StoryEditor

Ardanowski ostrzega przed wejściem Ukrainy do UE. „To koniec rolnictwa w Polsce”

Czy wejście Ukrainy do Unii Europejskiej zagrozi polskiemu rolnictwu? Jan Krzysztof Ardanowski, były minister rolnictwa i przewodniczący prezydenckiej rady ds. rolnictwa jest pewien, że tak. Ostrzega wręcz przed skutkami otwarcia unijnego rynku na ukraińską produkcję. Jego zdaniem Ukraina chce uzyskać dostęp do wspólnego rynku i dopłat WPR bez wcześniejszego dostosowania rolnictwa do unijnych wymagań. Ardanowski uważa, że Polska powinna blokować akcesję, dopóki nie zostaną zabezpieczone interesy polskich producentów.

03.11.2026., 07:00h

Ukraina w UE zagrożeniem dla polskich gospodarstw? Ardanowski ostrzega

Panie Ministrze, zauważyłam, że ostatnio przestrzega Pan przed skutkami rozszerzenia Unii Europejskiej o Ukrainę, zwłaszcza jeśli chodzi o rolnictwo. Mógłby nam Pan wyjaśnić, dlaczego? 

- Z chłodnej kalkulacji i z wiedzy na temat tego, jak się UE rozszerzała na przestrzeni lat i konkretnie w 2004 roku, kiedy my do niej wchodziliśmy. Wszystkie kraje, które wchodziły do Unii Europejskiej zostały „mocno przećwiczone” wcześniej przez te, które już były w Unii. My przed integracją musieliśmy 10 lat się tłumaczyć, dostosowywać prawo. Notabene robiliśmy to głupio i nieodpowiedzialnie, przez co zmarnowaliśmy znaczną część polskiego drobnego przetwórstwa. Wiele krzywdy w tym czasie się wydarzyło…. Weszliśmy do UE jako ten kraj, który spełnia wszystkie wymogi unijne. A czego domaga się Ukraina? Kraj bardzo rolniczy, kraj o około 40 milionach hektarów użytków rolnych, o wielkiej produkcji, o najlepszych w Europie glebach? Maski spadły, stanowisko negocjacyjne Ukrainy w zakresie rolnictwa zostało kilka tygodni temu ujawnione: Ukraina domaga się wejścia swojego rolnictwa – przy czym oczywiście nie jest to rolnictwo ukraińskie a prowadzone przez międzynarodowe holdingi, koncerny i korporacje, które pracują na Ukrainie - wejścia do wspólnego unijnego rynku natychmiast – mówi Jan Krzysztof Ardanowski, były minister rolnictwa a obecnie przewodniczący prezydenckiej rady ds. rolnictwa w rozmowie z Redakcją.

W jego ocenie, nasi wschodni sąsiedzi w tej chwili i tak mają dojście do europejskiego rynku właściwie praktycznie mało ograniczone. - To jest wielokrotnie więcej żywności z Ukrainy w UE niż to było przed wojną. Wcześniej było to hamowane, ograniczane kwotą, kontyngentem, różnego rodzaju działaniami administracyjnymi. Teraz praktycznie tego nie ma, ale oni nawet tych śladowych ochron nie chcą – podkreśla minister Ardanowski. - Ma być pełne otwarcie rynku europejskiego na żywność z Ukrainy. I objęcie systemem dopłat w ramach wspólnej polityki rolnej wszystkich hektarów i produkcji na Ukrainie  – dodaje.

Jest jeszcze jedna ważna sprawa, na którą minister Ardanowski zwraca uwagę w kontekście negocjacji członkowskich na linii Ukraina – UE. Ukraińcy chcą dostosowywać swoje rolnictwo do wymagań UE, ale dopiero wtedy, gdy już w UE będą. - To jest coś kuriozalnego, ale oni twardo się tego wymagają, żerując na tym podejściu Europy, że walczą z rosyjskim najeźdźcą również w obronie Europy. To owszem trzeba brać pod uwagę, ja tego nie kwestionuję, ale my musimy pilnować własnych interesów – podkreślił w rozmowie minister Ardanowski.

image

Niedługo komornicy zapukają do wielu gospodarstw w Polsce. Czy jest jakieś wyjście z tej sytuacji?

Ukraina dba tylko o swoje interesy

W ocenie Jana Krzysztofa Ardanowskiego, Ukraińcy mają w nosie interesy innych krajów, mają w nosie interes Polski.

- Kiedy kolejni ministrowie z Polski zabiegają o spotkanie z ministrem rolnictwa czy z politykami ukraińskimi, żeby przedstawić nasze racje, jaka jest odpowiedź? O czym my z Wami, z Warszawą mamy rozmawiać? My mamy wszystko dogadane w Brukseli i w Berlinie – stwierdził minister

Dodał, że przez parę lat był zwolennikiem takiego podejścia: „stwórzmy ścisłą współpracę w zakresie rolnictwa, niech oni wytwarzają tani surowiec, my będziemy mieli zakłady przetwórcze, będziemy takim hubem przetwórczym i razem będziemy pchali to w świat”. - Ale oni tego nie chcą, oni absolutnie nie widzą w ogóle możliwości takiej współpracy. Pomimo wojny mają wielkie pieniądze, chcieliby inwestować w Polsce, przejąć nasze zakłady przetwórcze, tu kupować również ziemię, sieci handlowe, a najlepiej eksportować po prostu wprost do Unii Europejskiej. Oni już nawet nie chcą eksportować na te rynki, gdzie zawsze eksportowali, czyli północna Afryka, Azja Wschodnia, Grupa ASEAN, Bliskim Wschód. Nie, od razu do UE – mówił minister Ardanowski, jednocześnie podkreślając: - Wejście Ukrainy do Unii Europejskiej w tej chwili to jest absolutny koniec rolnictwa w Polsce.

image

Czy wieś ma dziś wsparcie, jeśli chodzi o polską scenę polityczną?

Polska musi blokować akcesję Ukrainy do UE

Jana Krzysztofa Ardanowskiego zapytaliśmy w tej sytuacji: Czy mamy jakieś możliwości zablokowania integracji Ukrainy z UE?

- Polska musi blokować wejście Ukrainy do UE. Jeżeli Ukraina zacznie podejmować jakieś zmiany wewnętrzne, szukać rynków zbytu pozaunijnych, zmieniać to swoje rolnictwo, dostosowywać do wszystkich wymogów, które dziś wiążą ręce rolnikom europejskim, to wtedy możemy o jakichś wybranych segmentach rozmawiać. Jest trochę produktów, których potrzebujemy. Dlaczego mamy sprowadzać śrutę sojową? Ja w ogóle jestem zwolennikiem polskiego produktu białkowego, ale jeżeli trochę soi potrzebujemy, czemu z Ameryki Południowej? Możemy z Ukrainy – wymieniał minister.

Dodał, że taka rozmowa jest możliwa, jeżeli druga strona chce rozmawiać, tymczasem Ukraina nie chce.

Polskim rolnikom nie pozostaje więc nic innego, jak tylko wierzyć w to, że polski rząd zawalczy w odpowiednim momencie o ich interes, jeśli negocjacje akcesyjne Ukrainy wejdą w kluczową fazę.

Agnieszka Kozłowska

image

Aktywny rolnik tylnymi drzwiami? Zmiany w płatnościach dla małych gospodarstw

POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
03. listopad 2026 07:02