Rynek zbóż
Zboża niekoniecznie stanieją
W tym tygodniu w pszenicy mieliśmy już próbkę sprzątania giełdowego rynku, gdy we wtorek pszeniczne kontrakty potaniały o 5,75 €/t i spadły do 204 €/t. Dlatego oczywistym wydaje się, że ruch cen na giełdzie MATIF wraz z powracającymi do np. 4,24 zł/€ kursami walut, mogą przesunąć pszenicę poniżej obecnego progu nawet o 50 zł/t.
Krajowy rynek jest jednak pod zupełnie inną presją, pod presją wysokich stanów pszenicy. Eksport jednak kropla po kropli je odsącza, bo nasza sprzedaż pszenicy poza Unię w tym sezonie przekroczyła już 1,84 mln t i jesteśmy trzecim unijnym krajem pod względem sprzedaży poza obszar Wspólnoty. Przegoniliśmy nawet Litwę z wolumenem 1,8 mln t i Niemcy, które stanęły na poziomie 1,3 mln t. Przed nami są tylko takie tuzy eksportowe jak: Rumunia (5,35 mln t) i Francja (4,55 mln t).
Co prawda w ostatnich miesiącach nasze porty ładują tylko po 220–280 tys. t na miesiąc, ale robią to regularnie i w sumie mamy wyeksportowane drogą morską ponad 2 mln t. W zeszłym roku na koniec lutego było to o pół miliona ton mniej. Jednak lekko na nasze zboża przymknął się rynek niemiecki. Handlowcy informują, że w tym sezonie trudniej jest coś na Niemcy sprzedać, choć teraz nieco ten handel wspiera słabsza złotówka, ale koszty transportu wzrosły i znowu mamy przygraniczny pat rynkowy.
Nie należy jednak zaniedbywać bilansów, a te mówią, że w kraju zboża wciąż jest sporo. Sezon już coraz bliżej końca, więc niezależnie od wojny może za chwilę przytrafić się przymykanie bilansów przetwórców, w które osobiście nie wierzę, bo widząc wokół dużo zboża nie kupowali zbytnio na zapas. Osłabienie zakupowych chęci i co za tym idzie cen zbóż może nastąpić raczej bliżej żniw, ale zeszły rok pokazuje, co kapryśna pogoda może zrobić z odwlekającymi się zbiorami.
