StoryEditor

Zboże zalega w magazynach, a ceny nie rosną. Ardanowski: To może być katastrofa przed żniwami

Polski rynek zbóż może wejść w nowe żniwa z ogromnym balastem zapasów. Jan Krzysztof Ardanowski ostrzega, że bez sprawnego eksportu i działań państwa wielu rolników zostanie z zalegającym ziarnem, a ceny nie dadzą gospodarstwom oddechu. Dlaczego? Fakty są zastraszające.

21.03.2026., 09:00h

Podczas czwartkowego spotkania z rolnikami w wielkopolskiej Wrześni były minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski komentował aktualną sytuację w polskim rolnictwie. Zwrócił uwagę m. in. na problemy ze sprzedażą polskich zbóż w kraju i na eksport oraz to, że rolnicy mają nadal pełne magazyny ziarna. 

Zapasów jest za dużo, a kanałów wywozu za mało

Były minister rolnictwa zwrócił uwagę, że przed Polską stoi bardzo poważny problem: z kraju trzeba wywieźć ogromne ilości zboża, a możliwości logistyczne są niewystarczające.

Jego zdaniem wielu rolników może wejść w nowe żniwa z pełnymi silosami i magazynami. To oznacza nie tylko presję cenową, ale też bardzo praktyczny problem – brak miejsca na kolejny zbiór.

- Do żniw z Polski trzeba wywieźć około 10 mln ton zboża. Nie ma takich możliwości przeładunkowych. Wielu rolników wejdzie w nowe żniwa z zapasami w silosach - ostrzega Ardanowski.

Import z Ukrainy już pokazał, jak działa rynek

Ardanowski przypomniał, że dodatkowy napływ zboża z Ukrainy nie był zjawiskiem neutralnym. W jego ocenie nawet stosunkowo niewielki import w relacji do całej polskiej produkcji może bardzo silnie rozregulować rynek.

Według niego to właśnie ten mechanizm sprawił, że ceny zbóż runęły dużo mocniej, niż wynikałoby to z samej skali importu. To pokazuje, że rynek zbożowy jest wyjątkowo wrażliwy na nadwyżki.

- Największym zagrożeniem jest dziś napływ żywności z zewnątrz. Uderzy on przede wszystkim w gospodarstwa towarowe – te, które inwestowały, zadłużały się, kupowały ziemię, budynki, maszyny, stado podstawowe. To one żyją z rynku. Małe gospodarstwa od dawna często utrzymują się z różnych źródeł dochodu: ktoś pracuje poza gospodarstwem, ktoś ma emeryturę, ktoś robi coś dodatkowo. Takie gospodarstwa mniej odczują import z zewnątrz. Ale gospodarstwa żyjące ze sprzedaży zboża, rzepaku, mleka, bydła, świń czy drobiu zostaną uderzone najmocniej. Nawet niewielki import powoduje gwałtowny spadek cen. Przykład? Zboże z Ukrainy. Kilka milionów ton dodatkowego zboża w relacji do polskiej produkcji to było około 10 proc. rynku. A ceny spadły nie o 10 proc., tylko o 40–60 proc. I tak właśnie działa rynek rolny - podkreśla były szef MRiRW.

Cena nie daje dziś realnego oddechu

Były minister zauważa, że nawet jeśli rolnikowi uda się dziś sprzedać pszenicę po 800 zł/t, trudno mówić o prawdziwej satysfakcji. Przy obecnych kosztach produkcji, paliwa, nawozów i inwestycji taka cena nie oznacza bezpieczeństwa ekonomicznego.

W jego ocenie rynek nie daje dziś gospodarstwom stabilności. Nie ma perspektywy wyraźnego odbicia cen, a utrzymywanie zapasów tylko zwiększa ryzyko.

Gdzie jest państwo?

Ardanowski uważa, że państwo nie może ograniczać się do obserwowania rynku. Potrzebne są konkretne działania:

  • organizacja eksportu,
  • rozwój infrastruktury przeładunkowej,
  • aktywna rola instytucji państwowych,
  • rozwiązania interwencyjne w sytuacjach nadzwyczajnych.

Bez tego rolnicy pozostaną zdani na pośredników i globalne firmy handlowe, które nie kierują się interesem polskiego gospodarstwa.

- Koniecznym działaniem jest polski państwowy port zbożowy. Podkreślam: państwowy. Nie chodzi o kłódkę na bramie, tylko o realne narzędzie handlu. Obecnie światowym handlem zbożem rządzi kilka wielkich firm. Jeśli one nie chcą eksportować z Polski, to eksport staje. I właśnie to dziś obserwujemy - ocenia były minister rolnictwa.

image

Czy polskie rolnictwo upadnie? J. K. Ardanowski: Rodzinne gospodarstwa mogą nie przetrwać

Co może się wydarzyć przed żniwami?

Jeśli eksport nie ruszy, a rynek nie zostanie częściowo odciążony, sytuacja może zrobić się dramatyczna. Rolnicy będą mieli:

  • zapasy starego ziarna,
  • nowe zbiory na horyzoncie,
  • ograniczoną płynność finansową,
  • brak miejsca magazynowego,
  • słabą pozycję negocjacyjną.

Jan Krzysztof Ardanowski mówi o realnym zagrożeniu katastrofą ekonomiczną w części gospodarstw.

- Dlatego jednym z podstawowych zadań państwa powinna być stabilizacja rynku rolnego. Nie chodzi o to, żeby ceny były zawsze wysokie, ale żeby nie było skrajnych wahań. Do tego potrzebne jest realne uczestnictwo państwa w wybranych rynkach – zwłaszcza na rynku zbóż oraz owoców i warzyw - podsumowuje polityk.

Bartłomiej Czekała

Bartłomiej Czekała
Autor Artykułu:Bartłomiej Czekała Dyrektor Działu Rozwoju Cyfrowego i Produktów Cyfrowych
Pozostałe artykuły tego autora
Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
21. marzec 2026 10:00