StoryEditor

To aberracja. Jacek Zarzecki o raporcie Europejskiej Rady Doradczej ds. Klimatu

–– Naukowcy z tej Rady żyją w jakiejś klimatycznej bańce. Ich jedynym celem jest obniżenie emisji z rolnictwa, wszystko inne przestaje się liczyć. A co z bezpieczeństwem żywnościowym? – mówi Jacek Zarzecki, wiceprzewodniczący Polskiej Platformy Zrównoważonej Wołowiny.

19.03.2026., 19:00h

Albert Katana: Panie przewodniczący, Europejska Rada Doradcza ds. Klimatu opublikowała raport, w którym stwierdzono, że Unia Europejska nie zrealizuje swoich celów klimatycznych bez wygaszania hodowli bydła. Raport zaleca wygaszanie dopłat do hodowli i przekierowanie zaoszczędzonych środków na wspieranie wychodzenia z produkcji zwierzęcej. Nazwał Pan ten raport szaleństwem. Co jest w nim najbardziej szalone?

Jacek Zarzecki: Najbardziej szalone jest to, że jednocześnie raport stwierdza, że dzięki likwidacji produkcji zwierzęcej w Unii Europejskiej można osiągnąć globalny efekt klimatyczny, i że tak się nie stanie, bo ta produkcja zostanie przeniesiona do krajów trzecich, skąd będzie trzeba importować żywność.

To wygląda tak, jakby Unia żyła w jakimś excelu, gdzie wszystko da się policzyć i zamknąć w tabelce. Tylko że klimatu nie da się zamknąć w jednym kraju i sterować nim lokalnie. Klimat tak nie działa. Szczerze mówiąc, po kilkunastu naukowcach z całej Europy spodziewałem się jednak trochę głębszej refleksji.

Choć przypominają mi się słowa jednego z naukowców, bardzo znanego w Polsce, który powiedział, że im więcej tych tytułów naukowych ktoś ma przed nazwiskiem, tym mniej zdrowego rozsądku jest w jego wypowiedziach.

Niestety to się potwierdza. Warto też zwrócić uwagę na to, że takie stanowiska i takie wypowiedzi są paliwem dla narracji o polexicie. Na litość boską. Musi być odrobinę zdrowego rozsądku. Ta propozycja to jest ekstremizm.

 

Albert Katana: Europejska Rada Doradcza zaleca, by ze środków WPR sfinansować budowę cyfrowego systemu kontroli rolników hodujących zwierzęta. Bazy emisyjne, teledetekcja, dane satelitarne, czujniki in situ – to wszystko ma pomóc w realizacji celów klimatycznych.

Jacek Zarzecki: Ciężko to komentować bez mocnych słów. Raport mówi wprost o potrzebie wprowadzenia „skutecznego systemu cenowego dla emisji z gospodarstw”, czyli po prostu takich opłat, które mają zniechęcać do hodowli zwierząt. Skoro raport uznaje, że hodowla odpowiada za połowę emisji z rolnictwa i jednocześnie zakłada spadek spożycia mięsa nawet o 15–50%, to skutek dla hodowli jest oczywisty.

I temu miałby służyć ten system, który zbierałby dane o liczbie zwierząt z podziałem na typy i rasy, o strukturze upraw, stosowaniu nawozów. Czyli totalna kontrola gospodarstw. I to wszystko w sytuacji, gdy Komisja Europejska deklaruje uproszczenia i deregulacje przepisów dla rolników.

To jest aberracja. Naukowcy z tej Rady żyją w jakiejś klimatycznej bańce, jedynym ich celem jest obniżenie emisji gazów cieplarnianych z rolnictwa, przez kolejne 10 lat o jakiś 1 procent, wszystko inne jest nieważne.

Na litość boską, Unia już zredukowała tę emisję o ponad 25% w ciągu 30 lat, sama Polska obniżyła ją o ponad 23%. To daje 6% w ciągu 10 lat, a teraz chodzi o 1%? To pokazuje, że po prostu nie da się już bardziej ograniczyć tej emisji, chyba że kosztem produkcji zwierzęcej właśnie.

 

Albert Katana: Na „exit support” dla producentów bydła mają iść pieniądze z WPR. Do tej pory szły na rozwój produkcji rolnej, teraz miałyby iść na jej ograniczanie dla celów klimatycznych?

Jacek Zarzecki: Mam nadzieję, że nie, bo jeśli tak miało by być, to była by to de facto likwidacja wspólnej polityki rolnej. Przecież bez produkcji zwierzęcej w dużej mierze nie będzie też produkcji zbóż.

Dla mnie to jest coś szokującego, że ktoś chce ze środków na wspólną politykę rolną finansować rezygnację z rolnictwa.

Ja tylko przypomnę, że już dziś blisko 40% środków WPR przeznaczone jest na działania klimatyczno-środowiskowe, a z tego raportu wynika, że należy na to przeznaczyć praktycznie całość środków.

A co z bezpieczeństwem żywnościowym? Co z zapewnieniem żywności Polakom i Europie? Co z eksportem Unii Europejskiej? Co z pozycją, niezależnością, suwerennością żywnościową Unii Europejskiej?

 

Albert Katana: Polska produkcja zbóż jest w dużej mierze nastawiona na pasze. Jeśli zmniejszy się produkcja zwierzęca, gospodarstwa roślinne mogą mieć problem. 

Jacek Zarzecki: Wszystko wskazuje na to, że przyszła wspólna polityka rolna będzie w dużej mierze zależała od decyzji państw członkowskich w ramach Planów Krajowych. To zakłada nowa propozycja Wieloletnich Ram Finansowych na lata 2028-2034. Wtedy zobaczymy, które kraje postawią na rolnictwo i produkcję zwierzęcą, a które pójdą w kierunku stricte klimatycznym.

Z pewnością znajdą się takie państwa, które wybiorą „ochronę klimatu”, ale śmiem twierdzić, że wtedy przegrają więcej, niż swoje bezpieczeństwo żywnościowe.

Czym kończy się uzależnienie od importu żywności, łatwo sprawdzić. Egipt kupuje pszenicę głównie z Rosji i Ukrainy, a jej cena zależy nie od niego, tylko od wojny, kursów walut i plonów u eksporterów. W efekcie, aby utrzymać stabilną cenę chleba, rząd Egiptu dopłaca obywatelom do tego chleba.

Kolejny przykład – Arabska Wiosna Ludów. Susze i pożary w Rosji ograniczyły plony, w efekcie Rosja zakazała eksportu pszenicy. Mniejsza ilość zboża na rynkach światowych wywołała wzrost cen pszenicy. Z tego powodu zdrożał chleb w państwach uzależnionych od importu. Wybuchły protesty, w części krajów nawet wojny domowe. A potem miliony ludzi ruszyły do Europy.

Własne rolnictwo to nie jest kamień u szyi budżetu, to jest gwarancja jego bezpieczeństwa.

 

Albert Katana: W tym samym czasie, gdy Europejska Rada Doradcza ds. Klimatu publikuje swój raport, uderzający, jak widzimy, w produkcję zwierzęcą, komisarz UE ds. rolnictwa Christophe Hansen pracuje nad strategią Unii dotyczącą hodowli zwierząt. Czy mamy to odczytywać jako spór wewnątrz Unii, czy jako sygnał, że strategia nie będzie tak ambitna jak chcą tego producenci zwierząt?

Jacek Zarzecki: Pamiętajmy, że ta Rada nie jest częścią Komisji Europejskiej, a jedynie niezależnym organem doradczym. Co prawda działa na mocy Europejskiego Prawa Klimatycznego i jest finansowana przez UE, ale jej raporty nie są projektami legislacyjnymi Komisji.

Stanowisko Komisji wyraża dziś Dyrekcja Generalna AGRI i komisarz ds. rolnictwa. W tym przypadku mówimy o komisarzu Hansenie, który jest blisko związany z produkcją zwierzęcą, szczególnie z produkcją bydła mięsnego – zajmował się tym jego ojciec, dziś zajmuje się tym jego brat. On naprawdę rozumie ten sektor i wie, jak ważna jest unijna strategia dla produkcji zwierzęcej, dlatego traktuje ten temat bardzo poważnie.

Komisarz ma w tym zakresie pełne wsparcie polskiego sektora produkcji zwierzęcej, w tym sektora wołowiny. Na strategię, która wyznaczy kierunki rozwoju i będzie jednocześnie realna do wdrożenia, czekaliśmy od lat.

Dziś widzimy, z jakimi problemami mierzy się sektor – presją umów międzynarodowych oraz regulacji środowiskowych, o których mowa także w raporcie Europejskiej Rady Doradczej. Musimy się z tym zmierzyć. Dlatego każde działanie, które poprawi rentowność gospodarstw, wzmocni bezpieczeństwo żywnościowe, a jednocześnie będzie wspierało dobrostan zwierząt – gdzie w UE jesteśmy liderem – będzie miało nasze wsparcie.

 

Albert Katana: Czy strategia rozwoju produkcji zwierzęcej na poziomie UE wystarczy, by produkcja zwierzęca rozwijała się również w Polsce? Czy doczekamy się polskiej strategii rozwoju sektora?

Jacek Zarzecki: Z dumą zawsze powtarzam, że sektor wołowiny jest pierwszym w Polsce sektorem, który ma swoją strategię. Wiemy też, że za chwilę będzie strategia sektora mleczarskiego, strategia trzody chlewnej, drobiu.

Wspólnie z innymi sektorami i w porozumieniu z Ministerstwem Rolnictwa rozmawiamy o tym, żeby stworzyć też strategię całego sektora produkcji zwierzęcej na poziomie krajowym. Zresztą mówił o tym sam minister. Myślę, że powoli idziemy w tym dobrym kierunku tworzenia dokumentów strategicznych, ważnych, bo bez tych dokumentów będziemy funkcjonować „od pożaru do pożaru”, od akcji do akcji.

Chcemy spowodować, żeby sektor produkcji zwierzęcej był sektorem konkurencyjnym. To bardzo ważne i cieszę się, że ostatnio na Uczelni Łukaszewskiego zainicjowano nowy kierunek studiów podyplomowych „Manager Jakości i Bezpieczeństwa Żywności”. Jesteśmy eksporterem żywności, a sektor produkcji zwierzęcej jest wiodącym sektorem w tym eksporcie. Jeżeli mamy budować przewagi konkurencyjne na rynkach europejskich, na rynkach światowych, to musimy je budować właśnie na jakości.

Sektor wołowiny idzie w tym kierunku, tworząc markę Polska Wołowina, która oparta jest o system jakości QMP.

 

Albert Katana: Konkurencyjność rolnictwa może być finansowana z tworzonego właśnie w Unii Funduszu Konkurencyjności. To nie jest fundusz kierowany stricte dla rolnictwa, ale poseł Krzysztof Hetman, który zadbał o klauzule ochronne w umowie z Mercosur, teraz stara się, żeby część pieniędzy z tego funduszu była zarezerwowana dla rolnictwa.

Jacek Zarzecki: Jestem spokojny w kwestii zabezpieczenia funduszu konkurencyjności środków na konkurencyjność rolnictwa. Ze względu właśnie na to, kto tym się zajmuje, kto reprezentuje Parlament Europejski w tej kwestii.

Mam pełne zaufanie do tego, co robi Krzysztof Hetman, bo te jego dotychczasowe działania i to właśnie podejście do tego funduszu konkurencyjności pokazuje, że my mamy w Parlamencie Europejskim swojego przedstawiciela, który nie tylko walczy, ale robi to skutecznie, o polskie i europejskie rolnictwo.

 

Albert Katana: Czy polski sektor produkcji zwierzęcej będzie przygotowany do wykorzystania tych środków?

Jacek Zarzecki: Tak, taki jest właśnie nasz cel: sektor produkcji zwierzęcej ma być przygotowany do wykorzystania tych środków. Dlatego współpracujemy dziś w ramach organizacji branżowych, takich jak Hodowcy Razem, czy w ramach komitetu przy Krajowej Izbie Gospodarczej.

Oczywiście krajowa strategia produkcji zwierzęcej nie może być przygotowywana tylko przez branżę, bo wtedy będzie tylko koncertem życzeń. Przygotowujemy ją w oparciu o współpracę z jednostkami naukowymi, ale także z Ministerstwem Rolnictwa i Rozwoju Wsi, Agencją Restrukturyzacji i Modernizacji Rodzinistwa, KOWR-em, a jeśli chodzi o eksport, z Ministerstwem Spraw Zagranicznych i Polską Agencją Inwestycji i Handlu.

Chcemy też, by polska strategia była spójna ze strategią unijną – tu dużą rolę odgrywa Jerzy Wierzbicki, który jako przedstawiciel Copa-Cogeca uczestniczy w spotkaniach z Komisją Europejską w tym zakresie.

Albert Katana: Dziękuję za rozmowę

Albert Katana
Autor Artykułu:Albert Katana
Pozostałe artykuły tego autora
Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
19. marzec 2026 20:00