StoryEditor

Ukraina chce zwiększyć eksport do UE. Na celowniku pszenica, cukier i drób

Już we wrześniu Ukraina chce rozpocząć rozmowy z KE na temat zwiększenia kwot eksportowych na „wrażliwe” produkty rolne, jak pszenica, miód, cukier, drób, jaja czy kukurydza. Pytanie, jak silny pozostanie opór państw „przyfrontowych”.

Agnieszka Kozłowska
20.08.2026., 14:00h

Jak informuje portal euractiv.com, Kijów chce renegocjować maksymalne ilości produktów rolnych, które może eksportować do UE bez cła, w ramach negocjacji rozpoczynających się w przyszłym miesiącu. Takie informacje przekazał 19 sierpnia br. minister rolnictwa tego kraju, Taras Wysocki, podczas spotkania z przedstawicielami branży.

- Od września planujemy wznowić konsultacje z Komisją Europejską w sprawie aktualizacji i zwiększenia kontyngentów na towary wrażliwe – powiedział, wzywając przedstawicieli sektora do przedstawienia jasnych i popartych argumentami danych, które pozwolą zbudować „silną pozycję negocjacyjną”.

Jakie to są towary „wrażliwe”?

W ubiegłym roku UE i Ukraina uzgodniły zrewidowane wielkości dostaw produktów rolnych, które mogą być sprzedawane na unijnym rynku bez cła, ustalając limity dla towarów uznawanych przez Brukselę za „wrażliwe”. Do kategorii tej należą między innymi jaja, drób, cukier, miód, pszenica i kukurydza. Ale okazuje się, że podczas wspomnianego spotkania przedstawiciele ukraińskiego biznesu domagali się przeglądu kwot eksportowych także na skrobię, melasę, alkohol i bioetanol.

Jak zauważa euractiv.com, postulaty te pojawiają się w sytuacji, gdy powtarzające się ataki na porty czarnomorskie zakłócają ukraiński eksport drogą morską, zwiększając presję na Kijów, by zapewnił alternatywne szlaki transportowe i rozszerzył dostęp do rynku UE.

Choć większość wymienionych kontyngentów zwiększono w 2025 roku – z 90 000 do 120 000 ton rocznie w przypadku drobiu oraz z 20 070 do 100 000 ton w przypadku cukru – pozostają one poniżej poziomów eksportu odnotowywanych w okresie pełnej liberalizacji handlu, wprowadzonej w pierwszych latach po rosyjskiej inwazji. A to nie podoba się Ukrainie. Dla pszenicy kontyngent wynosi ok. 1,3 mln ton, podczas gdy w 2024 r. Ukraina wysłała do UE ponad 6 mln ton.

Co warte podkreślenie, zgodnie z umową kolejny przegląd kontyngentów zaplanowano dopiero na 2028 rok; wówczas UE i Ukraina mają ocenić postępy Kijowa we wdrażaniu unijnych standardów, w tym tych dotyczących dobrostanu zwierząt i stosowania pestycydów.

Zobacz także: Ile nawozów zużywa Ukraina i skąd je sprowadza? Polska ważnym dostawcą

Jak silny pozostanie opór państw „przyfrontowych?

Ukraiński eksport rolny pozostaje kwestią politycznie wrażliwą w kilku krajach UE, zwłaszcza w tych graniczących z Ukrainą. Polska, Słowacja i Węgry utrzymały jednostronne zakazy importu niektórych ukraińskich produktów rolnych, mimo sprzeciwu Brukseli. Do tego minister rolnictwa Stefan Krajewski oświadczył niedawno, że nie zamierza znosić zakazu importu ukraińskiego zboża.

Ale determinacja Ukrainy jest coraz większa. Podczas środowego spotkania przedstawiciele ukraińskiej branży wyrazili również zaniepokojenie sytuacją na Morzu Czarnym oraz kwestią rozwoju regionu Dunaju jako alternatywnego szlaku eksportowego – który z kolei zmaga się z problemem rekordowo niskiego poziomu wód spowodowanego suszą. Wysocki oświadczył wyraźnie, że celem rządu jest wykorzystanie „wszelkich dostępnych możliwości” oraz maksymalne wykorzystanie preferencyjnych warunków handlowych w relacjach z UE i innymi partnerami na świecie. Nic więc dziwnego, że do Polski dochodzą sygnały o tym, że ukraiński agrobiznes oczekuje od UE ponad 1,1 mld euro na pokrycie dodatkowych kosztów tranzytu eksportu rolnego po tym jak stanęły porty czarnomorskie oraz że rząd w Kijowie chce dodatkowych 220 mln euro wsparcia dla gospodarstw rolnych na pokrycie kosztów przechowywania zboża…

image

Ukraina chce dopłat do tranzytu zboża przez UE. Polska krytykuje ten pomysł

Już wkrótce okaże się, czyje lobby jest silniejsze

Póki co, Komisja Europejska nie potwierdziła, czy we wrześniu rozpoczną się rozmowy z Kijowem.

- Nie ma co ukrywać, że zwiększenie kwot spotka się z oporem państw członkowskich, nauczonych tym co stało się w latach 2022-2025. Ukraina już próbowała naciskać na Polskę, aby ta odpuściła i zniosła zakaz importu z 2023 roku, ale usłyszała, że nie zamierzamy otwierać rynku na ukraińskie zboże, nawet pod groźbą wszczęcia postępowania przez KE – komentuje sytuację w mediach społecznościowych Jacek Zarzecki z Polskiej Platformy Zrównoważonej Wołowiny.

Jak będzie tym razem, tj. czyje lobby okaże się silniejsze, przekonamy się już wkrótce.

Agnieszka Kozłowska

Agnieszka KozłowskaAgnieszka Kozłowska
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
20. sierpień 2026 14:02