Od wczesnych godzin porannych pod Urzędem Wojewódzkim we Wrocławiu ustawiło się 12 ciągników z województwa dolnośląskiego. Maszyny były oflagowane, a całe zgromadzenie miało charakter pokojowy. Po godzinie 9 rolnicy ruszyli spod siedziby wojewody w kierunku punktu informacyjnego Parlamentu Europejskiego i Komisji Europejskiej przy ulicy Widok.
Jak podkreślali organizatorzy, wrocławski protest był wyrazem solidarności z rolnikami demonstrującymi tego samego dnia w Strasburgu, ale jednocześnie miał zwrócić uwagę opinii publicznej w Polsce na skutki unijnych decyzji dla krajowego rolnictwa.
Sytuacja na rynku rolnym i problemy gospodarstw
Zgromadzenie otworzył Bogusław Barnaś, jeden z organizatorów manifestacji. Już na początku zaznaczył, że protest nie jest jednorazowym wydarzeniem.
- Spotykamy się tutaj w ramach protestu, który jest od jakiegoś czasu, długiego prawdę mówiąc czasu, przez rolników wyrażany w różnej formie. Dzisiaj nasza postawa przemawia za tym, żebyśmy przeprowadzili to dzisiejsze zgromadzenie i tę formę protestu w sposób pokojowy - rozpoczął Barnaś.
W wystąpieniu odniósł się do sytuacji na rynku rolnym i problemów, z którymi muszą mierzyć się gospodarstwa.
- Ten rok jest specyficzny, w wielu produktach rolnych doszło do marnotrawstwa, rzecz skandaliczna - przypominał organizator demonstracji we Wrocławiu.
Wskazywał również na presję administracyjną wobec producentów.
- Rolnicy oferując samozbiory musieli się zmierzyć z urzędami skarbowymi, bo państwo nasze jest tak pazerne albo tak opresyjne - podkreślał Barnaś.
Zobacz także: Protest rolników w Strasburgu. Polskie delegacje są na miejscu
Mercosur musi zatwierdzić PE
Jednym z głównych tematów protestu była umowa handlowa UE–Mercosur. Rolnicy podkreślali, że sprzeciw wobec tego porozumienia trwa od lat i wciąż budzi duże emocje.
Marcin Juszyszyn, jeden z uczestników zgromadzenia, mówił wprost:
- My jako rolnicy, tutaj jesteśmy pod Urzędem Wojewódzkim we Wrocławiu. Walczymy już od paru dobrych lat, już nie pamiętam dokładnej daty, o umowę Mercosur - mówił rolnik z dolnośląskiego.
Zwracał uwagę, że mimo podpisania dokumentów proces decyzyjny nie został jeszcze zakończony.
- Wiemy już, że ta umowa została podpisana, ale jeszcze musi ją zatwierdzić Parlament Europejski - dodał.
Kluczowym elementem protestu było odczytanie petycji kierowanych do Parlamentu Europejskiego i Komisji Europejskiej, przygotowanych przez struktury NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność” z województwa dolnośląskiego. Dokumenty dotyczą trybu przyjęcia umowy UE–Mercosur i wskazują na wątpliwości prawne związane z jej podziałem oraz ratyfikacją.
W treści petycji podkreślono m.in., że „Jednostronna decyzja Komisji Europejskiej o podziale umowy prowadzi do zasadniczej zmiany charakteru prawnego.” Rolnicy wskazują również, że taki tryb postępowania „Może stanowić obejście wymogu ratyfikacji przez parlamenty narodowe państw członkowskich.”
Autorzy petycji domagają się wyjaśnień, a także przejrzystości procesu decyzyjnego.
- Domagamy się zapewnienia pełnej przejrzystości i demokratycznej kontroli procesu zawierania umów międzynarodowych - apelują protestujący rolnicy.
Solidarność ze Strasburgiem
Podczas wystąpień wielokrotnie nawiązywano do protestu rolników przed Parlamentem Europejskim w Strasburgu. Barnaś podkreślał, że wrocławska manifestacja jest wyrazem wspólnego stanowiska środowisk rolniczych.
- Solidaryzujemy się z tymi uczestnikami tam w Strasburgu, ze wszystkimi rolnikami - podkreślał Barnaś.
Zwracał się również bezpośrednio do społeczeństwa.
- Chcemy przemówić do konsumentów, szanujcie polskiego rolnika - apelował.
Rolnicy zapowiedzieli, że treść petycji trafi nie tylko do instytucji unijnych, ale również do premiera Donalda Tuska i prezydenta Karola Nawrockiego. Jak podkreślali, chodzi nie tylko o interesy gospodarstw, ale o bezpieczeństwo żywnościowe kraju.
- To jest sektor strategiczny produkcji żywności i on musi zostać zachowany - zaznaczał Barnaś.
Po zakończeniu zgromadzenia pod punktem informacyjnym Parlamentu Europejskiego rolnicy wrócili pod Urząd Wojewódzki, zapowiadając dalsze działania informacyjne i kolejne formy nacisku.
Agnieszka Sawicka
