Głos Łukasza Komorowskiego z NSZZ RI "Solidarność" był jednym z najmocniejszych podczas spotkania. W swoim wystąpieniu wprost zarzucił rządowi brak realnych działań na rzecz rolnictwa, mimo wcześniejszych deklaracji.
– Jest sytuacja trudna. Ta sytuacja jest trudna nie od dzisiaj, tylko od wielu lat – podkreślał.
Rolnik zwrócił uwagę, że mimo zapowiedzi przygotowania planu dla wsi, konkretów wciąż brakuje: – Obiecuje się nam cały czas, że będą pomoce, że są realizowane jakieś zadania, tylko nie ma od dwóch lat żadnych działań w tym temacie.
W jego ocenie polskie rolnictwo zostało sprowadzone do roli dostawcy taniego surowca, co szczególnie uderza w gospodarstwa rodzinne. – Zyski są bardzo małe, a produkcja roślinna jest w stanie katastrofalnym – zaznaczył.
Koszty rosną, opłacalność spada
Rolnicy wskazywali na gwałtowny wzrost kosztów produkcji, który nie idzie w parze z cenami skupu.
– Pamiętamy ceny paliwa, nawozów i części sprzed lat, a jakie są dzisiaj. To się po prostu nie spina! – grzmiał Komorowski.
Szczególnie trudna sytuacja dotyczy produkcji mleka. – Są gospodarstwa, które oddają mleko po złotówce za litr. Przy takich kosztach to się po prostu nie opłaca – podkreślał.
Do tego dochodzą straty spowodowane przez zwierzynę łowną oraz skutki ASF. – Ta zwierzyna niszczy uprawy, koszty są ogromne, a rekompensaty są niewystarczające – żalił się Łukasz Komorowski.
Rolnicy nie ukrywali frustracji i mówili wprost: – Trzeba usiąść do stołu i rozmawiać z prawdziwymi rolnikami, a nie wybierać ludzi do rozmów wybiórczo.
Apel o pilne działania i wsparcie
Wystąpienie Komorowskiego zakończyło się wyraźnym apelem do rządu: – Przeciąganie tego w czasie doprowadzi do kolejnych protestów i napięć społecznych.
Zwrócił także uwagę na problem wysokich cen paliwa i ograniczonego wsparcia dla gospodarstw rozliczających VAT. – Przy tak wysokich kosztach paliwa 8% odliczenia to za mało. To też powinno być uwzględnione.
Podkreślił, że bezpieczeństwo żywnościowe powinno być traktowane na równi z bezpieczeństwem militarnym. – Ważne jest uzbrojenie, ale równie ważne jest bezpieczeństwo żywnościowe naszego kraju – zastrzegł.
Wicepremier: nie wszystko da się naprawić od razu
Do zarzutów odniósł się wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz, który przyznał, że sytuacja w rolnictwie jest trudna – ale jednocześnie zaznaczył, że nie jest to problem nowy.
– Nie pamiętam spotkania z rolnikami, żeby ktoś powiedział, że jest dobra sytuacja w rolnictwie. Zawsze było trudno – powiedział.
Wskazał, że wiele problemów ma swoje źródła w decyzjach z poprzednich lat, w tym także na poziomie unijnym.
– Zielony Ład to nie był nasz pomysł. Ktoś go wprowadził i dzisiaj musimy się z nim mierzyć – stwierdził szef PSL.
Jednocześnie zadeklarował gotowość do dalszych rozmów: – Jestem gotowy do współpracy i szukania rozwiązań. Na część problemów, jak paliwo czy nawozy, powinno się udać coś zrobić.
Zastrzegł jednak, że nie wszystkie kwestie są zależne od krajowej polityki. – Nie wyregulujemy rynku światowego naszą ustawą – oświadczył polityk.
Opłacalność produkcji kluczowa dla przyszłości
Wicepremier zgodził się z rolnikami w jednym zasadniczym punkcie: – Podstawowa opłacalność musi funkcjonować i z tym się w zupełności zgadzam.
Zapowiedział również działania systemowe, m.in. w kierunku lepszego powiązania produkcji roślinnej i zwierzęcej oraz wsparcia modernizacji gospodarstw.
Krzysztof Zacharuk
