Problem niedoboru siły roboczej wybrzmiał szczególnie mocno w głosach przedstawicieli branży sadowniczej i warzywniczej, którzy 23 kwietnia pojawili się na spotkaniu otwartym w Sokołowskim Ośrodku Kultury.
– W Polsce do zbioru owoców i warzyw potrzeba około 120 tysięcy pracowników sezonowych, których po prostu nie ma – alarmował jeden z samorządowców.
Podkreślił, że sytuacja pogarsza się z roku na rok, a krajowy rynek pracy nie jest w stanie wypełnić tej luki. – Demografia zrobiła swoje. Bez pracowników z zagranicy nie poradzimy sobie ani dziś, ani w przyszłości – dodał.
Pracownicy z zagranicy kluczowi dla gospodarstw
Rolnicy zwracali uwagę, że w wielu gospodarstwach już dziś pracują osoby spoza Unii Europejskiej – i bez nich produkcja nie byłaby możliwa.
– U nas pracują ludzie z Kolumbii czy Nepalu. Nie ma z nimi żadnych problemów – pracują i funkcjonują normalnie – podkreślał przedstawiciel powiatu.
Jednocześnie apelował o stworzenie stabilnych i przewidywalnych zasad zatrudniania cudzoziemców: – Nie zamykajmy się na pracowników z krajów trzecich. Potrzebujemy rozwiązań, które pozwolą ich legalnie i sprawnie zatrudniać.
Polityka i nastroje społeczne pogłębiają problem
Wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz wskazał, że problem braku pracowników ma także podłoże społeczne i polityczne.
– Nie ma pracowników sezonowych do zbioru truskawek, malin czy jabłek. I będzie bardzo trudny rok – przyznał.
Zwrócił uwagę, że część pracowników z Ukrainy wyjechała do innych krajów: – Pojechali na szparagi do Niemiec, a nie zbierać owoce w Polsce.
Według niego wpływ na sytuację mają również rosnące nastroje antyimigracyjne. – Takie nastawienie powoduje, że ci ludzie po prostu nie chcą tu przyjeżdżać – zaznaczył.
Bez pracowników zagrożone są zbiory
Rolnicy nie mają złudzeń – brak rąk do pracy to nie tylko problem organizacyjny, ale realne zagrożenie dla produkcji żywności. – To będzie bardzo trudny rok – powtarzano podczas spotkania.
W praktyce oznacza to ryzyko strat finansowych i niewykorzystanych plonów, szczególnie w sektorach wymagających intensywnej pracy ręcznej, jak sadownictwo czy uprawy warzyw.
Potrzebne szybkie decyzje systemowe
Uczestnicy spotkania zgodnie podkreślali, że problem nie rozwiąże się sam. Potrzebne są działania na poziomie państwa – od uproszczenia procedur zatrudniania cudzoziemców po stworzenie długofalowej strategii dla rynku pracy w rolnictwie.
Bez tego – jak wskazywali rolnicy – polska produkcja rolna może stopniowo tracić konkurencyjność, a część gospodarstw stanie przed widmem ograniczenia działalności.
Brak ludzi staje się poważną barierą rozwoju
Debata w Sokołowie Podlaskim pokazała, że niedobór pracowników sezonowych przestaje być problemem lokalnym, a staje się jednym z kluczowych wyzwań całego sektora rolnego.
Jeśli nie pojawią się szybkie i skuteczne rozwiązania, konsekwencje odczują nie tylko rolnicy, ale również konsumenci – w postaci wyższych cen i ograniczonej dostępności krajowej żywności.
Krzysztof Zacharuk
