarek komośnik na razie nie dotarł
Choć w wielu regionach Polski pojawiają się komunikaty o występowaniu szarka komośnika, na Dolnym Śląsku zagrożenie nie jest jeszcze widoczne.
- Jeszcze nie widziałem informacji na ten temat u nas, w naszym rejonie - mówi rolnik.
„Pełna dawka azotu poszła”
Mimo rosnących kosztów paliwa i nawozów gospodarstwo nie ograniczyło nawożenia azotowego.
- Pełna dawka azotu poszła, tak jak co roku. Nie oszczędzamy na tym, bo to nie jest w tych czasach ucieczka od problemów - podkreśla.
Jak dodaje, ograniczanie nawożenia mogłoby jedynie przełożyć się na niższy plon.
- Jak nie damy nawozu, to będziemy mieć mniej. Każda dzierżawa jest liczona pod konkretne plony i o te plony trzeba walczyć - zaznacza.
Zboża wyglądają dobrze mimo suszy
Zdaniem rolnika zboża na razie prezentują się dobrze, choć początki wiosny były trudne przez niedobory opadów.
- Wcześniejsze pszenice zaczęły przysychać, bo brakowało wody - relacjonuje.
Zobacz także: Na burakach wciąż można wyjść na plus? Susza i pracownicy podbijają rachunek
Część zasiewów została wykonana później ze względu na przeciągające się kontrakty ziemniaczane.
- Pszenicę siałem nawet w grudniu i widzę, że to nie wyszło źle - dodaje.
Zabiegi opóźnione przez chłody
Tegoroczna pogoda mocno wpływa także na ochronę fungicydową i regulację łanu.
- T1 poszła troszeczkę z opóźnieniem, a T2 jeszcze czeka, bo jest zimno - wyjaśnia rolnik.
Jak podkreśla, wykonywanie zabiegów przy temperaturach rzędu 4–5°C mogłoby bardziej zaszkodzić roślinom niż pomóc.
Paliwo nadal dużym problemem
W gospodarstwie szczególnie odczuwalne są wysokie koszty paliwa, zwłaszcza przy produkcji ziemniaka.
- Ziemniak pochłania bardzo dużą ilość paliwa. Samo przygotowanie pola i sadzenie to ogromne zużycie - mówi.
Rolnik krytycznie ocenia również wcześniejsze działania związane z obniżką VAT na paliwo.
- Dla miasta to była pomoc, ale dla nas producentów to nie było dobre rozwiązanie - ocenia.
Problem z budową magazynów
Gospodarstwo nie prowadzi upraw strączkowych m.in. z powodu ograniczeń infrastrukturalnych.
- Nie mamy możliwości budowy magazynów. Nie ma zagospodarowania przestrzennego i bardzo ciężko dostać pozwolenia - tłumaczy rolnik.
Patrycja Bernat
Fot: Karol Paluszek
