Umowa handlowa pomiędzy Unią Europejską a krajami Mercosur ponownie wywołuje silne emocje w Polsce. Wszystko po tym, gdy ujawniono, że jej tymczasowe stosowanie ruszy już 1 maja. Pisaliśmy o tym tutaj.
Rynek nie wytrzyma napływu towarów?
Podczas konferencji prasowej w Sejmie 24 marca przedstawiciele Prawa i Sprawiedliwości alarmowali, że wejście w życie umowy może poważnie zachwiać rynkiem rolno-spożywczym w Polsce i całej UE.
Poseł Ryszard Bartosik (PiS), wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi zwrócił uwagę na tempo procedowania porozumienia. – Mimo różnych skarg, mimo niezakończenia procedur, 1 maja Komisja Europejska chce wprowadzić tę umowę w życie i chce, aby towary rolno-spożywcze z krajów Ameryki Południowej płynęły do Europy – tłumaczył.
Politycy PiS podkreślali, że europejski – a zwłaszcza polski – rynek jest już nasycony, a dodatkowy import może pogłębić kryzys dochodowy gospodarstw.
– Mamy nadprodukcję żywności, jesteśmy rynkiem nasyconym i każda ilość towarów dodatkowa powoduje krach na rynku rolnym – alarmował Bartosik.
Według niego skutkiem mogą być dalsze spadki cen produktów rolnych i pogorszenie sytuacji finansowej rolników, którzy już dziś mierzą się z wysokimi kosztami produkcji.
Zarzuty wobec rządu: pozorowane działania
Kluczowym elementem konferencji była krytyka działań gabinetu Donalda Tuska, w szczególności ministra rolnictwa Stefana Krajewskiego (PSL). Politycy PiS zarzucili brak realnych kroków w celu zablokowania umowy.
Bartosik mówił wprost: – To działanie pozorowane, oni tylko pozorowali, że są przeciw tej umowie, a tak naprawdę są za. Bo gdyby byli przeciw byłaby skarga.
Dodał również, że rząd nie podjął próby zbudowania tzw. mniejszości blokującej w UE, która mogłaby zatrzymać porozumienie.
Apel o skargę do TSUE
Jednym z głównych postulatów PiS jest skierowanie sprawy do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej oraz wniosek o środki tymczasowe, które mogłyby zawiesić stosowanie umowy.
– Jest absolutnie podstawa do tego, żeby zaskarżać. Mało tego, jest podstawa do tego, żeby zawiesić stosowanie umowy – przekonywała posłanka Anna Gembicka (PiS).
Politycy zgodnie podkreślali, że ich zdaniem podczas procedowania umowy mogło dojść do naruszeń prawa unijnego, m.in. poprzez podział porozumienia na części czy pominięcie pełnej procedury ratyfikacyjnej.
Wątek bezpieczeństwa żywności
Podczas konferencji pojawiły się także mocne zarzuty dotyczące jakości produktów z Ameryki Południowej. Posłowie PiS wskazywali na różnice w standardach produkcji.
– Żywność, która ma przekroczone normy antybiotyków, zawiera często substancje, które są od dawna zakazane w Unii Europejskiej – mówiła Gembicka.
Politycy ostrzegali, że europejskie instytucje kontrolne mogą nie być przygotowane na skalę importu, co ich zdaniem zwiększa ryzyko dla konsumentów.
Jeszcze ostrzej sytuację oceniał poseł Krzysztof Ciecióra (PiS), który wskazywał na kumulację kilku umów handlowych.
– To jest jakaś katastrofa. W zasadzie ze wszystkich stron wpuszcza się do Europy produkty słabej jakości – grzmiał parlamentarzysta.
Polityk podkreślał, że europejscy rolnicy działają w znacznie bardziej restrykcyjnych warunkach niż producenci spoza UE, co stawia ich w nierównej konkurencji.
Kontekst polityczny: odpowiedzialność rozłożona w czasie
Politycy PSL odpowiadają parlamentarzystom PiS, że ci zapominają, iż kluczowe negocjacje umowy UE–Mercosur trwały za rządów Zjednoczonej Prawicy i to ich bierności zawdzięczamy dzisiejszą sytuację.
– Prawda jest taka, że Prawo i Sprawiedliwość nie przeciwstawiło się szkodliwej umowie z Mercosur, gdy była taka szansa, a dziś mają czelność zwalać winę na nasz rząd – komentuje Jakub Stefaniak, zastępca szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów reprezentujący PSL.
– Nie jest tajemnicą, że umowa z krajami Mercosur to niechciane polityczne dziecko Beaty Szydło i Mateusza Morawieckiego – zauważa.
Z kolei minister rolnictwa Stefan Krajewski zwracał uwagę, że politycy PiS głośno krzyczą, tymczasem w przeszłości "nic nie robili, aby zablokować umowę".
– No właściwie robili, ale wszystko na rzecz podpisania umowy UE–Mercosur, zamiast przygotowywać klauzule ochronne – uważa Krajewski.
Wkrótce zapadną kluczowe decyzje?
Widać, że umowa UE–Mercosur znowu staje się jednym z głównych punktów sporu politycznego wokół rolnictwa.
Z jednej strony pojawiają się argumenty o konieczności otwierania rynków i wzmacniania handlu międzynarodowego, z drugiej – obawy o konkurencyjność europejskich gospodarstw i bezpieczeństwo żywności.
Najbliższe tygodnie pokażą, czy Polska podejmie formalne kroki prawne wobec porozumienia i czy uda się jeszcze wpłynąć na jego wdrożenie. Dla rolników stawka jest wysoka – chodzi o stabilność rynku i opłacalność produkcji w kolejnych latach.
Retransmisję konferencji PiS można obejrzeć tutaj.
Krzysztof Zacharuk
