To jeden z najbardziej zaskakujących sygnałów pokazujących, jak mocno zmienia się światowy rynek zbóż.
– Kolejne statki, między innymi z Polski, z polską pszenicą są handlowane do Stanów Zjednoczonych. Okazuje się, że jest taniej wywieźć pszenicę z Polski statkiem na wschodnie wybrzeże Stanów, niż przywieźć amerykańską pszenicę z centralnych regionów USA – mówił Mirosław Marciniak z firmy InfoGrain podczas niedawnej konferencji "O-Polski Rynek Rzepaku i Zbóż" w Prószkowie k. Opola.
To jednak tylko fragment dużo większej układanki. Zdaniem analityka nadchodzący sezon na rynku zbóż i rzepaku może być jednym z najbardziej nieprzewidywalnych od lat. O cenach coraz częściej decydują już nie tylko zbiory i zapasy, ale wojny, ropa naftowa, Donald Trump i geopolityczne napięcia.
Światowy rynek zbóż zależny od geopolityki
Marciniak zwraca uwagę, że tradycyjne analizy oparte wyłącznie na bilansach podaży i popytu przestają wystarczać. Coraz większy wpływ na ceny mają wydarzenia polityczne i militarne.
– Mamy dwie grupy czynników. Fundamentalne, czyli bilanse, oraz geopolitykę, którą jest coraz trudniej przewidzieć i która ma ogromny wpływ na rynek – podkreślał ekspert.
Według niego dobrym przykładem jest sytuacja na Bliskim Wschodzie. Napięcia wokół Iranu natychmiast przełożyły się na wzrost cen ropy, a przez to także na notowania rzepaku i oleistych. Rynki reagują dziś błyskawicznie nawet na pojedyncze wypowiedzi polityków.
USA z najniższymi zbiorami pszenicy od 54 lat
Jednym z najważniejszych sygnałów dla rynku są prognozy dotyczące Stanów Zjednoczonych. USDA obniżył prognozę amerykańskiej produkcji pszenicy do najniższego poziomu od ponad pół wieku.
Powodem są mniejsze zasiewy oraz susza na obszarach upraw pszenicy ozimej. Jednocześnie amerykańska pszenica pozostaje bardzo droga.
– Amerykańska pszenica jest dziś o ok. 80 dolarów droższa od rosyjskiej i o blisko 30 dolarów droższa od francuskiej – wskazywał Marciniak.
To właśnie dlatego otworzyło się okno dla eksportu z Polski. Choć nie będzie to stały kierunek handlu, może okazać się ważnym sygnałem dla krajowego rynku i eksporterów.
Rosja i Ukraina nadal będą rozdawały karty
Mimo wojny Ukraina wciąż utrzymuje znaczącą produkcję i eksport zbóż. Rosja natomiast może ponownie odegrać kluczową rolę w pierwszych miesiącach nowego sezonu.
Ekspert zwraca uwagę, że region Morza Czarnego nadal będzie dysponował dużą nadwyżką eksportową, a dodatkowo może pojawić się problem ograniczonego popytu ze strony największych importerów.
Maroko już czasowo ograniczyło import pszenicy, by chronić własnych producentów podczas żniw. Podobne działania może podjąć Turcja. To oznacza, że rosyjska, ukraińska czy rumuńska pszenica będzie agresywnie szukała rynków zbytu.
– W pierwszych miesiącach po żniwach może pojawić się silna presja podażowa ze strony Rosji, Ukrainy, Rumunii i Bułgarii – ocenił analityk.
Co z cenami zbóż w Polsce? Rolnicy wstrzymują sprzedaż
Na krajowym rynku nadal widoczny jest problem ograniczonej podaży ziarna mimo wysokich zapasów.
Zdaniem Marciniaka rolnicy nie sprzedają, bo obecne ceny wciąż ich nie satysfakcjonują, a dodatkowo kontrakty na nowe zbiory są droższe niż obecne ceny.
– Dzisiaj pozostawienie towaru do nowego sezonu praktycznie niczym nie ryzykuje – podkreślał ekspert.
Jednocześnie eksport polskiej pszenicy trwa, mimo częstych politycznych komentarzy o słabym handlu zagranicznym.
– Firmy w dalszym ciągu eksportują pszenicę z Polski. Nasza pszenica trafia głównie do Afryki Zachodniej – zaznaczył Marciniak.
Według jego prognoz Polska w nowym sezonie nadal będzie dysponowała sporą nadwyżką eksportową, choć produkcja może spaść do około 13 mln ton.
Kukurydza: zapasy są większe, niż wydaje się rynkowi
Ekspert uważa również, że rzeczywiste zapasy kukurydzy w Polsce mogą być wyższe, niż sugeruje rynek.
Jednocześnie eksport wyraźnie wyhamował, bo polska kukurydza stała się zbyt droga. Szczególnie mocno spadło tempo sprzedaży od lutego.
Ciekawostką jest natomiast eksport na Węgry, które historycznie były raczej dostawcą kukurydzy do Polski.
– W tym sezonie ok. 305 tys. ton kukurydzy z Polski trafiło na Węgry – wskazywał Marciniak.
Rzepak może być największym zaskoczeniem sezonu
Najbardziej napięta sytuacja może jednak dotyczyć rzepaku. Polska może wejść w nowy sezon z wyraźnym deficytem surowca.
Ekspert szacuje, że powierzchnia upraw została ograniczona nawet o 40 tys. hektarów, a kondycja plantacji w wielu regionach pozostawia wiele do życzenia.
– Możemy dojść do parytetu importowego już w trakcie żniw. Nie w listopadzie czy grudniu – ostrzegał analityk.
Problemem dla polskiego rynku może być również rosnący import oleju rzepakowego z Ukrainy. Polska zablokowała wprawdzie import samego rzepaku, ale nie produktów przetworzonych.
– Ukraina będzie rozwijała przetwórstwo i będzie sprzedawała coraz więcej oleju i śruty zamiast samych nasion – mówił Marciniak.
Fundusze i Donald Trump mogą wywołać kolejne turbulencje
Ekspert podkreślał, że coraz większy wpływ na rynek mają fundusze inwestycyjne, które obecnie grają na wzrosty cen zbóż i oleistych.
Jednocześnie ostrzega, że każda realizacja zysków może wywołać gwałtowne spadki notowań.
Dodatkowym źródłem niepewności pozostaje polityka handlowa USA i relacje Donalda Trumpa z Chinami. Rynek soi reaguje dziś nawet na pojedyncze deklaracje dotyczące potencjalnych zakupów surowców przez Pekin.
– Fundamenty to jedno, ale jest jeszcze polityka. I to ona coraz mocniej wpływa na zachowanie rynków – podsumował Marciniak.
Krzysztof Zacharuk
