Zdaniem przedstawicieli sektora rolno-spożywczego kluczowym problemem jest dziś brak koordynacji między resortami oraz krótkoterminowe decyzje, które wywołują niepotrzebną panikę na rynku.
"Tak nie powinno wyglądać funkcjonowanie rynku"
W ostatnich dniach w centrum uwagi rolników znalazły się dwie kwestie: gwałtownie rosnące ceny paliw oraz zamieszanie wokół sprzedaży nawozów.
W ubiegłym tygodniu pojawiły się informacje o wstrzymaniu sprzedaży nawozów azotowych i wyzerowaniu cenników w Grupie Azoty, co wywołało ogromne poruszenie wśród producentów rolnych. Po kilku dniach sytuacja wróciła jednak do normy.
Do sprawy podczas konferencji prasowej 9 marca odniósł się Jacek Zarzecki, wiceprzewodniczący Polskiej Platformy Zrównoważonej Wołowiny, który podkreślił, że takie działania destabilizują rynek i podważają zaufanie rolników.
– To była sytuacja, która wprowadziła ogromne zamieszanie. Rolnicy nagle usłyszeli, że sprzedaż nawozów została wstrzymana, cenniki wyzerowane, a po kilku dniach wszystko wraca do normy. Tak nie powinno wyglądać funkcjonowanie rynku ważnego dla bezpieczeństwa żywnościowego – mówił Zarzecki.
Jego zdaniem pojawiają się poważne pytania o współpracę pomiędzy poszczególnymi resortami. Pisaliśmy o tym tutaj.
– Powstaje pytanie, czy między Ministerstwem Rolnictwa i Rozwoju Wsi a Ministerstwem Aktywów Państwowych nie doszło do nieporozumienia. Jeżeli spółka strategiczna dla rolnictwa podejmuje tak poważne decyzje bez konsultacji z resortem rolnictwa, to pokazuje, że system zarządzania po prostu nie działa – podkreślił.
To był klasyczny skok na kasę?
Jacek Zarzecki nie szczędził również krytyki wobec samej decyzji o wstrzymaniu sprzedaży nawozów.
– Nawozy nie powstają z dnia na dzień. Jeżeli tona nawozu została wyprodukowana miesiąc temu, to jej koszt produkcji nagle nie rośnie o kilkaset złotych tylko dlatego, że zmieniła się sytuacja na rynku. Dla mnie ta decyzja była – mówiąc delikatnie – skokiem na kasę, próbą szybkiego poprawienia wyniku finansowego spółki – ocenił.
Według niego reakcja resortu rolnictwa była w tej sytuacji uzasadniona, a cała sprawa powinna skłonić rząd do ponownego przemyślenia struktury zarządzania spółkami strategicznymi dla sektora rolnego.
– Być może powinniśmy wrócić do dyskusji, czy spółki kluczowe dla rolnictwa nie powinny ponownie podlegać bezpośrednio resortowi rolnictwa. Dziś mamy sytuację, w której różne ministerstwa mają inne cele i oczekiwania wobec tych samych podmiotów – dodał.
"Jestem zaskoczony, że zabrakło tych elementów"
Poseł Piotr Kandyba (Koalicja Obywatelska), który jest członkiem sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi w rozmowie z top agrar Polska przyznał, że komunikaty płynące ze strony Grupy Azoty rzeczywiście wprowadziły niepotrzebne zamieszanie.
– Taka sytuacja nie powinna mieć miejsca. Tym bardziej że wszyscy chcemy wesprzeć polskich rolników i cały polski przemysł – zaznaczył.
– Ja rozumiem, że Grupa Azoty nie może sprzedawać produktów poniżej kosztów, ale nie powinno się podejmować takich decyzji nagle. Każdy musi mieć jakiś okres, aby się dostosować – stwierdził parlamentarzysta.
Dodał, że reakcja Grupy Azoty na wzrost cen gazu była przesadzona, a koordynacja w tym zakresie powinna być zdecydowanie lepsza. – Sądzę, że na pewno będą rozmowy na ten temat – zaznaczył.
– Mamy marzec, czyli rolnicy wyjeżdżają w pola i słyszą, że nie ma nawozów. Ktoś zupełnie nie pomyślał nad konsekwencjami decyzji. Uważam, że trzeba to poprawić, a koordynacja i komunikacja powinny być znacznie lepsze. Przyznam, że jestem zaskoczony, że zabrakło tych elementów – stwierdził Piotr Kandyba.
Paliwo coraz droższe, rolnicy czekają na decyzje rządu
Drugim tematem, który budzi ogromne emocje na wsi, są rosnące ceny paliw. Rolnicy w mediach społecznościowych publikują zdjęcia ze stacji pokazujące niemal codzienne podwyżki.
Koszty paliwa należą do najważniejszych pozycji w budżecie gospodarstw, dlatego każda podwyżka szybko przekłada się na koszty produkcji żywności.
W przestrzeni publicznej pojawił się postulat obniżenia VAT na paliwo, jednak – jak wskazują przedstawiciele branży – takie rozwiązanie może mieć jedynie krótkotrwały efekt.
– Musimy jeszcze chwilę poczekać, żeby zobaczyć, jak rozwinie się sytuacja na rynku paliw. Nie wiemy, czy obecny konflikt na Bliskim Wschodzie potrwa tydzień, dwa tygodnie czy kilka miesięcy – zaznaczył Zarzecki.
Jak dodał, działania rządu powinny być przemyślane i długofalowe.
– Potrzebujemy rozwiązań systemowych, a nie jednorazowego wpompowania pieniędzy, które tylko na chwilę złagodzi problem. Poprzednie kryzysy pokazały, że takie działania nie rozwiązują sytuacji w dłuższej perspektywie – powiedział.
To może zatrzymać cały łańcuch żywnościowy
Do dyskusji odniósł się również Andrzej Gantner, wiceprezes i dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności Związku Pracodawców, który zwrócił uwagę, że brak współpracy między resortami może prowadzić do poważnych konsekwencji dla całego systemu produkcji żywności.
Przypomniał sytuację sprzed kilku lat, kiedy wstrzymanie produkcji nawozów doprowadziło do nieoczekiwanych problemów w innych branżach.
– Rzeczy, które wydają się oczywiste, wcale takie nie są. Pamiętajmy, że kiedy wstrzymano produkcję nawozów, automatycznie zatrzymano też produkcję dwutlenku węgla, który jest produktem ubocznym tego procesu – wyjaśnił.
Jak zaznaczył, konsekwencje były znacznie poważniejsze, niż początkowo zakładano.
– Nagle okazało się, że bez CO₂ może stanąć branża mleczarska, przetwórstwo mięsa i kilka innych sektorów. I wcale nie chodziło o to, czy w wodzie mineralnej będzie więcej bąbelków, tylko o funkcjonowanie kluczowych procesów technologicznych w przemyśle spożywczym – podkreślił Gantner.
Dlatego – jego zdaniem – decyzje dotyczące tak strategicznych sektorów jak produkcja nawozów muszą być podejmowane w ścisłej współpracy między resortami.
– Jeżeli nie będzie współpracy i zrozumienia, jakie skutki mają poszczególne decyzje, możemy bardzo łatwo wpaść w poważne i zupełnie niepotrzebne problemy dla całego łańcucha żywnościowego – podsumował.
Rolnictwo potrzebuje stabilności
Eksperci i przedstawiciele branży są zgodni: w obliczu rosnących kosztów produkcji rolnicy oczekują przede wszystkim stabilności oraz przewidywalnej polityki państwa.
Nagłe decyzje dotyczące rynku nawozów czy brak jasnej strategii wobec rosnących cen paliw mogą w krótkim czasie przełożyć się na wzrost kosztów produkcji żywności – a w konsekwencji także na ceny płacone przez konsumentów.
Krzysztof Zacharuk
