Podczas czwartkowego spotkania z rolnikami w wielkopolskiej Wrześni były minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski komentował aktualną sytuację w polskim rolnictwie. Zwrócił uwagę m. in. na problemy ze sprzedażą polskich zbóż w kraju i na eksport oraz to, że rolnicy mają nadal pełne magazyny ziarna.
Zapasów jest za dużo, a kanałów wywozu za mało
Były minister rolnictwa zwrócił uwagę, że przed Polską stoi bardzo poważny problem: z kraju trzeba wywieźć ogromne ilości zboża, a możliwości logistyczne są niewystarczające.
Jego zdaniem wielu rolników może wejść w nowe żniwa z pełnymi silosami i magazynami. To oznacza nie tylko presję cenową, ale też bardzo praktyczny problem – brak miejsca na kolejny zbiór.
- Do żniw z Polski trzeba wywieźć około 10 mln ton zboża. Nie ma takich możliwości przeładunkowych. Wielu rolników wejdzie w nowe żniwa z zapasami w silosach - ostrzega Ardanowski.
Import z Ukrainy już pokazał, jak działa rynek
Ardanowski przypomniał, że dodatkowy napływ zboża z Ukrainy nie był zjawiskiem neutralnym. W jego ocenie nawet stosunkowo niewielki import w relacji do całej polskiej produkcji może bardzo silnie rozregulować rynek.
Według niego to właśnie ten mechanizm sprawił, że ceny zbóż runęły dużo mocniej, niż wynikałoby to z samej skali importu. To pokazuje, że rynek zbożowy jest wyjątkowo wrażliwy na nadwyżki.
- Największym zagrożeniem jest dziś napływ żywności z zewnątrz. Uderzy on przede wszystkim w gospodarstwa towarowe – te, które inwestowały, zadłużały się, kupowały ziemię, budynki, maszyny, stado podstawowe. To one żyją z rynku. Małe gospodarstwa od dawna często utrzymują się z różnych źródeł dochodu: ktoś pracuje poza gospodarstwem, ktoś ma emeryturę, ktoś robi coś dodatkowo. Takie gospodarstwa mniej odczują import z zewnątrz. Ale gospodarstwa żyjące ze sprzedaży zboża, rzepaku, mleka, bydła, świń czy drobiu zostaną uderzone najmocniej. Nawet niewielki import powoduje gwałtowny spadek cen. Przykład? Zboże z Ukrainy. Kilka milionów ton dodatkowego zboża w relacji do polskiej produkcji to było około 10 proc. rynku. A ceny spadły nie o 10 proc., tylko o 40–60 proc. I tak właśnie działa rynek rolny - podkreśla były szef MRiRW.
Cena nie daje dziś realnego oddechu
Były minister zauważa, że nawet jeśli rolnikowi uda się dziś sprzedać pszenicę po 800 zł/t, trudno mówić o prawdziwej satysfakcji. Przy obecnych kosztach produkcji, paliwa, nawozów i inwestycji taka cena nie oznacza bezpieczeństwa ekonomicznego.
W jego ocenie rynek nie daje dziś gospodarstwom stabilności. Nie ma perspektywy wyraźnego odbicia cen, a utrzymywanie zapasów tylko zwiększa ryzyko.
Gdzie jest państwo?
Ardanowski uważa, że państwo nie może ograniczać się do obserwowania rynku. Potrzebne są konkretne działania:
- organizacja eksportu,
- rozwój infrastruktury przeładunkowej,
- aktywna rola instytucji państwowych,
- rozwiązania interwencyjne w sytuacjach nadzwyczajnych.
Bez tego rolnicy pozostaną zdani na pośredników i globalne firmy handlowe, które nie kierują się interesem polskiego gospodarstwa.
- Koniecznym działaniem jest polski państwowy port zbożowy. Podkreślam: państwowy. Nie chodzi o kłódkę na bramie, tylko o realne narzędzie handlu. Obecnie światowym handlem zbożem rządzi kilka wielkich firm. Jeśli one nie chcą eksportować z Polski, to eksport staje. I właśnie to dziś obserwujemy - ocenia były minister rolnictwa.
Co może się wydarzyć przed żniwami?
Jeśli eksport nie ruszy, a rynek nie zostanie częściowo odciążony, sytuacja może zrobić się dramatyczna. Rolnicy będą mieli:
- zapasy starego ziarna,
- nowe zbiory na horyzoncie,
- ograniczoną płynność finansową,
- brak miejsca magazynowego,
- słabą pozycję negocjacyjną.
Jan Krzysztof Ardanowski mówi o realnym zagrożeniu katastrofą ekonomiczną w części gospodarstw.
- Dlatego jednym z podstawowych zadań państwa powinna być stabilizacja rynku rolnego. Nie chodzi o to, żeby ceny były zawsze wysokie, ale żeby nie było skrajnych wahań. Do tego potrzebne jest realne uczestnictwo państwa w wybranych rynkach – zwłaszcza na rynku zbóż oraz owoców i warzyw - podsumowuje polityk.
Bartłomiej Czekała
