Pan Janusz rolnik ze wsi położonej na terenie powiatu tczewskiego (woj. pomorskie) w swoim gospodarstwie posiada 3 lochy. Kupuje także warchlaki do dalszego tuczu. Produkcją trzody chlewnej zajmuje się od ponad 20 lat. Od wielu lat utrzymuje około 50 szt. zwierząt, ponieważ nie może ich mieć więcej ze względu na posiadany areał oraz wielkość budynków.
W jego przypadku kupowanie zboża, aby móc przygotować większą ilość paszy dla większej ilości zwierząt nie miałoby jakiegokolwiek ekonomicznego uzasadnienia. Przez lata prowadził skromne gospodarstwo, które nikomu nie przeszkadzało. Jest ono położone specyficznie, ponieważ w bezpośrednim sąsiedztwie znajduje się kilka innych domów mieszkalnych. Z sąsiadami zawsze żył dobrze. Nie występowały żadne problemy. Tak niewielkie stado świń nie może przecież generować żadnych uciążliwości.
Sytuacja zmieniła się w 2023 r. Sąsiadka, która miała nieruchomość w bezpośrednim sąsiedztwie gospodarstwa zmarła. Jej spadkobiercy wystawili działkę z budynkiem na sprzedaż. Kupiła ją osoba, która pochodzi z miejscowości, w której położone jest gospodarstwo. Przez wiele lat mieszkała w mieście. Dom został wyremontowany, a nowy właściciel wraz z partnerką wprowadził się. Wtedy też zaczął się dramat i kłopoty rolnika. Nowym sąsiadom nie spodobał się bowiem zapach jaki miał się wydobywać z inwentarskich obiektów. Na rolnika zostały też wysyłane donosy do licznych instytucji i agencji o tym, że produkcja trzody chlewnej odbywa się niezgodnie z obowiązującymi przepisami. Kontrole nie wykazały znaczących nieprawidłowości.
Czego sąsiedzi żądali od rolnika?
Powództwo złożone przez nowego sąsiada dotyczyło między innymi usunięcia świń z budynku położonego bezpośrednio przy granicy działek, założenia ekranu w wysokości 4 m przy granicy z nieruchomością powodów oraz zakazu składowania obornika również przy granicy działek a także wypłaty zadośćuczynienia w ogromnej jak na skalę produkcji kwocie 60 tys. zł.
Zobacz także: Zmiany w funduszach promocji. Krajewski zapowiada konsultacje z branżą
Jakie okoliczności sąd wziął pod uwagę?
- Sprawa zakończyła się wyrokiem Sądu Rejonowego w Tczewie. Nie wiemy jeszcze, czy będzie składana apelacja strony powodowej. Sąd ustnie uzasadnił wyrok i dosyć obszernie skupił się na dwóch aspektach. Powód dobrze wiedział o tym, że kupuje działkę, która graniczny z gospodarstwem, gdzie utrzymywana jest od lat trzoda chlewna. To tak jakby kupić dom przy linii kolejowej i domagać się rozebrania torów z powodu hałasu. Powodowie mieli świadomość tego, że świnie są utrzymywane na ściółce powstaje więc oborniki. Mimo to kupili nieruchomość i ją wyremontowali. Druga kwestia dotyczyła uciążliwości zapachu. Immisje nie były ponadnormatywne. Przeciwnie produkcja trzody chlewnej prowadzona jest na niewielką skalę. Powstające zapachy są zwyczajne i nie powodowały uciążliwości to typowy zapach jaki powstaje na wsi w miejscach, gdzie prowadzona jest działalność rolnicza – informuje Grzegorz Pawłowski radca prawny, który w Sądzie reprezentował pozwanego rolnika. Sędzia przyjechał sprawdzić, czy śmierdzi. Co zastał w gospodarstwie?
Co sędzia ustalił podczas wizji lokalnej?
Sąd przeprowadził wizję w gospodarstwie. Sprawdził, jak świnie są utrzymywane i czy ich obecność wiąże się z uciążliwościami.
- Wizja lokalna miała miejsce. Sędzia przyjechał do mnie stwierdził, że pewien charakterystyczny zapach faktycznie ma miejsce. Uznał, że nie jest on uciążliwy, faktycznie był bezpośrednio blisko świń jednak chodząc po moim podwórku jego intensywność praktycznie nie była wyczuwalna. Kiedy weszliśmy do domu zapachu w ogóle nie stwierdził – mówi pozwany Rolnik.
W sprawie pod uwagę została wzięta także kwestia społeczna. Wieś jest bowiem funkcjonalnym miejscem, gdzie uprawiana jest ziemia i hodowane są zwierzęta inwentarskie. Osoby, które kupują nieruchomości sąsiadujące z gruntami rolnymi muszą mieć świadomość o możliwej uciążliwości. W tym przypadku była ona niewielka, ponieważ stado świń liczyło tylko 50 szt. zwierząt. Pozwany zaś rolnik od momentu zakupu przez powodów nieruchomości w znaczący sposób nie zwiększył skali prowadzonej działalności. Tomasz Ślęzak
