Dostępne dane wskazują przede wszystkim na intensywną konkurencję cenową między sieciami, a na obecnym etapie nie ma podstaw do podejrzenia zmowy cenowej.
UOKiK podkreśla jednak, że sama sprzedaż produktu po bardzo niskiej cenie, nawet poniżej średniej ceny zakupu, nie przesądza jeszcze o naruszeniu prawa. Jednocześnie Urząd, w odpowiedzi na pytania top agrar Polska, deklaruje, że nadal monitoruje rynek i może reagować, jeśli pojawią się podstawy do podejrzenia ograniczania konkurencji lub nieuczciwego wykorzystywania przewagi kontraktowej wobec dostawców.
Masło za 99 groszy i mleko za 99 groszy
Dyskusję o granicach promocji w handlu wywołały m.in. oferty, w których masło i mleko można było kupić za 99 groszy. W kwietniu Biedronka oferowała kostkę masła za 0,99 zł przy zakupie trzech sztuk, a litr mleka UHT 3,2 proc. za 0,99 zł przy zakupie sześciu opakowań. Promocje obowiązywały przez ograniczony czas. Pisaliśmy o tym tutaj.
W przypadku masła emocje były jeszcze większe, gdy w kolejnych promocjach cena kostki spadała nawet do 88 groszy. Dla producentów mleka i przedstawicieli przetwórców stało się to symbolem bardzo silnej presji cenowej w całym łańcuchu dostaw.
Branża pyta, kto płaci za tak niską cenę
Przedstawiciele sektora mleczarskiego zwracali uwagę, że cena na sklepowej półce nie jest ceną otrzymywaną przez rolnika, a cena promocyjna nie musi odzwierciedlać kosztów ponoszonych na wcześniejszych etapach łańcucha.
– Masło, które jeszcze rok temu kosztowało 8–9 zł za kostkę, dzisiaj można kupić za 88 groszy. To jest cena poniżej kosztów produkcji i wiadomo, że sieci handlowe wywierają ogromną presję zarówno na przetwórcach, jak i na producentach mleka – mówiła Agnieszka Maliszewska, prezes Polskiej Izby Mleka. Materiał o promocjach masła
Podczas dyskusji branżowej zwracano też uwagę na różnicę między ceną detaliczną a ceną transakcyjną między mleczarnią a siecią. – Sieci handlowe nie kupują tego masła po 90 groszy od przetwórcy – podkreślano.
Sama cena widoczna na półce nie mówi bowiem, po jakiej cenie produkt został kupiony przez sieć ani w jaki sposób promocja została rozliczona w relacji z dostawcą.
UOKiK: sama niska cena nie przesądza o naruszeniu prawa
W odpowiedzi na pytania dotyczące promocji UOKiK wskazuje, że sama sprzedaż produktu w bardzo niskiej cenie, nawet poniżej średniej ceny jego zakupu, nie przesądza jeszcze o naruszeniu prawa.
Urząd podkreśla, że obserwowane obniżki wpisują się przede wszystkim w intensywną konkurencję cenową między sieciami handlowymi. Sama wysokość ceny nie jest więc wystarczającą podstawą, by uznać promocję za niezgodną z prawem.
UOKiK wskazuje, że promocje są zwykle ograniczone czasowo, ilościowo lub uzależnione od spełnienia dodatkowych warunków. W przywoływanych ofertach cena była ograniczona czasowo i wiązała się z zakupem określonej liczby produktów.
Nie ma podstaw do podejrzenia zmowy cenowej
UOKiK odniósł się także do możliwości, że obserwowane promocje są wynikiem porozumienia między sieciami handlowymi. Na obecnym etapie podreślono, że nie ma takich podstaw.
– Na obecnym etapie nie ma również podstaw do podejrzenia, że obserwowane ceny są wynikiem zmowy cenowej – przekazał Bartosz Klimczuk z Departamentu Komunikacji UOKiK.
Dostępne dane wskazują natomiast przede wszystkim na intensywną konkurencję cenową między sieciami. Sam fakt stosowania przez różne sieci bardzo niskich cen promocyjnych nie jest więc dowodem na istnienie niedozwolonego porozumienia.
UOKiK nie ustala ceny masła, ale może badać relacje z dostawcami
Urząd podkreśla również, że nie reguluje cen i nie określa przedsiębiorcom, po ile mogą sprzedawać masło czy mleko.
Jednocześnie jego kompetencje nie ograniczają się do obserwowania cen na sklepowych półkach. – Reagujemy natomiast, gdy pojawiają się podstawy do podejrzenia praktyk ograniczających konkurencję lub nieuczciwego wykorzystywania przewagi kontraktowej wobec dostawców – wyjaśnia UOKiK.
To ważny element odpowiedzi dla sektora rolnego. Legalność samej promocji detalicznej jest bowiem czym innym niż sposób prowadzenia relacji handlowych z dostawcą.
Jeżeli pojawiłyby się podstawy do podejrzenia, że sieć wykorzystuje swoją przewagę kontraktową w sposób nieuczciwy, sytuacja mogłaby być przedmiotem zainteresowania Urzędu.
Rolnicy patrzą na promocje przez pryzmat cen skupu
Z perspektywy gospodarstw mlecznych problem wygląda inaczej niż z perspektywy konsumenta. Producent mleka nie sprzedaje bowiem litrów mleka po cenie widocznej na sklepowej półce. Jego przychód zależy od ceny skupu, podczas gdy koszty produkcji obejmują m.in. pasze, energię, paliwo, pracę i utrzymanie stada.
W pierwszych miesiącach 2026 r. przedstawiciele branży wskazywali na spadek cen skupu mleka do około 1,7–1,9 zł/l. Ich zdaniem przy takich poziomach część gospodarstw znajduje się poniżej progu rentowności.
– Te ceny już nie pokrywają kosztów produkcji. My produkując, dokładamy – mówił Leszek Wojciechowski, prezes Regionalnego Związku Hodowców Bydła i Producentów Mleka we Wrocławiu. Jak wskazywał, obecne ceny skupu są podobne do tych sprzed kilkunastu lat, podczas gdy koszty produkcji w tym czasie znacząco wzrosły.
– Jak długo nas będzie stać, żeby dokładać? Bo jeżeli ktoś zlikwiduje hodowlę, to już do niej nie wróci – ostrzegał Wojciechowski.
Mleko i masło jako produkty przyciągające klientów
Przedstawiciele przemysłu mleczarskiego uważają, że bardzo niskie ceny niektórych produktów mogą być elementem strategii handlowej sieci.
– To jest polityka sieci handlowych. Niektóre produkty schodzą do śmiesznie niskich cen tylko po to, żeby przyciągnąć klientów – tłumaczył Marcin Hydzik, prezes Związku Polskich Przetwórców Mleka.
Mleko i masło są produktami szczególnie łatwymi do porównywania. Konsument zna ich ceny i często kupuje je regularnie. Dlatego, zdaniem branży, mogą być wykorzystywane jako produkty przyciągające klientów do konkretnej sieci.
W przypadku masła przedstawiciele sektora wskazywali na mechanizm tzw. produktu na wabia – artykułu oferowanego z bardzo niską marżą, aby zachęcić klienta do odwiedzenia sklepu i dokonania również innych zakupów.
Sama taka strategia nie oznacza jednak automatycznie naruszenia prawa – i właśnie to podkreśla UOKiK.
Promocje to tylko część problemu sektora mleczarskiego
Jednocześnie nie można sprowadzać problemów producentów mleka wyłącznie do polityki cenowej dyskontów.
Przedstawiciele branży wskazują również na sytuację na światowym rynku mleka, nadpodaż surowca oraz ograniczone możliwości eksportowe. Wszystkie te czynniki wpływają na sytuację ekonomiczną przetwórców i gospodarstw.
Dlatego nie ma podstaw, by twierdzić, że promocja mleka za 99 groszy jest bezpośrednią przyczyną problemów ekonomicznych gospodarstw. Jest natomiast dla rolników bardzo widocznym symbolem sytuacji, w której cena detaliczna produktu może być bardzo niska, podczas gdy producent musi mierzyć się z wysokimi kosztami prowadzenia gospodarstwa.
UOKiK nadal monitoruje rynek
Na podstawie dotychczas zgromadzonych informacji UOKiK nie stwierdził podstaw do interwencji w związku z opisanymi promocjami. Nie oznacza to jednak, że Urząd zamyka temat.
– Na podstawie dotychczas zgromadzonych informacji nie stwierdziliśmy takich podstaw w odniesieniu do opisanych promocji. Rynek i działania sieci nadal monitorujemy – zapewnił UOKiK.
Krzysztof Zacharuk
