Nową oborę państwo Włodkowscy zaczęli budować w lipcu 2024 r., a już w marcu 2025 r. wprowadzili do niej krowy. Początkowo planowali okna z poliwęglanu w bocznych ścianach, ale po rozmowach z firmą wyposażającą budynek zdecydowali się na kurtyny.
– Po blisko roku użytkowania wiemy, że to była dobra decyzja – podkreślają Paulina i Karol Włodkowscy. Kurtyny automatycznie reagują na temperaturę, wiatr i opady, dzięki czemu wentylacja działa bezobsługowo, a powierzchnia wlotu powietrza jest większa niż w przypadku sztywnych okien.
– Poza tym, zwinięta kurtyna się nie brudzi jak poliwęglan, a ściana jest prawie cała otwarta – dodaje hodowca z Podlasia.
Automatyczne kurtyny, wyższa obora i mniejszy stres cieplny
Nowy budynek jest znacznie wyższy od starej obory – ma ok. 8 m do świetlika i 3 m przy bocznych ścianach. Świeże powietrze wpada przez boki, a ogrzane uchodzi przez otwory przy kalenicy.
– Kurtyny otwierają się, gdy zimą w oborze jest powyżej 10°C, a latem powyżej 15°C. Nawet przy mrozach rzędu –15°C temperatura nie spadała poniżej 6°C – relacjonuje rolnik.
Poprawa mikroklimatu przełożyła się również na rozród – Kiedyś po lecie krowy trudno się zacielały, dziś zużywamy około 1,5 słomki na skuteczne krycie, wcześniej było ponad 2,5 – mówią Włodkowscy.
Zmienił się także komfort pracy. W starej oborze dój wymagał kilkukrotnego wpędzania i wiązania krów, teraz na hali udojowej 2 × 12 cały dój trwa około 45 minut. Legowiska z matami z pianką, czochradło i sfrezowana podłoga rusztowa poprawiają dobrostan i bezpieczeństwo krów.
Więcej o tej inwestycji przczytasz w najnowszym dodatku top bydło!
Ten artykuł pochodzi z wydania 02/2026
czytaj więcej
